Opisana niżej sytuacja jest złożona z kilku historii i zmieniona tak, żeby nie dało się rozpoznać żadnej osoby.
Pan Tomasz i pani Kasia są razem od siedmiu lat. On planuje wakacje w styczniu, ona w czerwcu wciąż nie wie, czy w ogóle chce gdzieś jechać. On mówi szybko i głośno, ona potrzebuje chwili, zanim odpowie. Na szkoleniu w firmie pan Tomasz zrobił test kolorów i wrócił do domu z diagnozą: „Jestem Czerwony, ty jesteś Zielona. To najtrudniejsza kombinacja, tak napisali”. Pani Kasia na sesji pyta wprost: „Czy my w ogóle do siebie pasujemy?”.
Thomas Erikson w książce „Otoczeni przez idiotów” rzeczywiście opisuje pary Czerwony–Zielony i Niebieski–Żółty jako trudne. Pisze też, że według statystyk około połowa takich małżeństw się rozpada, choć nie podaje, skąd ta liczba pochodzi. W tym samym rozdziale formułuje jednak tezę, która jest znacznie bliższa temu, co mówią badania: dla trwałości związku wspólne wartości i to, czego para chce od życia, są ważniejsze niż sam styl zachowania. Warto przyjrzeć się, jak to wygląda w danych.
Przeciwieństwa w parach to rzadkość
Tanya Horwitz i jej zespół zebrali w jednej metaanalizie 480 korelacji z 199 badań nad podobieństwem partnerów i dodali analizy prawie 80 tysięcy par z brytyjskiego UK Biobank. Wynik jest jednoznaczny: w zdecydowanej większości cech partnerzy są do siebie podobni, a nie przeciwni. Najsilniej podobieństwo widać w poglądach politycznych (r = 0,58), w stosunku do religii, w wykształceniu i w używaniu substancji. Najsłabiej w cechach osobowości: dla ekstrawersji korelacja wyniosła zaledwie 0,08. Jedną z nielicznych cech, w której partnerzy częściej się różnili, był chronotyp, czyli to, czy ktoś jest skowronkiem, czy sową (r = −0,18) (Horwitz i wsp., 2023).
Przeciwieństwa się więc nie przyciągają. Ale też podobieństwo osobowości, czyli dokładnie to, co mierzą testy kolorów, jest w parach znacznie słabsze niż podobieństwo poglądów i wartości. Pary dobierają się bardziej według tego, co myślą o świecie, niż według temperamentu.
Podobny obraz wyszedł w badaniu 291 par nowożeńców. Małżonkowie byli do siebie wyraźnie podobni w postawach i wartościach, a słabo w cechach osobowości. Ciekawe, że to właśnie podobieństwo w obszarze osobowości, a zwłaszcza w sposobie przywiązywania się do bliskich, wiązało się z wyższą jakością związku. Podobieństwo poglądów takiego związku już nie pokazało (Luo i Klohnen, 2005).
Ile podobieństwo naprawdę wyjaśnia
Najważniejsze badanie dla pani Kasi i pana Tomasza objęło ponad 23 tysiące par małżeńskich z reprezentatywnych prób w Australii, Wielkiej Brytanii i Niemczech. Autorzy sprawdzali, co bardziej wiąże się z zadowoleniem ze związku: osobowość danej osoby, osobowość partnera czy to, na ile są do siebie podobni. Własna osobowość wyjaśniała około 6% różnic w zadowoleniu ze związku. Osobowość partnera od 1 do 3%, przy czym liczyły się głównie jego ugodowość, sumienność i stabilność emocjonalna. Podobieństwo partnerów, po uwzględnieniu tych dwóch czynników, wyjaśniało konsekwentnie mniej niż 0,5% (Dyrenforth i wsp., 2010).
Przekładając to na język codzienny: dla szczęścia w związku bardziej liczy się to, jak każde z was radzi sobie z emocjami i jak traktuje drugą osobę, niż to, czy macie ten sam „kolor”.
Jest jeszcze jedno ustalenie, które dużo zmienia. W metaanalizie 313 badań nad podobieństwem i atrakcyjnością faktyczne podobieństwo miało znaczenie wtedy, gdy ludzie się nie znali albo rozmawiali krótko. W trwających związkach przestawało być istotne. Przez cały czas liczyło się natomiast podobieństwo odczuwane, czyli przekonanie „jesteśmy do siebie podobni” (Montoya, Horton i Kirchner, 2008). To poczucie nie jest odczytem z testu. Buduje się w relacji, przez to, jak ze sobą rozmawiacie.

Gdzie Erikson ma rację, a gdzie nie
Ma rację, że wspólne wartości i kierunek w życiu to coś innego niż styl zachowania i że to one są ważniejsze. Dane o podobieństwie poglądów i wartości w parach pokazują, że ludzie sami to wyczuwają przy wyborze partnera.
Nie ma racji, sugerując, że kombinacja kolorów przesądza o trudności związku. Podobieństwo temperamentu wyjaśnia tak mało, że testem kolorów trudno cokolwiek przewidzieć. Do tego dochodzi problem samych typologii: dzielenie ludzi na cztery albo szesnaście kategorii słabo oddaje to, jak naprawdę rozkładają się cechy. Szerzej piszę o tym w tekście o teście MBTI.
Czego z tych danych nie wolno wyczytać
Po pierwsze, to są korelacje. Nie wiemy, czy podobieństwo pomaga związkowi, czy zadowolone pary z czasem się do siebie upodabniają (choć Luo i Klohnen nie znaleźli śladów takiego upodabniania).
Po drugie, „mniej niż 0,5%” dotyczy podobieństwa w cechach osobowości mierzonych kwestionariuszem, a nie zgodności co do dzieci, pieniędzy czy miejsca do życia. Te różnice potrafią być bardzo ważne.
Po trzecie, większość badań pochodzi z krajów zachodnich i dotyczy par różnej płci. Horwitz i współpracownicy podkreślają też duże różnice między próbami, więc liczby dla konkretnej populacji mogą wyglądać inaczej.
Po czwarte, z faktu, że różnica temperamentów mało przewiduje, nie wynika, że jest bezbolesna. Może męczyć na co dzień. Wynika tylko tyle, że da się z nią żyć, jeśli umiecie o niej rozmawiać.
Granica: różnica a coś więcej niż różnica
Różne tempo, różne potrzeby kontaktu z ludźmi, różny sposób planowania to materiał do negocjacji. Jeśli jednak jedna osoba stale decyduje za drugą, wyśmiewa jej potrzeby, kontroluje albo karze milczeniem, to nie jest problem „niedopasowanych kolorów”. Nazywanie takiego układu różnicą charakterów pomaga go utrzymać. W takiej sytuacji warto porozmawiać z kimś z zewnątrz, także osobno.
Kompas: co zrobić z różnicą w parze
Wyjątki. Przypomnijcie sobie sytuację, w której wasza różnica się przydała. Kiedy jego szybkość uratowała sprawę, a jej spokój pozwolił nie podjąć złej decyzji? Pary, które potrafią podać takie przykłady, zwykle mają już gotowy sposób współpracy, tylko go nie nazwały.
Skala. Od 0 do 10: na ile czujecie, że chcecie od życia podobnych rzeczy? Każde odpowiada osobno, potem porównujecie. Różnica w ocenach jest cenniejsza niż sama liczba, bo pokazuje, o czym warto porozmawiać.
Rozmowa o wartościach, nie o stylu. Zamiast „dlaczego ty zawsze tak późno planujesz” zapytajcie siebie nawzajem: „Co jest dla ciebie ważne w tym wyjeździe?”. Często okazuje się, że jemu chodzi o pewność, a jej o swobodę, i obie rzeczy da się połączyć. O tym, jak sprawdzić, czy wasze starania w ogóle do siebie docierają, piszę w tekście „Robię dla ciebie wszystko”.
Preferowana przyszłość. Wyobraźcie sobie, że za rok wasza różnica tempa przestała być źródłem kłótni. Po czym poznalibyście to w zwykły wtorek? Co robiłoby każde z was inaczej?
Jeden mały krok
Każde z was zapisuje na kartce trzy rzeczy, które ceni w tym, czym partner się od niego różni. Nie to, co chciałoby zmienić, tylko to, co dzięki tej różnicy zyskuje. Wymieńcie się kartkami bez komentarza. Jeśli po drodze dojdzie do sprzeczki, przyda się tekst o naprawie po kłótni.
Kiedy warto porozmawiać
Jeśli te same różnice od lat wracają w tych samych kłótniach, a każde z was czuje się niezrozumiane, warto poszukać wsparcia. Prowadzę terapię online, także dla par, łącząc mapę, jaką daje psychotraumatologia, z terapią skoncentrowaną na rozwiązaniach. Nie szukamy, kto ma gorszy charakter, tylko momentów, w których już się dogadujecie, i na nich budujemy. Umów się na konsultację.
Powiązane teksty: podstawowy błąd atrybucji, mowa ciała i rozmowa o seksie w związku.
Źródła
- Dyrenforth, P. S., Kashy, D. A., Donnellan, M. B., Lucas, R. E. (2010). Predicting relationship and life satisfaction from personality in nationally representative samples from three countries: The relative importance of actor, partner, and similarity effects. Journal of Personality and Social Psychology, 99(4), 690–702. doi:10.1037/a0020385
- Erikson, T. (2026). Otoczeni przez idiotów. Edycja specjalna. Warszawa: Wielka Litera.
- Horwitz, T. B., Balbona, J. V., Paulich, K. N., Keller, M. C. (2023). Evidence of correlations between human partners based on systematic reviews and meta-analyses of 22 traits and UK Biobank analysis of 133 traits. Nature Human Behaviour, 7(9), 1568–1583. doi:10.1038/s41562-023-01672-z
- Luo, S., Klohnen, E. C. (2005). Assortative mating and marital quality in newlyweds: A couple-centered approach. Journal of Personality and Social Psychology, 88(2), 304–326. doi:10.1037/0022-3514.88.2.304
- Montoya, R. M., Horton, R. S., Kirchner, J. (2008). Is actual similarity necessary for attraction? A meta-analysis of actual and perceived similarity. Journal of Social and Personal Relationships, 25(6), 889–922. doi:10.1177/0265407508096700
