W badaniu Samanthy Joel i współpracowników (2018) osoby rozważające rozstanie podawały 27 różnych powodów, żeby zostać, i 23 powody, żeby odejść, a wiele z nich czuło obie potrzeby jednocześnie. Kasia, trzydzieści cztery lata, opisuje to tak: „Rano jestem pewna, że muszę od niego odejść. Wieczorem leżymy na kanapie, on się śmieje z czegoś głupiego i myślę, że zwariowałam”. Ten rozkrok męczy bardziej niż każda z decyzji, a pytanie „zostać czy odejść ze związku” potrafi wracać miesiącami.
Kasia jest postacią złożoną z kilku historii, zmienioną tak, żeby nikt nie był rozpoznawalny.
Czy to normalne, że chcę jednocześnie zostać i odejść?
Tak, ambiwalencja jest jednym z najczęstszych doświadczeń ludzi, którzy myślą o rozstaniu. W cytowanym badaniu przeprowadzonym na osobach rozważających zerwanie albo rozwód wielu uczestników mocno popierało jednocześnie powody, by zostać (bliskość emocjonalna, wspólna historia, zainwestowany czas), i powody, by odejść (konflikty, nadszarpnięte zaufanie). Autorki piszą wprost, że ten stan jest powszechny, a nie wyjątkowy.
To ma praktyczną konsekwencję. Jeśli traktujesz swoje wahanie jako dowód, że „coś jest ze mną nie tak” albo „nie wiem, czego chcę”, dokładasz sobie drugie cierpienie do pierwszego. Wahanie zwykle znaczy coś prostszego: związek daje ci naraz rzeczy ważne i rzeczy bolesne. Obie listy są prawdziwe.
Dlaczego zostajemy w związku, który nas nie cieszy?
Zostajemy nie tylko z powodu zadowolenia, ale też z powodu tego, co zainwestowaliśmy, i tego, jak oceniamy alternatywy. Metaanaliza Benjamina Le i Christophera Agnew (2003), obejmująca 52 badania i 11 582 osoby, pokazała, że zadowolenie, jakość alternatyw i inwestycje razem wyjaśniają prawie dwie trzecie różnic w zaangażowaniu w związek. Zaangażowanie z kolei przewidywało, czy para się rozstanie.
Inwestycje to nie tylko wspólne mieszkanie czy kredyt. To także lata, znajomi, wspólne rytuały, wersja siebie, którą zbudowało się przy tej osobie. Dlatego tak często słyszę w gabinecie zdanie: „Szkoda mi tego wszystkiego”. Ono nie jest słabością. Opisuje realny koszt.
Jest też powód, o którym mówi się rzadziej. W dwóch badaniach z udziałem 1348 i 500 osób Joel i współpracownicy (2018) sprawdzili, czy ludzie biorą pod uwagę partnera, decydując o odejściu. Okazało się, że im bardziej ktoś wierzył, że partner jest zależny od związku, tym rzadziej inicjował rozstanie, także po uwzględnieniu własnego zadowolenia i inwestycji. Innymi słowy: część ludzi zostaje w mało satysfakcjonującej relacji ze względu na drugą osobę. Troska o kogoś jest piękną cechą, ale jako jedyny powód do trwania w związku zwykle nie wystarcza na długo.
Co ma do tego styl przywiązania?
Lęk w przywiązaniu wzmacnia jednocześnie obie strony wahania. W badaniu Joel, MacDonalda i Page-Gould osoby z wyższym lękiem przywiązaniowym silniej popierały wiele powodów, by zostać, i wiele powodów, by odejść. Pod wpływem lęku wszystko jest głośniejsze: i potrzeba bliskości, i alarm, że coś jest nie tak.
Jessica Baum w książce „Bezpieczne przywiązanie” zwraca uwagę na jeszcze jeden mechanizm. Wczesne doświadczenia relacji zapisują się w nas jako oczekiwanie tego, jak „powinna” wyglądać bliskość. Jeśli w dzieciństwie bliskość oznaczała niepewność, to niepewność w dorosłym związku może być odczuwana jako znajoma, a przez to trudniejsza do opuszczenia. Baum opisuje klientkę, która powtarzała: „Czujnik mi się zepsuł i ciągle źle wybieram”. Czujnik nie był zepsuty. Był dobrze nastrojony na to, co znała. O tym, jak lęk i unikanie zmieniają się w dorosłości, piszę szerzej w tekście o tym, że styl przywiązania nie jest wyrokiem.
Dlatego pytanie „zostać czy odejść” bywa w praktyce pytaniem: „czy ten niepokój mówi coś o tym związku, czy o mojej historii?”. Najczęściej mówi o jednym i drugim, a terapia pomaga je od siebie oddzielić.
Czy rozstanie boli tak bardzo, jak się spodziewamy?
Zwykle mniej, niż przewidujemy, choć pierwsze tygodnie bywają naprawdę ciężkie. Paul Eastwick i współpracownicy (2008) śledzili studentów w związkach i porównali to, jak przewidywali swoje samopoczucie po ewentualnym rozstaniu, z tym, jak czuli się ci, którzy faktycznie się rozstali. Przewidywania okazały się przesadnie czarne: ludzie zakładali, że będą cierpieć mocniej, niż cierpieli w rzeczywistości.
To nie jest argument za odchodzeniem. To argument za tym, żeby lęk przed bólem rozstania nie był jedynym głosem przy stole. Jeśli zostajesz tylko dlatego, że wyobrażasz sobie rozstanie jako katastrofę bez końca, warto wiedzieć, że ludzki umysł systematycznie przecenia, jak długo będzie bolało. To samo dotyczy zresztą żalu po decyzji, o czym piszę w tekście o podejmowaniu decyzji, gdy boisz się złego wyboru.

Kiedy pytanie „zostać czy odejść” nie jest pytaniem o uczucia?
Gdy w związku jest przemoc, kontrola albo zastraszanie, pierwszym pytaniem jest bezpieczeństwo, a nie ambiwalencja. Jeśli boisz się reakcji partnera na rozmowę o rozstaniu, jeśli ktoś sprawdza twoje wiadomości, odcina cię od bliskich, grozi albo cię krzywdzi, nie traktuj tego tekstu jako zachęty do ważenia argumentów. Wtedy wahanie często nie wynika z miłości, tylko z mechanizmu, który opisałem w tekście o trauma bondingu.
Bezpłatną pomoc znajdziesz w Ogólnopolskim Telefonie dla Ofiar Przemocy w Rodzinie „Niebieska Linia” pod numerem 800 120 002. W sytuacji bezpośredniego zagrożenia dzwoń pod 112.
Czego z tych danych nie wolno wyciągać
- Badania nie powiedzą ci, co masz zrobić. Opisują, jak ludzie podejmują takie decyzje, a nie które decyzje są dobre. Ta sama liczba powodów do odejścia może oznaczać kryzys do przejścia albo koniec, który już nastąpił.
- Korelacja to nie przyczyna. To, że zaangażowanie przewiduje trwanie związku, nie znaczy, że wystarczy „bardziej się zaangażować”.
- Próby nie są reprezentatywne. Badania Joel prowadzono głównie online, w Ameryce Północnej, a badanie Eastwicka na studentach w stosunkowo krótkich związkach. Rozstanie po dwudziestu latach małżeństwa i z dziećmi to inna sytuacja.
- Przewidywania o bólu bywają przesadzone, ale nie zawsze. Średnia nie mówi nic o tym, jak będzie u ciebie, zwłaszcza jeśli masz za sobą depresję albo straty.
Kompas TSR: pytania na czas decyzji
W terapii skoncentrowanej na rozwiązaniach nie zaczynam od pytania „zostać czy odejść”. Zaczynam od tego, czego chcesz dla siebie. Spróbuj odpowiedzieć na piśmie:
- Dwie skale zamiast jednej. Na ile, od 0 do 10, chcesz zostać? Na ile, od 0 do 10, chcesz odejść? Te liczby nie muszą się sumować do dziesięciu. Właśnie to widać w badaniach.
- Wyjątki. Kiedy ostatnio w tym związku było choć trochę lepiej? Co wtedy robiliście inaczej? Kto zrobił pierwszy krok?
- Preferowana przyszłość. Wyobraź sobie, że za rok budzisz się i czujesz, że podjęłaś dobrą decyzję. Po czym to poznajesz? Co robisz tego ranka? Zwróć uwagę, czy w tym obrazie jest partner.
- Czyj to głos? Które z twoich powodów są twoje, a które należą do mamy, przyjaciółki, lęku przed samotnością albo poczucia odpowiedzialności za partnera?
- Co już próbowałaś. Co z tego choć trochę pomogło? Rozmowa, przerwa, terapia par? Jeśli myślisz o wspólnej pracy, przeczytaj tekst o akceptacji i prośbie o zmianę w związku.
- Termin. Ambiwalencja bez końca też jest decyzją. Daj sobie konkretny czas na obserwację, na przykład osiem tygodni, i zapisz, co ma się wydarzyć, żeby przechylić szalę.
Jeden mały krok
Przez najbliższy tydzień codziennie wieczorem zapisz dwie liczby: na ile dziś chcesz zostać i na ile chcesz odejść. Obok jedno zdanie, co dziś najbardziej wpłynęło na każdą z nich. Po tygodniu zobaczysz nie odpowiedź, tylko wzór: od czego zależą twoje wahania. To często więcej warte niż kolejna nocna rozmowa z samą sobą.
Najczęstsze pytania
Jak długo można się wahać, zanim to zacznie szkodzić?
Nie ma jednej granicy w tygodniach. Warto się zatrzymać, gdy wahanie zaczyna zabierać sen, koncentrację w pracy albo radość z rzeczy, które dotąd cieszyły. Wtedy problemem staje się już nie tylko związek, ale też samo zawieszenie.
Czy powinnam powiedzieć partnerowi, że myślę o odejściu?
Jeśli jesteś bezpieczna, zwykle lepiej rozmawiać niż decydować w samotności. Partner może nie wiedzieć, jak poważna jest sytuacja. Zacznij od opisu tego, czego ci brakuje, a nie od ultimatum.
Czy terapia par ma sens, jeśli już jedną nogą jestem za drzwiami?
Może mieć, pod warunkiem że celem jest wyjaśnienie, a nie wymuszenie decyzji. Niektóre pary po takich spotkaniach zostają, inne rozstają się spokojniej. Ważne, żeby obie osoby wiedziały, po co przychodzą.
Skąd mam wiedzieć, czy to lęk, czy intuicja?
Lęk zwykle mówi ogólnie i katastroficznie („wszystko się zawali”), intuicja częściej konkretnie („gdy on pije, przestaję się czuć bezpiecznie”). Konkretne obserwacje warto spisywać i sprawdzać w czasie.
Jeśli od miesięcy kręcisz się w tym samym miejscu, możesz przyjść na rozmowę. Prowadzę terapię online i pomagam rozplątać, co w twoim wahaniu należy do związku, a co do historii, którą do niego wnosisz. Termin umówisz przez stronę kontaktu.
Jeśli od pierwszej chwili czujesz się przy kimś „jak w domu”, przeczytaj tekst o chemii w związku.
Źródła
- Baum, J. (2026). Bezpieczne przywiązanie. Neuronauka głębokich relacji. Feeria.
- Eastwick, P. W., Finkel, E. J., Krishnamurti, T., Loewenstein, G. (2008). Mispredicting distress following romantic breakup: Revealing the time course of the affective forecasting error. Journal of Experimental Social Psychology, 44(3), 800–807. doi:10.1016/j.jesp.2007.07.001
- Joel, S., Impett, E. A., Spielmann, S. S., MacDonald, G. (2018). How interdependent are stay/leave decisions? On staying in the relationship for the sake of the romantic partner. Journal of Personality and Social Psychology, 115(5), 805–824. doi:10.1037/pspi0000139
- Joel, S., MacDonald, G., Page-Gould, E. (2018). Wanting to stay and wanting to go: Unpacking the content and structure of relationship stay/leave decision processes. Social Psychological and Personality Science, 9(6), 631–644. doi:10.1177/1948550617722834
- Le, B., Agnew, C. R. (2003). Commitment and its theorized determinants: A meta-analysis of the Investment Model. Personal Relationships, 10(1), 37–57. doi:10.1111/1475-6811.00035
