Przejdź do treści
Strona główna » „Wybierz zawód z przyszłością”. Prognozy różnią się pięciokrotnie, a to, jak o nich rozmawiasz, działa od razu

„Wybierz zawód z przyszłością”. Prognozy różnią się pięciokrotnie, a to, jak o nich rozmawiasz, działa od razu

    Opisana niżej sytuacja jest złożona z kilku historii i zmieniona tak, żeby nie dało się rozpoznać żadnej osoby.

    Pani Joanna przychodzi na konsultację z pytaniem, które słyszę coraz częściej: jak przekonać siedemnastoletnią córkę do „zawodu z przyszłością”. Rok temu zawodem z przyszłością było prawo. Pół roku temu analiza danych. Teraz, po artykule o sztucznej inteligencji, coś „technicznego, czego nie zastąpi AI”. Zosia lubi biologię i rysuje, ale te zainteresowania pani Joanna nazywa „hobby na weekend”. Ostatnia rozmowa przy kolacji skończyła się zdaniem córki, które matka powtarza mi z ulgą i niepokojem jednocześnie: „To wybierzcie za mnie, będzie szybciej”.

    Ten tekst nie jest o tym, który zawód wybrać. Jest o tym, co wiadomo na temat rozmów rodzica z nastolatkiem o przyszłości i dlaczego to one mają większe znaczenie niż kolejna lista prognoz.

    Prognozy, które różnią się pięciokrotnie

    W 2013 roku badacze z Oksfordu, Carl Frey i Michael Osborne, oszacowali, że 47% miejsc pracy w USA jest zagrożonych automatyzacją. Ta liczba obiegła świat. Trzy lata później zespół Melanie Arntz policzył to samo dla 21 krajów OECD inną metodą: zamiast całych zawodów brał pod uwagę konkretne zadania, które ludzie wykonują w pracy. Wyszło 9% (Arntz, Gregory i Zierahn, 2016). Różnica wynikała głównie z tego, że w wielu zawodach uznanych za „zagrożone” sporą część dnia zajmują czynności, których maszyna łatwo nie przejmie, na przykład rozmowa z drugim człowiekiem (Frey i Osborne, 2017).

    Nie piszę o tym po to, żeby rozstrzygać, kto miał rację. Chodzi o coś prostszego: jeśli eksperci, mając te same dane, dochodzą do wyników różniących się ponad pięciokrotnie, to nastolatek wybierający kierunek studiów nie wybiera na podstawie wiedzy o przyszłości. Wybiera w niepewności. Zosia skończy studia mniej więcej w 2031 roku. O tym, co naprawdę mówią najnowsze raporty o rynku pracy, piszę w tekście o raporcie WEF i przyszłości pracy.

    Trzy sposoby, w jakie rodzice „pomagają”

    Julia Dietrich i Bärbel Kracke zapytały 359 niemieckich nastolatków o to, jak rodzice angażują się w ich wybór zawodowy. Wyodrębniły trzy wymiary. Wsparcie to zainteresowanie, podsuwanie informacji, rozmowa o mocnych stronach dziecka. Ingerencja to naciskanie na konkretny kierunek i wywieranie presji. Brak udziału to wycofanie: rodzic nie wie, nie pyta albo uważa, że to nie jego sprawa.

    Wynik był czytelny. Wsparcie wiązało się z tym, że nastolatki więcej sprawdzały, szukały informacji i próbowały różnych dróg. Ingerencja i brak udziału wiązały się z trudnościami w podjęciu decyzji. Co ciekawe, wsparcie łagodziło skutki ingerencji: ten sam nacisk szkodził mniej, gdy obok niego było prawdziwe zainteresowanie dzieckiem (Dietrich i Kracke, 2009).

    Warto zauważyć, że ingerencja i brak udziału działały podobnie. Nastolatek, którego rodzic „wie lepiej”, i nastolatek, którego rodzic nie wie nic, trafiają w to samo miejsce: nie umieją zdecydować. Zdanie Zosi „wybierzcie za mnie” jest dokładnie tym, co opisują te dane.

    Odręczna infografika: rodzic a wybór zawodu. Trzy sposoby pomagania: wsparcie, po którym dziecko więcej sprawdza i szuka; ingerencja, po której ma więcej trudności z decyzją; brak udziału, po którym też ma więcej trudności z decyzją. Wniosek: pytaj, co ciekawi, pokazuj świat pracy, decyzję zostaw dziecku.
    Trzy sposoby angażowania się rodzica i co z nich wynika. Na podstawie: Dietrich i Kracke 2009.

    Zaangażowanie mówi dziecku: jesteś tego wart

    Jest jeszcze jeden powód, dla którego obecność rodzica ma znaczenie. Rajiv Amarnani i współpracownicy śledzili studentów kierunków ścisłych i technicznych w kilku pomiarach w czasie. Samoocena studentów wiązała się z późniejszą gotowością do radzenia sobie ze zmianami na ścieżce zawodowej i z wytrwaniem na kierunku, ale tylko wtedy, gdy czuli, że rodzice są zaangażowani w ich rozwój (Amarnani i wsp., 2018). Autorzy tłumaczą to tak: zainteresowanie rodzica działa jak ciche potwierdzenie, że dziecko jest warte inwestowania. Bez tego potwierdzenia nawet dobra samoocena słabiej przekłada się na działanie.

    Dla pani Joanny to ważna wiadomość. Jej troska nie jest problemem. Problemem jest forma, w jakiej dociera do córki. „Zawód z przyszłością” brzmi dla Zosi jak ocena tego, co lubi: że biologia i rysowanie to za mało.

    Czego z tych badań nie wolno wyczytać

    Nie wynika z nich, że rodzic ma się nie wtrącać. Brak udziału wypadał podobnie źle jak nacisk. Nie wynika też, że rodzicielski niepokój o pieniądze jest nieuzasadniony. Ten sam zespół OECD zaznaczał, że automatyzacja mocniej dotyka osoby z niższymi kwalifikacjami, więc pytanie o to, z czego dziecko będzie żyło, jest uczciwe.

    Trzeba też pamiętać o ograniczeniach. Badanie Dietrich i Kracke było przekrojowe, czyli pokazuje związki, a nie to, co jest przyczyną. Być może to nastolatki, które same mają trudność z decyzją, częściej doświadczają nacisku, bo rodzice zaczynają się niepokoić. Wymiary zachowań rodziców opisywali sami nastolatkowie, a nie obserwatorzy. Badanie Amarnaniego objęło studentów konkretnych kierunków. Prognozy Freya i Osborne’a oraz Arntz dotyczą rynku sprzed generatywnej sztucznej inteligencji i dziś liczyłoby się je jeszcze inaczej, co zresztą dobrze ilustruje główną tezę.

    Granica: kiedy to nie jest problem z wyborem

    Czasem „wszystko mi jedno, wybierzcie za mnie” nie dotyczy zawodu. Jeśli nastolatek od tygodni jest wyczerpany, wycofuje się, przestaje robić rzeczy, które lubił, a każda rozmowa o przyszłości kończy się płaczem albo trzaśnięciem drzwiami, warto sprawdzić, czy to nie wypalenie szkolne albo obniżony nastrój. Wtedy nawet najlepiej poprowadzona rozmowa o kierunku studiów nie pomoże, dopóki nie zajmie się tym, co dzieje się pod spodem.

    Kompas: jak rozmawiać o przyszłości, nie podejmując decyzji za dziecko

    Wyjątki. Przypomnij sobie ostatnią rozmowę o przyszłości, która nie skończyła się kłótnią. Co było inaczej? Gdzie rozmawialiście, kto zaczął, o co pytałeś? Pani Joanna przypomniała sobie, że najlepiej rozmawiało im się w samochodzie, kiedy pytała, co Zosię ostatnio zaciekawiło na biologii.

    Skala. Od 0 do 10: na ile twoje dziecko czuje dziś, że wybór kierunku jest jego decyzją? Co sprawia, że to nie zero? Co musiałoby się zmienić, żeby było o jeden punkt wyżej?

    Pytania zamiast odpowiedzi. Zamiast „to nie ma przyszłości” spróbuj „co cię w tym ciekawi?”, „kto to robi zawodowo?”, „jak mogłabyś to sprawdzić w praktyce?”. To jest wsparcie w rozumieniu badań: zainteresowanie i informacja, bez wskazywania gotowego wyniku.

    Preferowana przyszłość. Wyobraź sobie, że za rok rozmowy o studiach w twoim domu wyglądają tak, jak byś chciał. Po czym to poznasz? Co będziesz robić inaczej ty, a nie dziecko?

    Jeden mały krok

    W tym tygodniu zadaj dziecku jedno pytanie: „Co cię ostatnio zaciekawiło?”. Potem przez pięć minut tylko słuchaj, bez komentarza i bez „ale z tego nie ma pracy”. Jeśli rozmowa się rozwinie, zaproponuj jedną konkretną rzecz: spotkanie z kimś, kto pracuje w tej dziedzinie, dzień otwarty na uczelni, krótki kurs. Nie chodzi o decyzję, tylko o sprawdzanie. O tym, dlaczego zainteresowania rosną wtedy, gdy się w nie inwestuje, piszę w tekście „Nie wiem, co chcę robić w życiu”. A jeśli brzmi to znajomo także w innych dziedzinach, zajrzyj do tekstu o rozmowie z dzieckiem po meczu, bo mechanizm jest bardzo podobny. A o tym, jakie zasoby naprawdę pomagają przejść przez zmiany na rynku pracy, i jak rosną dzięki stażom i próbom, piszę w tekście o zawodach przyszłości.

    Kiedy warto porozmawiać

    Jeśli rozmowy o przyszłości dziecka regularnie kończą się kłótnią, jeśli twój niepokój o jego los odbiera ci sen albo jeśli widzisz, że nastolatek wycofuje się z każdej decyzji, warto porozmawiać o tym z kimś z zewnątrz. Prowadzę terapię online, także dla rodziców. Łączę mapę, jaką daje psychotraumatologia, z terapią skoncentrowaną na rozwiązaniach: nie szukamy winnego, tylko tego, co już działa w waszych rozmowach, i kolejnego kroku, który da się zrobić. Umów się na konsultację.

    Źródła

    • Amarnani, R. K., Garcia, P. R. J. M., Restubog, S. L. D., Bordia, P., Bordia, S. (2018). Do you think I’m worth it? The self-verifying role of parental engagement in career adaptability and career persistence among STEM students. Journal of Career Assessment, 26(1), 77–94. doi:10.1177/1069072716679925
    • Arntz, M., Gregory, T., Zierahn, U. (2016). The risk of automation for jobs in OECD countries: A comparative analysis. OECD Social, Employment and Migration Working Papers, 189. doi:10.1787/5jlz9h56dvq7-en
    • Dietrich, J., Kracke, B. (2009). Career-specific parental behaviors in adolescents’ development. Journal of Vocational Behavior, 75(2), 109–119. doi:10.1016/j.jvb.2009.03.005
    • Frey, C. B., Osborne, M. A. (2017). The future of employment: How susceptible are jobs to computerisation? Technological Forecasting and Social Change, 114, 254–280. doi:10.1016/j.techfore.2016.08.019

    Jeśli to Twoja sytuacja

    Rozmowa zamiast kolejnego artykułu

    Czytanie pomaga zrozumieć, ale zmiana zaczyna się zwykle w rozmowie. Umów bezpłatne 15 minut i sprawdź, czy mogę pomóc. Bez zobowiązań.

    Z bazy wiedzy: Poczucie własnej wartości – kompletny przewodnik  ·  Jak zbudować pewność siebie – krok po kroku