Klient otworzył na pierwszej sesji telefon i pokazał mi folder. Ponad dwieście zrzutów ekranu: zdania na tle gór, morza i zachodów słońca, większość podpisana „Rumi”. Zbierał je od pół roku — od kiedy w odstępie kilku tygodni stracił pracę i rozstał się z partnerką.
— Czytam je wieczorem i wtedy jest lepiej — powiedział. — Wyobrażam sobie, że za rok będę gdzie indziej i że to wszystko miało sens. Tylko rano jest gorzej niż wieczorem, zanim zacznę czytać.
— A co się dzieje rano?
— Nic. Leżę i czekam, aż zacznie się układać.
Opisana sytuacja jest złożona z kilku historii, szczegóły zostały zmienione.
To nie jest tekst o tym, że cytaty są złe. To tekst o dwóch różnych rzeczach, które nazywamy jednym słowem. Pierwsza to nastrój: przyjemny obraz przyszłości, który przynosi ulgę tu i teraz. Druga to umiejętność: widzenie dróg do celu i poczucie, że da się nimi pójść. Kiedy psychologia bada nadzieję, najczęściej bada tę drugą. A ta pierwsza — co pokazują dane — potrafi drugą osłabiać.
Najpierw uczciwie o samym Rumim
Popularne zestawienia „cytatów Rumiego” mają kłopot, o którym rzadko się wspomina. Dżalal ad-Din Rumi był trzynastowiecznym muzułmańskim uczonym i mistykiem, pisał głównie po persku, a jego poezja jest gęsta od odniesień do Koranu i tradycji sufickiej. Tymczasem najpopularniejsze na Zachodzie wersje jego wierszy pochodzą od Colemana Barksa, amerykańskiego poety, który — jak opisała w 2017 roku Rozina Ali w „The New Yorkerze” — nie czyta po persku, tylko przerabia na współczesny angielski dziewiętnastowieczne przekłady. Polskie zdanie krążące w internecie bywa więc tłumaczeniem przeróbki tłumaczenia. Przy niektórych krótkich sentencjach niełatwo w ogóle wskazać, z którego miejsca w jego dziele pochodzą.
Nie piszę tego, żeby komuś odebrać przyjemność z tych zdań. Piszę, bo dobrze pokazuje to mechanizm, o którym jest ten tekst. W drodze z Konyi na tapetę telefonu zdanie gubi kontekst — praktykę, dyscyplinę i lata pracy, bez których droga duchowa w tej tradycji nie istniała — i zostaje z niego sama obietnica.
Nadzieja to nie nastrój. Ma dwa składniki
Przegląd literatury z 2008 roku naliczył 49 różnych definicji nadziei używanych w badaniach nad zdrowiem. Najczęściej badana jest jednak jedna, sformułowana przez amerykańskiego psychologa C. R. Snydera. Według niej nadzieja składa się z dwóch rzeczy.
Pierwsza to poczucie sprawczości — przekonanie „potrafię ruszyć w stronę tego, na czym mi zależy”. Druga to widzenie dróg — umiejętność wymyślenia, jak tam dojść, i wymyślenia drogi zapasowej, kiedy pierwsza okaże się zamknięta. Potrzebne są obie. Sama siła bez dróg to szamotanie się. Same drogi bez siły to plan, który leży w szufladzie.
W tej definicji nie ma ani słowa o tym, jak się czujesz, kiedy myślisz o przyszłości. Emocje są tu skutkiem, nie przyczyną: pojawiają się, gdy człowiek widzi, że posuwa się naprzód albo że utknął. Stąd prosty wniosek. Zdanie, które poprawia nastrój, ale nie dodaje ani drogi, ani poczucia sprawczości, nadziei w tym sensie nie buduje. W najlepszym razie jest neutralne. O gorszym przypadku za chwilę.
Przyjemność teraz, rachunek później
Gabriele Oettingen z Uniwersytetu Nowojorskiego od ponad dwudziestu lat bada dwa sposoby myślenia o przyszłości, które zwykle wrzucamy do jednego worka. Oczekiwanie to ocena, jak prawdopodobne jest, że coś się uda — oparta na tym, co już wiesz o sobie i o sytuacji. Fantazja to obraz wymarzonej przyszłości, w którym po prostu dobrze się czujesz.
W czterech badaniach opublikowanych w 2002 roku uczestniczyli absolwenci szukający pracy, studenci zakochani w kimś z roku, osoby przed egzaminem i pacjenci przed wszczepieniem endoprotezy biodra. We wszystkich czterech grupach pozytywne oczekiwania zapowiadały większy wysiłek i lepsze wyniki. Pozytywne fantazje zapowiadały coś odwrotnego: mniej wysiłku i słabsze rezultaty. Efekty mierzono po tygodniach, miesiącach, a w jednym z badań po dwóch latach.
W 2016 roku ten sam zespół sprawdził, co fantazje robią z nastrojem. W czterech badaniach — z dorosłymi i z dziećmi w wieku szkolnym — pozytywne fantazje o przyszłości wiązały się z mniejszym nasileniem objawów depresji, jeśli mierzyć je w tym samym momencie. Przewidywały jednak większe nasilenie objawów po kilku miesiącach, w najdłuższym pomiarze po siedmiu. U studentów część tego związku tłumaczyły słabsze wyniki w nauce. Autorzy zatytułowali artykuł „Przyjemność teraz, ból później”. Trudno o trafniejszy opis tego, co mówił mój klient: wieczorem lepiej, rano gorzej.
Jest jeszcze jedno badanie, które przydaje się tu bardziej, niż mogłoby się wydawać — o kibicach piłkarskich. Im piękniej fani wyobrażali sobie zwycięstwo swojej drużyny, tym silniejszy smutek i rozczarowanie czuli po porażce. W wersji eksperymentalnej wyszło to samo. Po wygranej pozytywne fantazje nie dawały natomiast żadnej dodatkowej radości. W sprawach, na które nie masz wpływu, piękny obraz przyszłości nie dokłada niczego, gdy się uda, a podnosi rachunek, gdy się nie uda.
Obraz przyszłości działa na nas zresztą mocniej niż słowa o niej, i to w obie strony. Pisałem o tym przy okazji zamartwiania się, które jest w pewnym sensie lustrzanym odbiciem tego samego zjawiska. To nie znaczy, że wyobrażanie sobie przyszłości jest złe. Liczy się to, co jest na obrazie: w fantazji świat zmienia się sam, a ja tylko dobrze się czuję. W pracy terapeutycznej pytamy o coś innego — co konkretnie robię inaczej, kto to zauważy i po czym pozna.
Co naprawdę chroni, kiedy życie się sypie
Z perspektywy psychotraumatologii „życie nie układa się po mojej myśli” bywa eufemizmem. Za tym zdaniem stoi strata, rozpad związku, choroba, przemoc — zdarzenie, po którym świat przestał być przewidywalny. I właśnie tu widać, dlaczego dwuskładnikowy model nadziei jest tak użyteczny. Trudne doświadczenie uderza w oba składniki naraz: odbiera drogi, bo dotychczasowe plany tracą sens, i odbiera poczucie sprawczości, bo w chwili zdarzenia nie dało się nic zrobić.
Metaanaliza z 2020 roku zebrała 154 badania nad tym, jakie przekonania o przyszłości wiążą się z łagodniejszymi objawami stresu pourazowego. Wynik układa się w czytelny wzór: im bardziej przekonanie jest konkretne i związane z działaniem, tym silniejszy związek. Najmocniej wypadło przekonanie, że poradzę sobie z konkretnymi skutkami tego, co się stało. Słabiej nadzieja. Jeszcze słabiej ogólny optymizm, czyli „jakoś się ułoży”. Najsłabiej ogólne przekonanie, że dam radę we wszystkim. Ten sam układ powtarzał się w badaniach, które śledziły ludzi w czasie.

Drugie ważne ustalenie przyszło w tym roku z Holandii. W badaniu 339 osób z PTSD, które przeszły ośmiodniowy intensywny program terapii traumy, nadzieja rosła w trakcie leczenia, a objawy spadały. Ciekawsze jest to, że związek działał w obie strony: wyższa nadzieja na starcie i jej wzrost w trakcie zapowiadały spadek objawów, a spadek objawów zapowiadał wzrost nadziei. To zmienia sposób myślenia o kolejności. Nadzieja nie musi być biletem wstępu do terapii. Bardzo często jest jej skutkiem — i wraca razem z doświadczeniem, że coś jednak da się zrobić.
Tak samo działa poczucie wpływu w ogóle: mózg nie przekonuje się do niego na słowo, tylko uczy się go na konkretnych przypadkach. Opisałem ten mechanizm w tekście o tym, że bezradność jest ustawieniem fabrycznym.
Który cytat pomaga, a który szkodzi
Skoro tak, z popularnymi zdaniami przypisywanymi Rumiemu można zrobić coś pożytecznego: posortować je według tego, czy dodają drogę, czy tylko obraz. Cytuję we własnym przekładzie, bo — jak wyżej — wersji krąży wiele.
„Kiedy ruszysz w drogę, droga zacznie się pokazywać”
To zdanie jest zaskakująco bliskie danym. Nie obiecuje, że będzie dobrze. Mówi, że drogi widać dopiero w ruchu — a to niemal dosłowny opis tego, jak odbudowuje się poczucie sprawczości. Warunek jest jeden: pierwszy krok musi być mały. Krok za duży kończy się porażką, a porażka w kryzysie potwierdza najgorsze przekonania.
„Nie smuć się. To, co tracisz, wróci do ciebie w innej postaci”
Tu dane są mniej łaskawe. W czterech badaniach prowadzonych w Australii i częściowo w Japonii osoby, które odbierały od otoczenia oczekiwanie, żeby nie być smutnymi, odczuwały smutek częściej i silniej, a ich dobrostan był niższy. Mechanizm wyjaśniły eksperymenty: do smutku dochodziła druga warstwa — negatywna ocena siebie za to, że się go czuje. Z kolei w trzech badaniach z udziałem ponad 1300 osób ci, którzy na co dzień akceptowali swoje trudne emocje, zamiast je oceniać, reagowali na stres słabszymi negatywnymi emocjami i pół roku później mieli lepsze zdrowie psychiczne.
„Nie smuć się” brzmi jak pocieszenie, ale działa jak zakaz. A zakazana emocja szybko zamienia się we wstyd, że się ją w ogóle czuje.
„Nie żyj tak, jakbyś był mały. Jesteś wszechświatem w ruchu”
W znanym eksperymencie z 2009 roku osoby z niską samooceną, które powtarzały zdanie „jestem kimś, kogo można kochać”, czuły się potem gorzej niż osoby, które go nie powtarzały. U osób z wysoką samooceną efekt był odwrotny, choć niewielki. Wielkie, piękne zdania o sobie działają najlepiej na tych, którzy ich nie potrzebują — a tym, którzy potrzebują, przypominają, jak daleko im do nich. Szerzej piszę o tym w tekście o tym, jak budować pewność siebie bez afirmacji.
„Tam, gdzie są ruiny, jest nadzieja na skarb”
To zdanie może być zaproszeniem albo obowiązkiem — i od tego zależy wszystko. Rozwój po trudnym doświadczeniu jest realny i dobrze opisany (więcej w materiale o wzroście potraumatycznym). Ale kiedy ktoś tydzień po stracie słyszy, że powinien szukać w niej skarbu, dostaje kolejne zadanie, którego nie jest w stanie wykonać. Skarb w ruinach bywa znajdowany. Zwykle po latach, zwykle przy okazji i prawie nigdy na polecenie.
Czego z tych liczb nie wolno zrobić
- Nie wolno uznać, że marzenia wywołują depresję. Badania Oettingen są w większości podłużne, ale korelacyjne — fantazje mierzono, a nie przydzielano. Eksperyment z kibicami jest wyjątkiem, ale dotyczy rozczarowania po jednym meczu, nie zdrowia psychicznego.
- Nie wolno czytać wykresu jak rankingu skuteczności. Metaanaliza z 2020 roku opiera się głównie na badaniach przekrojowych. Korelacja −0,34 między nadzieją a objawami oznacza wyraźny związek, ale nie mówi, co jest przyczyną, a co skutkiem — i nie mówi niczego o tym, czy czytanie czegokolwiek podnosi nadzieję.
- Nie wolno traktować holenderskiego badania jak dowodu, że nadzieja leczy. To badanie obserwacyjne, bez grupy kontrolnej, z intensywnym programem, którego nie da się łatwo przenieść na zwykłą terapię. Nadzieję mierzono w nim inną skalą niż w modelu Snydera.
- Nie wolno przeceniać ćwiczeń „na nadzieję”. W metaanalizie programów rozwijających zasoby psychologiczne te nastawione na nadzieję miały najmniejszy efekt (d = 0,22) i było ich tylko pięć. Przegląd z 2008 roku uznał zdolność nadziei do przewidywania wyników w zdrowiu psychicznym za niepotwierdzoną. Model dwuskładnikowy to użyteczna mapa, nie udowodniona metoda leczenia.
- Nie wolno uogólniać eksperymentu z afirmacją. Badano studentów i jedno konkretne zdanie. To mocny sygnał ostrzegawczy, a nie dowód, że każde pozytywne zdanie o sobie szkodzi.
Kiedy to nie jest temat na cytat ani na ćwiczenie
Są sytuacje, w których brak nadziei nie jest postawą do zmiany, tylko objawem. W depresji beznadziejność bywa tak samo częścią choroby jak zaburzenia snu czy apetytu — i nie ustępuje od przeformułowania myśli. Jeśli od kilku tygodni nie ma dnia ulgi, znika sen, jedzenie przestaje mieć smak, a przyszłość wydaje się zamknięta na stałe, to moment na rozmowę z lekarzem albo terapeutą, a nie na kolejne zdanie na tle zachodu słońca. O tym, jak rozumieć ryzyko w depresji, piszę w tekście o depresji i ryzyku samobójstwa.
Jeśli brak nadziei zamienia się w myśl, że lepiej byłoby nie żyć, nie czekaj. Tu są numery, pod które można zadzwonić, a w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia — 112.
Druga granica to świeża strata. W pierwszych tygodniach po śmierci bliskiej osoby czy po rozstaniu nie chodzi o szukanie dróg, tylko o przetrwanie kolejnego dnia. Wszystko, co opisuję niżej, ma sens trochę później.
I jeszcze jedno, dla równowagi: jeśli wieczorny cytat jest dla ciebie przyjemnym rytuałem, a rano i tak robisz swoje, nie ma powodu z niego rezygnować. Problem zaczyna się wtedy, gdy obraz przyszłości zastępuje ruch w jej stronę.
Kompas TSR: jak odbudowywać nadzieję po kawałku
W terapii skoncentrowanej na rozwiązaniach nie pytamy wprost, jak odzyskać nadzieję, bo to pytanie o nastrój. Pytamy o drogi i o to, co już działa. Poniższe pytania możesz zadać sobie sam — na piśmie działają lepiej niż w głowie.
- Skala. Na skali od 0 do 10, gdzie 10 oznacza, że widzisz, jak z tego wyjść, a 0 — że nie widzisz nic: gdzie jesteś dziś? A dlaczego nie o punkt niżej? Drugie pytanie jest ważniejsze. Odpowiedź na nie to zwykle pierwszy dowód sprawczości, którego nikt wcześniej nie zaliczył ci na konto.
- Wyjątki. Kiedy w ostatnich dwóch tygodniach było choć trochę lżej, choćby przez godzinę? Co wtedy robiłeś inaczej? Wyjątki nie są przypadkiem. Są szkicem drogi.
- Trzy drogi zamiast jednej. Wypisz trzy różne sposoby, żeby zbliżyć się do tego, na czym ci zależy — w tym jeden, który wydaje ci się trochę niedorzeczny. Osoby z wysokim poziomem nadziei nie mają lepszego pierwszego pomysłu. Mają pomysł zapasowy.
- Obraz plus przeszkoda. Pozwól sobie przez minutę wyobrazić, jak byłoby, gdyby się udało. Potem nazwij główną przeszkodę — w sobie, nie w świecie. Na koniec dopisz plan w formie „jeśli pojawi się [przeszkoda], to zrobię [konkretny ruch]”. To kontrastowanie mentalne połączone z planem działania. W metaanalizie 21 badań z udziałem blisko 16 tysięcy osób dawało mały do umiarkowanego efekt w osiąganiu celów (g = 0,34), choć autorzy zaznaczają, że prawdziwy efekt może być mniejszy.
- Pytanie o przetrwanie. Jak udało ci się przetrwać ostatni miesiąc, skoro było tak ciężko? Co konkretnie zrobiłeś? To pytanie buduje dokładnie to przekonanie, które na wykresie wypadło najmocniej: że poradzisz sobie ze skutkami tego, co się stało — bo już sobie radzisz.
- Świadek. Kto pierwszy zauważy, że wracasz na drogę? Po czym to pozna? Zmiana widziana przez kogoś innego utrwala się lepiej niż zmiana zapisana w zeszycie.
Jeden mały krok
Weź jedno zdanie, które lubisz najbardziej — od Rumiego albo od kogokolwiek innego — i dopisz pod nim jedną linijkę: „Pierwszym krokiem będzie…”. Tylko tyle, na dziś. Jeśli dopisanie tej linijki okaże się trudne, to też cenna informacja: brakuje drogi, a nie nastroju.
Mój klient nie wyrzucił folderu. Zrobił w nim porządek: zostawił kilkanaście zdań i pod każdym dopisał krok. Pod tym o drodze, która pokazuje się dopiero w ruchu, napisał: „jedno CV dziennie, wysłane przed dziesiątą”. Po kilku tygodniach powiedział, że rano nie jest już gorzej niż wieczorem. Nie dlatego, że uwierzył w lepszą przyszłość. Dlatego, że codziennie rano miał coś do zrobienia.
Jeśli chcesz szukać drogi razem
Czasem jedno pytanie zadane przez kogoś z zewnątrz robi więcej niż miesiąc samodzielnego rozmyślania, bo osoba z boku widzi wyjątki, których ty już nie zauważasz. Prowadzę sesje terapeutyczne online, łącząc wiedzę o traumie z podejściem skoncentrowanym na rozwiązaniach. Nie musisz mieć na start gotowego celu ani nadziei. Wystarczy jedna rozmowa. Umów pierwszą sesję.
Źródła
- Ali, R. (2017, 5 stycznia). The erasure of Islam from the poetry of Rumi. The New Yorker. newyorker.com
- Bastian, B., Kuppens, P., Hornsey, M. J., Park, J., Koval, P., Uchida, Y. (2012). Feeling bad about being sad: The role of social expectancies in amplifying negative mood. Emotion, 12(1), 69–80. doi:10.1037/a0024755
- Ford, B. Q., Lam, P., John, O. P., Mauss, I. B. (2018). The psychological health benefits of accepting negative emotions and thoughts. Journal of Personality and Social Psychology, 115(6), 1075–1092. doi:10.1037/pspp0000157
- Gallagher, M. W., Long, L. J., Phillips, C. A. (2020). Hope, optimism, self-efficacy, and posttraumatic stress disorder: A meta-analytic review of the protective effects of positive expectancies. Journal of Clinical Psychology, 76(3), 329–355. doi:10.1002/jclp.22882
- Kuijpers-Van Ommen, R. C. M., Vrijmoeth, C., De Jongh, A., Schaap-Jonker, H., Rijk, E. S., Voorendonk, E. M. (2026). Hope enhances treatment outcome of intensive trauma-focused treatment for PTSD. European Journal of Psychotraumatology, 17(1), 2607191. doi:10.1080/20008066.2025.2607191
- Lupșa, D., Vîrga, D., Maricuțoiu, L. P., Rusu, A. (2020). Increasing psychological capital: A pre-registered meta-analysis of controlled interventions. Applied Psychology, 69(4), 1506–1556. doi:10.1111/apps.12219
- Oettingen, G., Mayer, D. (2002). The motivating function of thinking about the future: Expectations versus fantasies. Journal of Personality and Social Psychology, 83(5), 1198–1212. doi:10.1037/0022-3514.83.5.1198
- Oettingen, G., Mayer, D., Portnow, S. (2016). Pleasure now, pain later: Positive fantasies about the future predict symptoms of depression. Psychological Science, 27(3), 345–353. doi:10.1177/0956797615620783
- Schrank, B., Stanghellini, G., Slade, M. (2008). Hope in psychiatry: A review of the literature. Acta Psychiatrica Scandinavica, 118(6), 421–433. doi:10.1111/j.1600-0447.2008.01271.x
- Sevincer, A. T., Wagner, G., Oettingen, G. (2020). Positive fantasies and negative emotions in soccer fans. Cognition and Emotion, 34(5), 935–946. doi:10.1080/02699931.2019.1703649
- Snyder, C. R., Harris, C., Anderson, J. R. i wsp. (1991). The will and the ways: Development and validation of an individual-differences measure of hope. Journal of Personality and Social Psychology, 60(4), 570–585. doi:10.1037/0022-3514.60.4.570
- Wang, G., Wang, Y., Gai, X. (2021). A meta-analysis of the effects of mental contrasting with implementation intentions on goal attainment. Frontiers in Psychology, 12, 565202. doi:10.3389/fpsyg.2021.565202
- Wood, J. V., Perunovic, W. Q. E., Lee, J. W. (2009). Positive self-statements: Power for some, peril for others. Psychological Science, 20(7), 860–866. doi:10.1111/j.1467-9280.2009.02370.x
