We wrześniowej ankiecie ekonomistek Natalii Emanuel i Emmy Harrington, opisanej w „The Atlantic” i streszczonej przez „Rzeczpospolitą”, ponad 70% z 1835 pracowników z wyższym wykształceniem przyznało, że ostatnim razem w biurze brakowało co najmniej jednej osoby z ich zespołu. Ponad jedna trzecia z tego powodu łączyła się na spotkanie online, siedząc przy biurku w firmie. Firma płaci za biuro, pracownik za dojazd, a spotkanie i tak odbywa się na ekranie.
Z takim problemem przychodzą do mnie menedżerowie. Historia poniżej jest złożona z kilku podobnych i zmieniona tak, żeby nikt nie był rozpoznawalny.
Dyrektorka działu w firmie usługowej wprowadziła trzy obowiązkowe dni w biurze. Po kwartale miała dobry wskaźnik obecności i coraz więcej sygnałów, że ludzie są zirytowani. „Przychodzą, zakładają słuchawki i każdy siedzi na innym callu. Zapytałam analityka, co mu dał wczorajszy dzień w biurze. Odpowiedział: godzinę w tramwaju w jedną stronę”.
Dlaczego obowiązkowe dni w biurze często nic nie dają
Bo zasada obejmuje pojedynczych pracowników, a korzyść z biura pojawia się dopiero wtedy, gdy na miejscu jest cały zespół.
Polityka „trzy dni w tygodniu” pozwala każdemu wybrać własne trzy dni. Wystarczy, że jedna osoba ma akurat dzień zdalny, a spotkanie trzeba prowadzić przez komunikator. Reszta zespołu, mimo że siedzi kilka metrów od siebie, przenosi się na ekran. Biuro zamienia się w pracę zdalną z dłuższym dojazdem.
Do tego dochodzą normy. Autorki ankiety zwracają uwagę, że pracownicy naginają zasady obecności częściej, gdy robi to sam szef. Jeśli kierownik przychodzi rzadko albo w inne dni niż zespół, ludzie szybko uczą się, że przepis jest formalnością.
Co naprawdę daje siedzenie obok zespołu
Przede wszystkim łatwiejsze proszenie o informację zwrotną i szybszą naukę, zwłaszcza u osób na początku drogi zawodowej.
Najmocniejsze dane pochodzą z badania tych samych autorek, prowadzonego razem z Amandą Pallais na programistach dużej amerykańskiej firmy. Jej kampus miał dwa budynki oddalone o kilka przecznic, więc część zespołów siedziała razem, a część była rozdzielona. Programiści pracujący w jednym budynku z całym zespołem dostawali o 22% więcej komentarzy do swojego kodu niż ci z rozproszonych zespołów. Po zamknięciu biur w pandemii ta przewaga w dużej mierze zniknęła. W nowszej wersji pracy, obejmującej lata 2019–2024 i powrót do biur, różnica wyniosła 18,3%, a kod osób siedzących razem był lepszej jakości.
Dwa szczegóły są ważne dla każdego, kto układa grafik. Po pierwsze, zyskiwały głównie osoby młodsze i krócej zatrudnione. Po drugie, wystarczyło, że jedna osoba z zespołu siedziała gdzie indziej, a informacji zwrotnej ubywało także między tymi, którzy byli na miejscu. Bliskość działa na poziomie zespołu, a nie pojedynczego biurka.
Jest też koszt. Doświadczeni programiści, siedząc obok młodszych, pisali mniej własnego kodu, bo więcej czasu poświęcali na pomoc. Biuro daje firmie inwestycję w rozwój ludzi, a nie darmową wydajność. Podobną lukę widać w relacjach: szef i zespół potrafią wyjść z tego samego spotkania z zupełnie innym obrazem tego, czy głos pracowników się liczy, o czym pisałem w tekście o poczuciu przynależności w pracy.
Czy praca hybrydowa szkodzi wynikom firmy
W największym eksperymencie z losowym przydziałem dwa dni pracy z domu nie obniżyły wyników, a zmniejszyły odejścia z pracy o jedną trzecią.
Nicholas Bloom z zespołem przez pół roku badali 1612 pracowników z wyższym wykształceniem w chińskiej firmie turystycznej Trip.com. Połowę losowo przypisano do pięciu dni w biurze, połowę do trzech dni w biurze i dwóch w domu. W grupie hybrydowej odeszło 4,8% osób, w grupie biurowej 7,2%. Oceny pracy i awanse się nie różniły. Najwięcej zyskały kobiety, osoby na stanowiskach niekierowniczych i ludzie z długim dojazdem.
Starsza metaanaliza Gajendrana i Harrisona (46 badań, 12 883 osoby) pokazała podobny obraz. Praca zdalna wiązała się z większym poczuciem autonomii, mniejszym konfliktem między pracą a domem i wyższą satysfakcją, a autonomia częściowo tłumaczyła te korzyści. Relacje ze współpracownikami pogarszały się dopiero wtedy, gdy praca zdalna zajmowała więcej niż dwa i pół dnia w tygodniu.
Wniosek dla zarządu nie brzmi więc „wszyscy do biura” ani „wszyscy do domu”. Biuro jest narzędziem do konkretnych zadań i trzeba je pod te zadania zaplanować.

Jak zaplanować dzień w biurze, żeby miał sens
Wyznacz wspólny dzień dla zespołu, przenieś na niego to, co wymaga obecności, a dni domowe zostaw na pracę w skupieniu.
- Dzień zespołu zamiast limitu dni na osobę. Jeden dzień, w którym jest cały zespół, daje więcej niż trzy, w których każdy przychodzi kiedy indziej. Dzień wybiera zespół, a nie dział kadr.
- Kierownik przychodzi tego samego dnia. Obecność przełożonego jest najczytelniejszym sygnałem, czy zasada jest poważna.
- Na dzień biurowy to, co potrzebuje ludzi. Planowanie, burza mózgów, przegląd pracy, wdrażanie nowych osób, trudne rozmowy. Raport, który da się napisać w domu, pisze się w domu.
- Spotkanie w sali, nie przy laptopach. Gdy w dniu zespołu kogoś brakuje, obecni siadają razem, a nieobecna osoba dołącza z ekranu. Rozsadzanie wszystkich przy osobnych komputerach odbiera biuru sens.
- Mentoring jako część pracy seniorów. Skoro bliskość zabiera doświadczonym osobom czas na własne zadania, warto to wpisać w ich cele i zauważać. Dlaczego konkretne uznanie działa mocniej niż ogólna premia, opisałem w tekście o docenianiu pracowników.
- Mierz to, po co jest biuro. Nie odsetek obecności, tylko na przykład to, czy nowe osoby wiedzą, kogo pytać, i ile trwa ich wdrożenie. O tym, co decyduje o pierwszych miesiącach w firmie, piszę w tekście o onboardingu pracownika.
Czego z tych danych nie wolno wyciągać
- Ankieta opisana w „The Atlantic” to sondaż, a nie eksperyment. Pokazuje, jak często zespół się mija, ale nie mierzy, ile firma na tym traci.
- Badanie bliskości dotyczy programistów jednej amerykańskiej firmy i ma status pracy roboczej, która nie ukazała się jeszcze w recenzowanym czasopiśmie. W zawodach, w których informacja zwrotna nie przechodzi przez system przeglądu kodu, efekt może wyglądać inaczej.
- Eksperyment Blooma objął jedną firmę w Szanghaju i dwa dni zdalne w tygodniu. Nie wiadomo, czy wynik przeniesie się na pełną pracę zdalną ani na polskie firmy.
- Metaanaliza Gajendrana i Harrisona opiera się głównie na badaniach sprzed pandemii i danych korelacyjnych. Nie rozstrzyga, co jest przyczyną, a co skutkiem.
Kompas TSR dla menedżera
Zamiast pytać, jak zmusić ludzi do przychodzenia, zadaj zespołowi trzy pytania.
- Skala: W skali od 0 do 10, na ile nasz dzień w biurze jest dziś wart dojazdu? Co sprawia, że to nie jest zero?
- Wyjątki: Przypomnijcie sobie dzień w biurze, po którym ktoś powiedział „dobrze, że byliśmy razem”. Co się wtedy działo?
- Mały krok: Co jedno zmienimy w przyszłym tygodniu, żeby ocena wzrosła o punkt?
Odpowiedzi są zwykle bardzo konkretne: wspólny lunch, jedno spotkanie przeniesione z poniedziałku na czwartek, prośba, żeby szef był tego dnia dostępny. Więcej takich narzędzi opisuję w tekście o podejściu skoncentrowanym na rozwiązaniach w pracy z zespołem.
Jeden mały krok
Na najbliższym spotkaniu zespołu zapytaj: „Gdybyśmy mieli być w biurze razem tylko jeden dzień w tygodniu, który by to był i co byśmy wtedy robili?”. Zapisz odpowiedzi. To gotowy projekt zasady, której zespół będzie przestrzegał, bo sam ją ułożył.
Najczęstsze pytania
Ile dni w biurze to optimum?
Badania nie wyznaczają jednej liczby. W eksperymencie Blooma trzy dni w biurze i dwa w domu nie pogorszyły wyników, a w metaanalizie relacje słabły przy pracy zdalnej dłuższej niż dwa i pół dnia w tygodniu. Ważniejsze od liczby dni jest to, czy zespół spotyka się w tym samym czasie.
Czy nakaz pełnego powrotu do biura zwiększa odejścia?
W eksperymencie w Trip.com osoby pracujące wyłącznie w biurze odchodziły częściej niż te w trybie hybrydowym (7,2% wobec 4,8% w ciągu pół roku). Różnica była największa u osób z długim dojazdem.
Komu wspólny czas w biurze daje najwięcej?
W badaniach nad bliskością w zespole najwięcej zyskiwały osoby nowe i młodsze, które dostawały więcej informacji zwrotnej. Koszt ponosili doświadczeni pracownicy, którzy mniej czasu mieli na własne zadania.
Czy wymagać włączonej kamery na spotkaniach?
W eksperymencie Shockley i współpracowników włączona kamera zwiększała zmęczenie po spotkaniach, mocniej u kobiet i nowych pracowników. Lepiej zostawić wybór i prosić o kamerę tam, gdzie widok twarzy rzeczywiście coś wnosi.
Jeśli powrót do biura budzi w twojej firmie napięcie, a rozmowa z zespołem utknęła, mogę pomóc ją poprowadzić. Prowadzę konsultacje i warsztaty dla menedżerów i działów HR, a pracownikom, którzy potrzebują wsparcia indywidualnie, oferuję terapię online. Szczegóły znajdziesz na stronie dla biznesu, a termin rozmowy umówisz przez kontakt.
Źródła
- Bloom, N., Han, R., Liang, J. (2024). Hybrid working from home improves retention without damaging performance. Nature, 630, 920–925. doi:10.1038/s41586-024-07500-2
- Emanuel, N., Harrington, E., Pallais, A. (2023). The power of proximity to coworkers: Training for tomorrow or productivity today? NBER Working Paper 31880; wersja zaktualizowana 2025. doi:10.3386/w31880
- Gajendran, R. S., Harrison, D. A. (2007). The good, the bad, and the unknown about telecommuting: Meta-analysis of psychological mediators and individual consequences. Journal of Applied Psychology, 92(6), 1524–1541. doi:10.1037/0021-9010.92.6.1524
- Shockley, K. M. i wsp. (2021). The fatiguing effects of camera use in virtual meetings: A within-person field experiment. Journal of Applied Psychology, 106(8), 1137–1155. doi:10.1037/apl0000948
- Popko, I. (2026, 16 października). „Praca zdalna w biurze”: nowe zjawisko niepokoi szefów dużych firm. „Rzeczpospolita”, serwis Sukces.
