Przejdź do treści
Strona główna » Zabieranie głosu na spotkaniach. Gdy wiesz, co powiedzieć, a i tak milczysz

Zabieranie głosu na spotkaniach. Gdy wiesz, co powiedzieć, a i tak milczysz

    W badaniu ponad 8 tysięcy mieszkańców kanadyjskiej prowincji Ontario osoby z fobią społeczną funkcjonowały gorzej w szerokim zakresie spraw, od przerywania nauki po ograniczenia w głównej codziennej aktywności, i to także wtedy, gdy nie miały depresji (Stein i Kean, 2000, „American Journal of Psychiatry”). Jedno z miejsc, w których ten koszt widać najwyraźniej, to zwykłe zebranie. Zabieranie głosu na spotkaniach bywa dla osoby z lękiem społecznym trudniejsze niż sama praca, a milczenie kosztuje i ją, i zespół.

    Ania jest analityczką, której raporty zespół czyta najchętniej. Na cotygodniowym spotkaniu nie odzywa się prawie wcale. „Wiem, co chcę powiedzieć, ale czekam na dobry moment. Zanim się zbiorę, ktoś mówi to samo i dostaje pochwałę. Potem wracam do domu i jestem na siebie wściekła”. Ta postać jest złożona z kilku historii i zmieniona tak, żeby nikogo nie dało się rozpoznać.

    Dlaczego milczysz na zebraniach, choć masz coś do powiedzenia?

    Bo lęk przed oceną każe czekać na idealny moment i idealne sformułowanie, a takie nie przychodzą.

    Ellen Hendriksen otwiera książkę „Jak przestać się bać” historią Moe, prawnika i społecznika, który w rozmowie w cztery oczy mówił świetnie, a na zebraniach nie odzywał się wcale. Kiedy kolega mu to wytknął, Moe wyjaśnił, że nie brakuje mu treści, tylko nie wie, jak wejść w rozmowę, a gdy wreszcie się zbierze, temat zdąży się zmienić. W tle zwykle działa kilka mechanizmów naraz: perfekcjonizm („muszę powiedzieć coś mądrego”), uwaga skierowana na siebie zamiast na dyskusję i zachowania zabezpieczające, takie jak dopracowywanie zdania w głowie aż do chwili, w której jest za późno.

    Dlaczego im dłużej milczysz, tym trudniej się odezwać?

    Bo cisza narasta: każda minuta podnosi stawkę pierwszego zdania, a pierwsza wypowiedź po godzinie milczenia wydaje się wydarzeniem.

    Hendriksen porównuje przedłużające się milczenie do cegieł układanych na kolanach. Kilka minut ciszy łatwo strąsnąć, kilku godzin prawie się nie da, bo odezwanie się zwróci uwagę wszystkich. Dlatego Moe postanowił mówić możliwie wcześnie. To prosta reguła z mocnym uzasadnieniem: im szybciej padnie pierwsze zdanie, tym mniej czasu ma wewnętrzny krytyk na budowanie napięcia.

    Jak zabierać głos na spotkaniach, gdy lęk zamyka usta?

    Mów wcześnie, mów krótko i zacznij od form wypowiedzi o niskiej stawce, zamiast czekać na wielkie wystąpienie.

    1. Odezwij się w pierwszych minutach. Wystarczy jedno zdanie: pytanie, krótka zgoda z uzasadnieniem, doprecyzowanie. Pierwsza wypowiedź otwiera drogę następnym.
    2. Przygotuj jedną myśl, nie scenariusz. Jedno zdanie, które chcesz wnieść, pomaga. Gotowy tekst w telefonie, do którego zerkasz pod stołem, częściej zamienia się w zachowanie zabezpieczające niż w pomoc.
    3. Korzystaj z form niskiej stawki. „Czy dobrze rozumiem, że…?”, „Dodam do tego jedną rzecz”, „Mam pytanie o termin”. To pełnoprawne wypowiedzi, nie gorszy gatunek.
    4. Uwaga na dyskusję, nie na siebie. Słuchaj, co mówią inni, i podłącz się do konkretnego zdania. Wtedy nie musisz wymyślać tematu od zera.
    5. Po spotkaniu oceniaj fakty. Zapisz, ile razy się odezwałeś i co się stało, a nie to, jak bardzo się denerwowałeś. Pomaga też mówienie do siebie po imieniu przed wejściem na salę, o czym pisałem w tekście o tym, jak mówić do siebie, żeby to pomagało.
    Infografika: jak zabierać głos na zebraniu i co może zrobić menedżer.
    Głos na zebraniu: co możesz zrobić ty, a co menedżer. Źródło: opracowanie własne na podstawie Diehl i Stroebe (1987) oraz Edmondson (1999).

    Co może zrobić menedżer, żeby cisi pracownicy zabierali głos?

    Zmienić format spotkania tak, żeby głos nie zależał od tego, kto najszybciej wejdzie w słowo.

    Badania nad burzą mózgów pokazały to już w latach 80. W serii eksperymentów Diehla i Stroebego osoby, które najpierw pracowały osobno, a potem łączono ich pomysły, wymyślały więcej pomysłów niż grupy mówiące na głos. Głównym powodem było blokowanie: w grupie można mówić tylko po kolei, więc ludzie czekają, zapominają, rezygnują (Diehl i Stroebe, 1987). Dla osoby z lękiem społecznym każda taka przeszkoda jest wyższa. Z kolei Amy Edmondson w badaniu 51 zespołów pokazała, że poczucie bezpieczeństwa psychologicznego, czyli przekonanie, że w zespole można ryzykować bez obawy o upokorzenie, wiązało się z zachowaniami uczenia się, takimi jak zadawanie pytań i zgłaszanie błędów (Edmondson, 1999).

    Co z tego wynika w praktyce:

    • Agenda z wyprzedzeniem. Wysłanie tematów dzień wcześniej daje czas na przygotowanie jednej myśli.
    • Najpierw pisanie, potem mówienie. Trzy minuty na zapisanie pomysłów przed dyskusją, na kartkach albo we wspólnym dokumencie, wyrównuje szanse.
    • Runda dla każdego. Krótka runda „po jednym zdaniu” daje głos osobom, które same nie wejdą w dyskusję.
    • Nie zaskakuj po imieniu. Nagłe „a ty, Aniu, co myślisz?” dla osoby lękowej bywa paraliżujące. Lepiej uprzedzić: „za chwilę chciałbym usłyszeć twoje zdanie o danych”.
    • Kanał po spotkaniu. Możliwość dopisania uwag w ciągu dnia zbiera pomysły, które na sali przepadłyby. Nie powinna jednak zastępować głosu na żywo, bo wtedy łatwo staje się sposobem na unikanie.
    • Przypisuj zasługi. Jeśli ktoś powtarza pomysł osoby, która mówiła cicho, nazwij autora. To mały gest, który mocno buduje bezpieczeństwo.

    Milczenie w zespole ma też inne źródła niż lęk jednej osoby. O sytuacji, w której wszyscy milczą, bo każdy myśli, że tylko on ma wątpliwości, pisałem w tekście o ignorancji pluralistycznej w zespole. A o tym, jak często wśród miłych kolegów można czuć się nieznanym, w tekście o samotności w pracy.

    Czego z tych danych nie wolno wyciągać

    • Że każdy, kto mało mówi na spotkaniach, ma lęk społeczny. Ludzie milczą z wielu powodów: z braku zdania, ze zmęczenia, z niechęci do konfliktu, z temperamentu.
    • Że dane Steina i Kean dotyczą konkretnie zebrań. Mówią ogólnie o ograniczeniach w funkcjonowaniu osób z fobią społeczną. Zebrania są jednym z przykładów, a nie przedmiotem tego badania.
    • Że wyniki z burzy mózgów przenoszą się na każde spotkanie. Eksperymenty Diehla i Stroebego dotyczyły generowania pomysłów w laboratorium. Na spotkaniach decyzyjnych czy kryzysowych dynamika jest inna.
    • Że bezpieczeństwo psychologiczne powoduje lepsze wyniki. Badanie Edmondson było korelacyjne. Pokazuje związek, a nie dowód przyczyny.

    Kompas TSR: twój głos na spotkaniu

    • Wyjątki. Na którym spotkaniu ostatnio udało ci się odezwać? Co było inne: temat, ludzie, pora, twoje przygotowanie?
    • Skala. Na ile, od 0 do 10, twój głos jest dziś słyszalny w zespole? Po czym poznasz, że jesteś o jeden punkt wyżej?
    • Preferowana przyszłość. Wyobraź sobie spotkanie za trzy miesiące, na którym mówisz tyle, ile chcesz. Co zauważyłby twój przełożony? A co ty?
    • Zasoby. Gdzie twój głos już działa, na przykład w mailach, raportach albo w rozmowie w cztery oczy? Co z tego da się przenieść na salę?

    Jeden mały krok

    Na najbliższym spotkaniu zadaj jedno pytanie w pierwszych dziesięciu minutach. Nie musi być mądre. Wystarczy, że będzie twoje. Jeśli jesteś menedżerem, na najbliższym spotkaniu daj zespołowi trzy minuty na zapisanie pomysłów, zanim ktokolwiek zacznie mówić.

    Jeśli lęk przed zabraniem głosu blokuje twój rozwój zawodowy, możemy popracować nad tym w terapii online, w tempie, które nie będzie cię przytłaczać. Firmom pomagam też ułożyć spotkania tak, żeby słychać było nie tylko najgłośniejszych. Termin konsultacji wybierzesz na stronie kontakt.

    Najczęstsze pytania

    Czy milczenie na spotkaniach szkodzi karierze?
    Może, bo przełożeni często oceniają zaangażowanie po tym, co słyszą. Dobra praca w raportach nie zawsze wystarcza, jeśli twoje pomysły na spotkaniach przypisuje się innym.

    Czy powinienem powiedzieć szefowi, że boję się zabierać głos?
    To twoja decyzja. Część osób zyskuje na tym, bo szef może uprzedzać o pytaniach albo przesyłać agendę wcześniej. Wystarczy ogólne zdanie, na przykład „lepiej mi się mówi, gdy mogę się przygotować”, bez opowiadania o diagnozie.

    Jak zabrać głos, gdy wszyscy sobie przerywają?
    Zacznij od krótkiego sygnału, na przykład „chcę dodać jedną rzecz”, i powiedz ją od razu. Jeśli przerywanie jest stałym wzorem, warto poprosić prowadzącego o rundę wypowiedzi.

    Czy spotkania online są łatwiejsze dla osób z lękiem społecznym?
    Dla części tak, bo można pisać na czacie i nie widać objawów z ciała. Dla innych kamera i własna twarz na ekranie nasilają skupienie na sobie. Dobrze sprawdzić, co działa u ciebie.

    Powiązane teksty: analizowanie rozmów po spotkaniu i zachowania zabezpieczające w lęku społecznym.

    Źródła

    • Stein, M. B., Kean, Y. M. (2000). Disability and quality of life in social phobia: Epidemiologic findings. American Journal of Psychiatry, 157(10), 1606–1613. doi:10.1176/appi.ajp.157.10.1606
    • Diehl, M., Stroebe, W. (1987). Productivity loss in brainstorming groups: Toward the solution of a riddle. Journal of Personality and Social Psychology, 53(3), 497–509. doi:10.1037/0022-3514.53.3.497
    • Edmondson, A. (1999). Psychological safety and learning behavior in work teams. Administrative Science Quarterly, 44(2), 350–383. doi:10.2307/2666999
    • Hendriksen, E. (2020). Jak przestać się bać. Łódź: Feeria.

    Jeśli to Twoja sytuacja

    Rozmowa zamiast kolejnego artykułu

    Czytanie pomaga zrozumieć, ale zmiana zaczyna się zwykle w rozmowie. Umów bezpłatne 15 minut i sprawdź, czy mogę pomóc. Bez zobowiązań.

    Z bazy wiedzy: Poczucie własnej wartości – kompletny przewodnik  ·  Jak zbudować pewność siebie – krok po kroku