Przejdź do treści
Strona główna » Wypalenie a alkohol i używki. Kawa na start, wino na wyciszenie: kiedy to już nie pomoc, tylko problem

Wypalenie a alkohol i używki. Kawa na start, wino na wyciszenie: kiedy to już nie pomoc, tylko problem

    W fińskim badaniu na 3276 pracujących osobach każdy punkt więcej na skali wypalenia wiązał się z wyższym ryzykiem uzależnienia od alkoholu: o 80% u kobiet i o 51% u mężczyzn (Ahola i wsp., 2006, „Addiction”). Co ciekawe, wypalenie nie wiązało się z samą ilością wypijanego alkoholu. Wiązało się z tym, że alkohol zaczynał być potrzebny.

    Postać z tekstu jest złożona z kilku historii i zmieniona tak, by nikt nie był rozpoznawalny.

    Paweł, 41 lat, kierownik projektu, zaczyna dzień od dwóch kaw i energetyka w samochodzie, „bo inaczej nie ruszę”. Wieczorem wino, „żeby głowa przestała mielić”. Nie upija się. Nie spóźnia się do pracy. Na pierwszej konsultacji mówi: „Nie mam problemu z alkoholem. Mam problem z tym, że bez niego nie umiem już zacząć ani skończyć dnia”. To zdanie dobrze opisuje mechanizm, o którym w wywiadzie dla „Wyborczej” mówił prof. Piotr Gałecki: przy wypaleniu ludzie sięgają po coś, co ich nakręci do pracy, a potem po coś, co ich z niej wyłączy.

    Dlaczego przy wypaleniu sięga się po alkohol i inne używki?

    Przy wypaleniu sięga się po używki, bo ciało i głowa przestają same przełączać się między trybem pracy a trybem odpoczynku. Wypalenie to nie tylko zmęczenie. To stan, w którym brakuje energii, żeby zacząć, i brakuje spokoju, żeby skończyć.

    Stąd dwa kierunki. Rano potrzebny jest „rozrusznik”: kawa w dużych ilościach, energetyki, nikotyna, u części osób stymulanty, w tym te bez recepty i nielegalne. Wieczorem potrzebny jest „hamulec”: alkohol, marihuana, leki uspokajające. Gałecki zwraca uwagę, że starsi pracownicy częściej sięgają po alkohol, a młodsi po inne substancje. Wspólne jest jedno: używka przejmuje zadanie, które wcześniej wykonywał organizm sam.

    Taki układ długo nie wygląda groźnie. Nikt nie pije przy biurku, nikt nie traci pracy. Właśnie dlatego łatwo go przeoczyć.

    Czy wypalenie zwiększa ryzyko uzależnienia od alkoholu?

    Tak, wypalenie wiąże się z wyższym ryzykiem uzależnienia od alkoholu, a związek ten widać w różnych grupach zawodowych i w obu płciach. Najważniejsze dane pochodzą z badań przekrojowych, więc pokazują współwystępowanie, a nie dowód przyczyny.

    W badaniu Ahola i wsp. (2006) uzależnienie rozpoznawano ustrukturyzowanym wywiadem diagnostycznym, a nie samą ankietą, co wzmacnia wynik. Kluczowy szczegół: wypalenie wiązało się z uzależnieniem, ale nie z wysokim spożyciem. Problemem nie było więc „dużo pić”, tylko „nie móc bez picia”.

    W ankiecie wśród 7197 amerykańskich chirurgów 15,4% miało wynik testu AUDIT-C wskazujący na nadużywanie lub uzależnienie od alkoholu. Wypaleni chirurdzy mieli o 25% wyższe szanse na taki wynik, a najmocniej wiązały się z nim wyczerpanie emocjonalne i depersonalizacja, czyli dystansowanie się od ludzi, z którymi się pracuje (Oreskovich i wsp., 2012).

    Czy długie godziny pracy prowadzą do picia?

    Długie godziny pracy nieznacznie zwiększają ryzyko, że ktoś zacznie pić w sposób szkodliwy dla zdrowia. Efekt jest mały dla pojedynczej osoby, ale w skali całego społeczeństwa dotyczy wielu ludzi.

    Metaanaliza obejmująca 333 693 osoby z 14 krajów pokazała, że osoby pracujące dłużej niż standardowo miały o 11% wyższe szanse na ryzykowne picie. W badaniach podłużnych, na ponad 100 tysiącach osób, praca powyżej 48 godzin tygodniowo podnosiła ryzyko nowego, ryzykownego picia o 12–13%. W liczbach bezwzględnych to wzrost o mniej niż jeden punkt procentowy, z 6,2% u osób pracujących 35–40 godzin (Virtanen i wsp., 2015, „BMJ”).

    Ta liczba mówi coś ważnego: same godziny to tylko część historii. Dużo więcej zależy od tego, do czego alkohol służy.

    Czym różni się picie „na odstresowanie” od picia towarzyskiego?

    Picie na odstresowanie, czyli po to, żeby poradzić sobie z napięciem, wiąże się z problemami alkoholowymi wyraźniej niż picie dla towarzystwa. To motyw, a nie sama ilość, najlepiej odróżnia te dwie sytuacje.

    Przegląd badań nad motywami picia pokazał prosty wzór: picie dla towarzystwa wiąże się z umiarkowanym spożyciem, picie dla wzmocnienia wrażeń z piciem intensywnym, a picie, żeby poradzić sobie z trudnymi emocjami, z problemami alkoholowymi (Kuntsche i wsp., 2005). Ten przegląd dotyczył młodych dorosłych, ale ten sam mechanizm obserwuje się u osób po traumie. Pisałem o tym w tekście o piciu „żeby nie pamiętać”.

    Przy wypaleniu motyw jest zwykle podwójny. Rano: „żeby dać radę”. Wieczorem: „żeby przestać myśleć”. Oba to motywy radzenia sobie, a nie przyjemności.

    Infografika: wypalenie i używki jako huśtawka. Rano rozrusznik (kawa, energetyki, stymulanty), wieczorem hamulec (alkohol, środki uspokajające). Sygnały ostrzegawcze: potrzebuję, zanim cokolwiek zrobię; dawka rośnie; bez tego nie zasnę; ukrywam ilość. Wniosek: problemem jest nie ilość, lecz to, że używka przejmuje regulację dnia.
    Rozrusznik rano, hamulec wieczorem. Na podstawie: Ahola i wsp. 2006, Kuntsche i wsp. 2005.

    Po czym poznać, że używka przestała pomagać, a zaczęła pracować za ciebie?

    Używka zaczyna pracować za ciebie wtedy, gdy przestaje być dodatkiem do dnia, a staje się warunkiem jego rozpoczęcia lub zakończenia. Kilka sygnałów, które warto sprawdzić uczciwie:

    • Kolejność się odwróciła. Kiedyś piłeś wino do kolacji, teraz kolacja jest dodatkiem do wina, które „musisz” wypić.
    • Dawka rośnie, efekt nie. Trzecia kawa daje tyle, co kiedyś pierwsza. Jeden kieliszek już nie wycisza.
    • Bez tego nie działasz. Dzień bez energetyka zaczyna się od paniki, wieczór bez alkoholu kończy się bezsennością.
    • Zaczynasz liczyć i ukrywać. Wynosisz butelki osobno, mówisz, że wypiłeś mniej, niż wypiłeś.
    • Ranek płaci za wieczór. Gorszy sen po alkoholu oznacza większe zmęczenie, więc więcej kofeiny, więc trudniej zasnąć. Koło się zamyka.

    Ten ostatni punkt jest ważny, bo pokazuje, że używki nie tylko towarzyszą wypaleniu. Mogą je pogłębiać, zabierając resztki regeneracji, czyli to, czego wypalona osoba potrzebuje najbardziej. Dlatego urlop u najbardziej wyczerpanych działa najkrócej: wracają do tego samego rytmu.

    Czego z tych danych nie wolno wyciągać

    Że wypalenie powoduje uzależnienie. Badania Ahola i wsp. oraz Oreskovich i wsp. są przekrojowe. Równie dobrze picie może pogłębiać wypalenie, a oba stany mogą wynikać z trzeciego czynnika, na przykład depresji. W badaniu chirurgów depresja wiązała się z nadużywaniem alkoholu nawet silniej niż wypalenie.

    Że każdy, kto pracuje długo, zacznie pić. Efekt z metaanalizy Virtanen i wsp. jest mały: mniej niż jeden punkt procentowy różnicy w częstości nowego, ryzykownego picia.

    Że dane z chirurgii przenoszą się wprost na inne zawody. Odsetek odpowiedzi w tym badaniu wyniósł 28,7%, a chirurdzy to grupa o specyficznych obciążeniach.

    Że kawa jest problemem. Kofeina w rozsądnych ilościach nie jest uzależnieniem w klinicznym sensie. Sygnałem jest funkcja, nie produkt: czy bez niej da się zacząć dzień.

    Kompas TSR: pytania, które możesz zadać sobie dziś

    W terapii skoncentrowanej na rozwiązaniach nie zaczynamy od listy zakazów. Zaczynamy od tego, co już działa, choćby czasem.

    • Skala. Na skali od 0 do 10, gdzie 10 oznacza, że potrafisz zacząć i zakończyć dzień bez żadnej substancji, gdzie jesteś dziś? Co sprawia, że to nie jest o punkt mniej?
    • Wyjątki. Przypomnij sobie ostatni wieczór, kiedy wyciszyłeś się bez alkoholu. Co wtedy robiłeś? Kto był obok? O której skończyłeś pracę?
    • Pytanie o przyszłość. Wyobraź sobie, że za miesiąc rano wstajesz z energią, a wieczorem zasypiasz bez pomocy. Po czym poznasz pierwszy taki dzień? Co zrobisz inaczej o 18:00?
    • Funkcja. Co dokładnie daje ci kieliszek wieczorem: ciszę w głowie, nagrodę, granicę między pracą a domem? Jaki inny sposób daje choćby połowę tego samego?

    To ostatnie pytanie jest kluczowe. Jeśli alkohol jest jedyną granicą między pracą a domem, to nie wystarczy go odstawić. Trzeba zbudować inną granicę. O tym, jak praca rozlewa się na całe życie, pisałem w tekście o pracoholizmie.

    Jeden mały krok

    Przez najbliższe siedem dni zapisuj wieczorem jedno zdanie: „Dziś sięgnąłem po… (kawę, energetyk, alkohol), bo…”. Nie oceniaj, nie zmieniaj niczego. Po tygodniu przeczytaj zapisane powody. Jeśli najczęściej pojawia się słowo „muszę”, masz odpowiedź, gdzie zacząć.

    Kiedy szukać pomocy

    Warto porozmawiać ze specjalistą, gdy próbujesz ograniczyć alkohol lub stymulanty i nie udaje się, gdy odstawienie wywołuje drżenie, poty, niepokój lub bezsenność, albo gdy bliscy zwracają ci uwagę na picie. Objawy odstawienne po dłuższym, codziennym piciu wymagają konsultacji lekarskiej, nie samodzielnego „odcięcia”. Pierwszym krokiem może być lekarz rodzinny albo poradnia terapii uzależnień, do której w ramach NFZ nie potrzebujesz skierowania.

    Jeżeli czujesz, że wypalenie i sposób, w jaki sobie z nim radzisz, zaczynają się zlewać w jedno, możemy przyjrzeć się temu razem na konsultacji online. Szukamy wtedy nie winnych, tylko tego, co już choć trochę działa i jak to wzmocnić. Umów się na pierwszą rozmowę.

    Najczęstsze pytania

    Czy picie jednego kieliszka wina dziennie przy wypaleniu to już problem?
    Nie musi, ale warto sprawdzić funkcję tego kieliszka. Jeśli bez niego nie potrafisz zakończyć dnia albo zasnąć, alkohol przejął rolę, którą powinien pełnić odpoczynek. To sygnał do zmiany, nawet jeśli ilość jest niewielka.

    Czy energetyki mogą pogłębiać wypalenie?
    Duże dawki kofeiny, zwłaszcza po południu, pogarszają sen, a słaby sen zwiększa zmęczenie następnego dnia. Tak powstaje błędne koło, w którym potrzebujesz coraz więcej stymulacji, żeby funkcjonować na tym samym poziomie.

    Co leczyć najpierw: wypalenie czy picie?
    Zwykle oba naraz. Samo odstawienie alkoholu bez zmiany obciążenia w pracy często kończy się nawrotem, a praca nad wypaleniem przy codziennym piciu idzie wolniej, bo alkohol zaburza sen i regenerację.

    Czy wypalenie jest chorobą?
    Według klasyfikacji ICD-11 wypalenie to zjawisko zawodowe, a nie choroba. Może jednak współwystępować z depresją, zaburzeniami lękowymi i uzależnieniem, które już są rozpoznaniami klinicznymi. Więcej o różnicach piszę w tekście o tym, jak mierzy się wypalenie.

    Powiązane teksty: stres z pracy a związek, krótszy tydzień pracy a wypalenie i przekonania przyzwalające i potknięcie w uzależnieniu.

    Źródła

    • Ahola, K., Honkonen, T., Pirkola, S. i wsp. (2006). Alcohol dependence in relation to burnout among the Finnish working population. Addiction, 101(10), 1438–1443. doi:10.1111/j.1360-0443.2006.01539.x
    • Oreskovich, M. R., Kaups, K. L., Balch, C. M. i wsp. (2012). Prevalence of alcohol use disorders among American surgeons. Archives of Surgery, 147(2), 168–174. doi:10.1001/archsurg.2011.1481
    • Virtanen, M., Jokela, M., Nyberg, S. T. i wsp. (2015). Long working hours and alcohol use: systematic review and meta-analysis. BMJ, 350, g7772. doi:10.1136/bmj.g7772
    • Kuntsche, E., Knibbe, R., Gmel, G., Engels, R. (2005). Why do young people drink? A review of drinking motives. Clinical Psychology Review, 25(7), 841–861. doi:10.1016/j.cpr.2005.06.002
    • Gałecki, P. (2025). Wywiad M. Korcz: „Psychiatra: obecna »kultura pracy« jest nie do utrzymania”. Wyborcza.biz, 1 grudnia 2025.

    Jeśli to Twoja sytuacja

    Rozmowa zamiast kolejnego artykułu

    Czytanie pomaga zrozumieć, ale zmiana zaczyna się zwykle w rozmowie. Umów bezpłatne 15 minut i sprawdź, czy mogę pomóc. Bez zobowiązań.

    Z bazy wiedzy: Poczucie własnej wartości – kompletny przewodnik  ·  Jak zbudować pewność siebie – krok po kroku