Anna i Piotr są razem dwanaście lat. Na pierwszej sesji każde z nich przychodzi z gotową diagnozą. Piotr: „Ona już mnie nie chce. Muszę prosić, a potem i tak słyszę, że jest zmęczona”. Anna: „Czuję się jak dłużniczka. Każdy przytulas kończy się pytaniem, czy dzisiaj. Więc wolę się nie przytulać”. On ma poczucie odrzucenia, ona presji. Oboje są przekonani, że problem siedzi w drugiej osobie.
Opis jest kompozycją kilku sytuacji z gabinetu, zmienioną tak, żeby nie dało się rozpoznać żadnej osoby.
Różne potrzeby seksualne w związku to jeden z najczęstszych powodów, dla których pary trafiają do terapeuty. Podręcznik Seksuologia (PWN) wymienia różnicę w poziomie pożądania wśród głównych wyzwań w seksuologicznej terapii par. Badania nad tym zjawiskiem prowadzą do wniosku, który zaskakuje większość par: problemem rzadko jest to, kto chce mniej. Problemem bywa to, co para robi z różnicą.
Różnica jest normą, a nie usterką
Matthew Vowels, Kristen Mark i współpracownicy poprosili 133 pary, żeby przez 30 dni codziennie oceniały swoje pożądanie. Okazało się, że ochota na seks u obu płci faluje, często w rytmie raz czy dwa razy w miesiącu, a u partnerów te fale w dużej mierze idą w tym samym kierunku. Momenty, w których jedna osoba chce, a druga nie, pojawiały się jednak regularnie, z powodu różnego tempa zmian i zwykłych codziennych wahań. Autorzy podsumowują to tak: pojedyncze rozjazdy są w związku czymś normalnym.
Kristen Mark i Sarah Murray sprawdzały, jak różnica w pożądaniu wiąże się z zadowoleniem 133 par. U kobiet większa różnica szła w parze z niższą satysfakcją seksualną, u mężczyzn z niższym zadowoleniem ze związku, ale w obrębie par te różnice płciowe nie były istotne. Wniosek autorek brzmi jak gotowe zalecenie dla terapeutów: przestać skupiać się na jednej osobie z „niskim libido” i przyjrzeć się temu, co dzieje się między partnerami.
Gaz i hamulec
Dlaczego jednej osobie ochota przychodzi łatwiej niż drugiej? Pomocny jest model podwójnej kontroli Johna Bancrofta i Erica Janssena, omawiany szerzej w Seksuologii. Reakcja seksualna zależy od dwóch niezależnych układów: pobudzającego, który reaguje na to, co podnieca, i hamującego, który reaguje na to, co niepokoi, rozprasza albo grozi. Można to porównać do pedału gazu i hamulca. Ludzie różnią się wrażliwością obu.
Z tego modelu płynie praktyczna lekcja. Kiedy jedna osoba ma mało ochoty, partner zwykle próbuje „dodać gazu”: więcej inicjatywy, więcej starań, czasem więcej nacisku. Tymczasem jeśli wciśnięty jest hamulec, czyli zmęczenie, niezałatwiony konflikt, poczucie obowiązku czy lęk przed odmową, dodawanie gazu niewiele daje. Co gorsza, sam nacisk staje się kolejnym hamulcem. Tak wygląda pętla Anny i Piotra.
Pożądanie, które przychodzi po drodze
Druga ważna perspektywa pochodzi od Rosemary Basson. Opisała ona, że u wielu osób, zwłaszcza w długich związkach, pożądanie nie pojawia się jako spontaniczna ochota przed zbliżeniem. Pojawia się w trakcie, jako odpowiedź na dotyk, bliskość i podniecenie. Punktem wyjścia bywa po prostu otwartość: „nie mam ochoty, ale nie mam nic przeciwko temu, żeby zobaczyć, co się wydarzy”.
Jeśli jedna osoba ma pożądanie raczej spontaniczne, a druga raczej reaktywne, para łatwo uznaje, że ta druga „nie chce”. W rzeczywistości może chcieć, tylko później i pod innymi warunkami. To zmienia pytanie z „dlaczego nie masz ochoty?” na „co sprawia, że ochota ma szansę się pojawić?”.

Więcej seksu nie oznacza więcej szczęścia
Pary w konflikcie o częstotliwość często szukają „normy”. Amy Muise, Ulrich Schimmack i Emily Impett przeanalizowali dane ponad 30 tysięcy osób. U osób w związkach dobrostan rósł razem z częstotliwością seksu, ale tylko do mniej więcej jednego razu w tygodniu. Powyżej tej granicy kolejne zbliżenia nie wiązały się już z większym zadowoleniem.
Jeszcze ciekawsze jest badanie George’a Loewensteina i współpracowników. Część par poproszono, żeby przez trzy miesiące podwoiły częstotliwość seksu. Pary rzeczywiście kochały się częściej, ale nie stały się szczęśliwsze. Zgłaszały wręcz trochę mniej ochoty i mniej przyjemności. Seks robiony z obowiązku przestaje dawać to, po co się go robi.
Dla Anny i Piotra był to ważny moment. Spór o liczbę zbliżeń w tygodniu okazał się sporem o coś innego: o to, czy on czuje się chciany, a ona czy wolno jej powiedzieć „nie”.
Co robią pary, którym się udaje
Laura Vowels i Kristen Mark zapytały 229 osób w długich związkach, co robią, gdy jedno ma ochotę, a drugie nie. Zebrały 17 strategii w pięciu grupach: wycofanie się, rozmowa, zajęcie się czymś samemu, inna wspólna aktywność z partnerem i seks mimo braku ochoty. Wyższe zadowolenie z seksu i ze związku mieli ci, którzy wybierali strategie wspólne, takie jak rozmowa czy bliskość innego rodzaju, niż ci, którzy radzili sobie w pojedynkę. Żadna strategia nie zmieniała samego poziomu pożądania. Zmieniała natomiast to, jak para się po tym czuła.
Ten wynik dobrze łączy się z tym, co piszę w tekście o wzorcu „jedno naciska, drugie się wycofuje”. W sferze seksualnej działa on szczególnie mocno: im większy nacisk, tym większe wycofanie, i odwrotnie.
Czego z tych badań nie wolno zrobić
Po pierwsze, „raz w tygodniu” to wynik uśredniony, a nie norma, którą trzeba spełnić. Badania Muise są korelacyjne i dotyczą głównie Amerykanów oraz Kanadyjczyków. Dla jednej pary dobrą częstotliwością będzie raz w miesiącu, dla innej kilka razy w tygodniu.
Po drugie, większość tych badań objęła pary heteroseksualne z Ameryki Północnej, a różnicę w pożądaniu mierzono w nich na różne sposoby. Wnioski są spójne, ale nie powinny być stosowane mechanicznie.
Po trzecie, nagły i wyraźny spadek ochoty warto sprawdzić. Może być objawem depresji, skutkiem ubocznym leków, zaburzeń hormonalnych, bólu przy współżyciu czy przewlekłej choroby. O tym, jak odróżnić objaw od kryzysu w związku, piszę w tekście „Depresja a seks”.
Po czwarte, „seks mimo braku ochoty” to coś zupełnie innego niż seks pod presją. Pierwsze oznacza wolny wybór i otwartość na to, że ochota przyjdzie po drodze. Drugie, gdy odmowa wiąże się z karą, wyrzutami czy groźbami, nie jest różnicą w pożądaniu, tylko naruszeniem granic. Wtedy pierwszym tematem jest bezpieczeństwo, a nie częstotliwość.
Kompas TSR: różnica jako wspólne zadanie
Skala. Zamiast pytać, ile razy w tygodniu, zapytajcie siebie osobno: na skali od 0 do 10, jak bardzo zadowolony albo zadowolona jesteś z bliskości w waszym związku? Dwie osoby często są bliżej siebie w tej odpowiedzi, niż sądzą.
Gaz i hamulec. Każde z was zapisuje osobno: co mi dodaje ochoty, a co mi ją odbiera. Potem porównujecie listy. Zwykle okazuje się, że najszybciej można zmienić coś na liście hamulców partnera: zmęczenie wieczorem, telefon w łóżku, poczucie, że przytulenie jest zaproszeniem do czegoś więcej.
Wyjątki. Kiedy ostatnio oboje czuliście się dobrze z waszą bliskością? Co było przed tym? Wolny dzień, wyjazd, rozmowa, śmiech? Wyjątki pokazują warunki, w których ochota u was się pojawia.
Menu zamiast zero-jedynkowości. Wiele par ma tylko dwie opcje: pełny seks albo nic. Pomaga lista form bliskości o różnej intensywności, z których można wybierać, gdy ochota jest różna. Wtedy odmowa jednej formy nie musi oznaczać odmowy bliskości w ogóle.
Preferowana przyszłość. Wyobraźcie sobie, że różnica w pożądaniu nadal istnieje, ale przestała być źródłem napięcia. Co robicie inaczej? Po czym poznaje to każde z was?
Jeden mały krok
W tym tygodniu zaproponujcie sobie jeden moment dotyku, o którym wiadomo z góry, że do niczego nie prowadzi. Dziesięć minut przytulenia na kanapie, masaż ramion, wspólne leżenie. Dla osoby, która chce więcej, to bliskość bez ryzyka odrzucenia. Dla osoby, która chce mniej, to bliskość bez poczucia długu. Oba te doświadczenia są potrzebne, żeby przestać unikać siebie nawzajem.
Rozmowa o seksie w związku bywa trudniejsza niż sam seks, a pary latami krążą wokół tego samego sporu. Pracuję z parami i z osobami, które chcą zrozumieć, co dzieje się w ich związku, także wtedy, gdy druga strona nie jest gotowa przyjść. Spotkania odbywają się online, więc łatwiej znaleźć na nie wspólny termin. Jeśli spór w waszym związku dotyczy raczej codziennych rozminięć, zajrzyj do tekstu o naprawie po kłótni. Umów się na pierwszą rozmowę.
Powiązane teksty: rozmowa o seksie w związku, „uzależnienie od porno” i obciążenie mentalne w domu.
Źródła
- Bancroft, J., Janssen, E. (2000). The dual control model of male sexual response: a theoretical approach to centrally mediated erectile dysfunction. Neuroscience & Biobehavioral Reviews, 24(5), 571–579. doi:10.1016/S0149-7634(00)00024-5
- Basson, R. (2000). The female sexual response: a different model. Journal of Sex & Marital Therapy, 26(1), 51–65. doi:10.1080/009262300278641
- Loewenstein, G., Krishnamurti, T., Kopsic, J., McDonald, D. (2015). Does increased sexual frequency enhance happiness? Journal of Economic Behavior & Organization, 116, 206–218. doi:10.1016/j.jebo.2015.04.021
- Mark, K. P., Murray, S. H. (2012). Gender differences in desire discrepancy as a predictor of sexual and relationship satisfaction in a college sample of heterosexual romantic relationships. Journal of Sex & Marital Therapy, 38(2), 198–215. doi:10.1080/0092623X.2011.606877
- Muise, A., Schimmack, U., Impett, E. A. (2016). Sexual frequency predicts greater well-being, but more is not always better. Social Psychological and Personality Science, 7(4), 295–302. doi:10.1177/1948550615616462
- Vowels, L. M., Mark, K. P. (2020). Strategies for mitigating sexual desire discrepancy in relationships. Archives of Sexual Behavior, 49(3), 1017–1028. doi:10.1007/s10508-020-01640-y
- Vowels, M. J., Mark, K. P., Vowels, L. M., Wood, N. D. (2018). Using spectral and cross-spectral analysis to identify patterns and synchrony in couples’ sexual desire. PLoS ONE, 13(10), e0205330. doi:10.1371/journal.pone.0205330
- Lew-Starowicz, M., Beisert, M., Grabski, B. (red.) (2026). Seksuologia, t. 2. Wydawnictwo Naukowe PWN.
