Przejdź do treści
Strona główna » Pracoholizm. Kiedy wartość człowieka zależy od tego, co dziś zrobił

Pracoholizm. Kiedy wartość człowieka zależy od tego, co dziś zrobił

    Opisana niżej sytuacja jest złożona z kilku historii i zmieniona tak, żeby nie dało się rozpoznać żadnej osoby.

    „Po dobrym tygodniu jestem kimś. Po jednym krytycznym mailu od klienta przez dwa dni nie jestem nikim.” Pan Krzysztof ma czterdzieści pięć lat i prowadzi projekty w firmie inżynierskiej. Wieczorem sprawdza pocztę, „żeby mieć spokój”, choć spokoju zwykle nie ma. Żona mówi, że nawet na urlopie jest w pracy. On sam nie uważa się za pracoholika, bo nie siedzi w biurze do nocy. Uważa się za kogoś, kto po prostu musi dowieźć.

    To zdanie „jestem kimś po dobrym tygodniu” jest ważniejsze niż liczba godzin. Pokazuje, na czym oparło się poczucie własnej wartości. W tym tekście przyglądam się właśnie temu: co się dzieje, gdy wartość człowieka zależy od tego, co dziś zrobił.

    Pracoholizm to nie liczba godzin

    Pracoholizm nie jest diagnozą w żadnej obowiązującej klasyfikacji. W badaniach opisuje się go jako przymus pracy: myśli o niej krążą także po godzinach, a przerwa budzi poczucie winy albo niepokój. Liczba godzin jest tu sprawą drugorzędną. Można pracować długo z przyjemnością i można pracować osiem godzin z przymusem. Pisałem o tym szerzej w tekście o wypaleniu przedsiębiorców.

    Najszersze zestawienie danych przygotował zespół Malissy Clark (Clark i wsp., 2016). Pracoholizm wiązał się w nim z wypaleniem, stresem, konfliktem między pracą a domem i gorszym zdrowiem psychicznym oraz fizycznym. Z jednym się nie wiązał: z wynikami w pracy. Osoby pracujące z przymusem nie wypadały lepiej niż pozostałe. Ten wynik jest kluczowy, bo przymus zwykle usprawiedliwia się właśnie efektami.

    Samoocena na huśtawce

    Jennifer Crocker od lat bada coś, co nazywa warunkowym poczuciem własnej wartości. Każdy z nas opiera samoocenę na czymś: na relacjach, wyglądzie, moralności, wynikach. Kłopot zaczyna się, gdy jedną z tych podpór jest kompetencja, a pozostałe słabną.

    W jednym z badań zespół Crocker obserwował przez kolejne dni semestru 122 studentów kierunków inżynierskich i psychologii (Crocker i wsp., 2003). W dni, w których dostawali dobre oceny, ich samoocena rosła, a w dni ze złymi ocenami spadała. U osób, które mocniej opierały poczucie wartości na wynikach, spadki po złych ocenach były wyraźnie głębsze. Najważniejszy jest ostatni wniosek: niestabilna samoocena przewidywała później nasilenie objawów depresyjnych u osób, które już na początku miały ich więcej.

    Druga rzecz, którą warto wiedzieć, jest mniej intuicyjna. W badaniu podłużnym 642 studentów pierwszego roku ci, którzy przed studiami mocniej opierali wartość na osiągnięciach naukowych, w ciągu roku mieli więcej, a nie mniej, kłopotów z nauką. Działo się tak także po uwzględnieniu ogólnego poziomu samooceny (Crocker i Luhtanen, 2003). Stawianie siebie na szali nie działa jak paliwo. Działa raczej jak ciężar.

    Mechanizm: pętla, która się sama podtrzymuje

    Szwedzcy badacze nazywają samoocenę opartą na wynikach siłą napędową wypalenia. W badaniu podłużnym 2121 pracujących kobiet i mężczyzn była ona najsilniejszym predyktorem wypalenia w czasie, silniejszym niż stres w pracy (Blom, 2012). W innym badaniu, na 3387 osobach obserwowanych przez dwa lata, zależność szła w obie strony: samoocena oparta na wynikach przewidywała późniejsze wyczerpanie, a wyczerpanie przewidywało późniejszy wzrost takiej samooceny (Richter i wsp., 2015).

    To układa się w pętlę. Dobry wynik daje chwilową ulgę, ale ulga trwa krótko, bo wartość trzeba potwierdzić następnym wynikiem. Więc pracuje się dalej, także w czasie, który miał być odpoczynkiem. Brak odpoczynku podnosi zmęczenie, zmęczenie obniża jakość pracy, słabszy wynik uderza w samoocenę, a jedyny znany sposób, żeby ją podnieść, to znowu więcej pracy. Wyczerpany człowiek nie odpuszcza, tylko czepia się wyników jeszcze mocniej.

    Schemat pętli samooceny opartej na wynikach: dobry wynik daje chwilową ulgę, wartość trzeba potwierdzić znowu, praca także w czasie wolnym, zmęczenie i słabszy wynik, spadek samooceny, a jedyne znane wyjście to więcej pracy.
    Schemat poglądowy. Każde ogniwo pętli wzmacnia następne, a jedynym znanym wyjściem wydaje się kolejny wynik.

    Z perspektywy terapii schematów to znajomy obraz. Schemat nadmiernych wymagań podpowiada, że to, co zrobione, nigdy nie jest dość dobre, a odpoczynek trzeba sobie zasłużyć. Bywa też, że praca działa jak nadmierna kompensacja: dopóki wyniki są dobre, nie trzeba czuć starego przekonania o własnej niewystarczalności. Takie wzorce zwykle mają długą historię i nie zmieniają się od postanowienia.

    Czego z tych liczb nie wolno zrobić

    Nie wolno z tych badań wyczytać, że ambicja jest problemem. Zaangażowanie i przyjemność z dobrze wykonanej pracy to co innego niż przymus, a w badaniach wyraźnie się je rozróżnia. Kłopotem nie jest to, że komuś zależy, tylko to, że od wyniku zależy, czy wolno mu się czuć w porządku.

    Trzeba też pamiętać, kogo badano. Dane o huśtawce samooceny pochodzą głównie od studentów, a związki z depresją czy wypaleniem opierają się na obserwacji, nie na eksperymencie. Nie wiadomo więc dokładnie, co jest przyczyną, a co skutkiem. Równie dobrze osoba w gorszym stanie psychicznym może mocniej czepiać się wyników, bo to jedyne, co jeszcze daje poczucie kontroli.

    I jeszcze jedno. Jeśli za przymusem pracy stoi ciągły niepokój, bezsenność albo poczucie, że nic już nie cieszy, może chodzić o zaburzenie lękowe, depresję albo wypalenie. Wtedy warto porozmawiać ze specjalistą, a nie tylko zmieniać nawyki. O tym, jak lęk potrafi przebierać się za skuteczność, piszę w tekście o lęku wysokofunkcjonującym.

    Kompas: jak odkleić wartość od wyniku

    W terapii skoncentrowanej na rozwiązaniach nie zaczynamy od przekonywania, że wyniki nie są ważne. Są ważne. Szukamy natomiast miejsc, w których wartość już teraz opiera się na czymś jeszcze.

    Skala. Od 0 do 10: ile z tego, jak się dziś czujesz ze sobą, zależy od tego, co dziś zrobiłeś? Co musiałoby się wydarzyć, żeby było o jeden punkt mniej?

    Wyjątki. Przypomnij sobie dzień bez spektakularnych efektów, po którym mimo to czułeś się w porządku. Z kim byłeś, co robiłeś, co mówiłeś sobie wieczorem?

    Inne podpory. Za co cenią cię ludzie, którzy nie mają pojęcia, jakie masz wyniki? Dziecko, przyjaciel ze studiów, sąsiad. Co by powiedzieli, gdyby ktoś ich zapytał?

    Preferowana przyszłość. Wyobraź sobie, że zły mail od klienta psuje ci wieczór, ale nie dwa dni. Co zrobiłbyś wtedy inaczej po jego przeczytaniu? Po czym poznaliby to bliscy?

    Jeden mały krok

    Przez tydzień wieczorem zapisz dwa zdania. Pierwsze: co dziś zrobiłeś. Drugie: jaki dziś byłeś, niezależnie od efektów, na przykład cierpliwy wobec dziecka, uczciwy wobec współpracownika, uważny w rozmowie. Drugie zdanie będzie na początku trudniejsze i to jest w porządku. Chodzi o to, żeby poczucie wartości zaczęło mieć więcej niż jedną nogę.

    Jeśli chcesz przyjrzeć się szerzej temu, z czego bierze się samoocena, przeczytaj przewodnik o poczuciu własnej wartości. A jeśli wierzysz, że od sukcesu dzieli cię jeszcze tylko trochę więcej wysiłku, warto zajrzeć do tekstu o zasadzie 10 000 godzin.

    Kiedy warto porozmawiać

    Jeśli przerwa od pracy budzi winę, a jeden słabszy dzień potrafi zabrać ci kilka kolejnych, to nie jest kwestia charakteru ani słabej woli. To wzorzec, z którym da się pracować. Prowadzę terapię online, łącząc terapię skoncentrowaną na rozwiązaniach z pracą na schematach. Zaczynamy od tego, co już działa. Umów się na konsultację.

    Źródła

    • Blom, V. (2012). Contingent self-esteem, stressors and burnout in working women and men. Work, 43(2), 123–131. doi:10.3233/WOR-2012-1366
    • Clark, M. A., Michel, J. S., Zhdanova, L., Pui, S. Y., Baltes, B. B. (2016). All work and no play? A meta-analytic examination of the correlates and outcomes of workaholism. Journal of Management, 42(7), 1836–1873. doi:10.1177/0149206314522301
    • Crocker, J., Karpinski, A., Quinn, D. M., Chase, S. K. (2003). When grades determine self-worth: Consequences of contingent self-worth for male and female engineering and psychology majors. Journal of Personality and Social Psychology, 85(3), 507–516. doi:10.1037/0022-3514.85.3.507
    • Crocker, J., Luhtanen, R. K. (2003). Level of self-esteem and contingencies of self-worth: Unique effects on academic, social, and financial problems in college students. Personality and Social Psychology Bulletin, 29(6), 701–712. doi:10.1177/0146167203029006003
    • Richter, A., Schraml, K., Leineweber, C. (2015). Work–family conflict, emotional exhaustion and performance-based self-esteem: reciprocal relationships. International Archives of Occupational and Environmental Health, 88(1), 103–112. doi:10.1007/s00420-014-0941-x

    Jeśli to Twoja sytuacja

    Rozmowa zamiast kolejnego artykułu

    Czytanie pomaga zrozumieć, ale zmiana zaczyna się zwykle w rozmowie. Umów bezpłatne 15 minut i sprawdź, czy mogę pomóc. Bez zobowiązań.

    Z bazy wiedzy: Poczucie własnej wartości – kompletny przewodnik  ·  Jak zbudować pewność siebie – krok po kroku