Opisana historia jest złożeniem kilku sytuacji z gabinetu. Szczegóły zmieniłem tak, żeby nikt nie był rozpoznawalny.
Pani Krystyna była z Andrzejem dwanaście lat, bez ślubu. Pogrzeb zorganizowały jego dorosłe dzieci z pierwszego małżeństwa: inny kościół, niż by chciał, muzyka, której nie znosił, mowa księdza, który go nie znał. Stała w trzecim rzędzie. Rok później mówi: „Byłam na pogrzebie, ale się z nim nie pożegnałam”.
To zdanie dobrze streszcza to, co od kilku lat pokazują badania. Sam udział w pogrzebie niewiele przesądza. Znaczenie ma to, czy człowiek mógł pożegnać się po swojemu.
Co wiadomo o pogrzebach
Na początku pandemii, gdy pogrzeby nagle ograniczono do kilku osób, badacze z Bristolu zebrali dostępne badania o tym, jak praktyki pogrzebowe wpływają na zdrowie psychiczne osób w żałobie (Burrell i Selman, 2020). Znaleźli ich siedemnaście, różnej jakości. Wśród badań obserwacyjnych pięć wskazało, że udział w pogrzebie pomaga, a sześć nie znalazło takiego związku.

Najciekawsze okazały się badania jakościowe, w których ludzie opowiadali o swoich doświadczeniach. Wynika z nich, że korzyść z pogrzebu i innych rytuałów zależy od tego, czy osoba w żałobie mogła je współtworzyć i pożegnać się w sposób, który coś dla niej znaczył.
Podobnie wypadło badanie holenderskie, w którym osoby w żałobie ankietowano pół roku i trzy lata po stracie (Mitima-Verloop i wsp., 2021). Uczestnicy oceniali pogrzeb i rytuały żałobne jako pomocne, a mimo to ani ocena pogrzebu, ani korzystanie z rytuałów nie wiązały się z nasileniem żałoby. W kolejnym badaniu tego zespołu, prowadzonym w czasie pandemii, połowa uczestników stworzyła własne, alternatywne rytuały i uznała je za pomocne, choć i tu nie wiązały się one z poziomem objawów (Mitima-Verloop i wsp., 2022).
Dlaczego rytuał w ogóle może działać
Najciekawszy trop dają eksperymenty dwojga badaczy z Harvardu (Norton i Gino, 2014). W trzech badaniach prosili uczestników, żeby przypomnieli sobie rytuał, który odprawili po stracie, albo wykonali nowy, prosty rytuał. Chodziło o różne straty: śmierć bliskiej osoby, rozstanie i przegraną w loterii zorganizowanej w laboratorium. Osoby, które odprawiły rytuał, zgłaszały mniej żalu.
Ważne jest, dlaczego. Rytuał przywracał poczucie kontroli, czyli to, co strata odbiera najbardziej. I działał także u tych uczestników, którzy nie wierzyli, że rytuały cokolwiek dają.
To pasuje do tego, co obserwuje się w terapii. Strata wydarza się bez naszej zgody. Rytuał jest jedną z niewielu rzeczy w żałobie, które robimy sami, w wybranym czasie i w wybrany sposób.
Cztery rodzaje rytuałów, które opisuje Doka
Kenneth Doka od lat prosi osoby w żałobie, żeby tworzyły własne rytuały. W książce „Żałoba jest podróżą” opisuje cztery ich rodzaje.
Rytuały ciągłości potwierdzają, że więź trwa. Świeca w urodziny zmarłego, kwiaty w rocznicę, album ze zdjęciami. Opowiada też o matce zastępczej, która robiła album z każdym dzieckiem, które przez jakiś czas mieszkało w jej domu, bo każde z tych rozstań było stratą.
Rytuały przejścia zaznaczają zmianę. Doka opisuje wdowę, która po latach była gotowa na nowy związek, ale nie potrafiła zdjąć obrączki. W czasie choroby męża każdego wieczoru splatali dłonie tak, żeby obrączki się stykały, i powtarzali „w zdrowiu i w chorobie”. Skoro obrączkę założył rytuał, zdjąć też mógł ją tylko rytuał. W kościele, w którym brali ślub, ksiądz zapytał ją, czy wytrwali w zdrowiu i w chorobie. Odpowiedziała, że tak, i oddała obrączkę. Obie obrączki przymocowano potem do ramki ze zdjęciem ślubnym.
Rytuały pojednania pozwalają wybaczyć, poprosić o wybaczenie albo domknąć niedokończone sprawy. Szczególnie przydają się wtedy, gdy relacja ze zmarłym była trudna.
Rytuały afirmacji są podziękowaniem za to, co się dostało. Mężczyzna, któremu ojciec pomógł wyjść z alkoholizmu, co roku w rocznicę trzeźwości idzie na grób ojca, dziękuje mu i mówi, że dotrzymał słowa.
Jak zbudować rytuał, który ma sens
Doka podaje kilka zasad, które warto potraktować jak listę kontrolną.
Rytuał wyrasta z twojej historii. Nie musi być religijny ani tradycyjny. Musi mieć związek z tą konkretną osobą i z tym, co was łączyło: miejsce, piosenka, potrawa, przedmiot.
Ma widzialny element. Coś, co można wziąć do ręki, zapalić, posadzić, zostawić: list, zdjęcie, kamień, drzewo, obrączka.
Jest zaplanowany. Wiesz, kiedy, gdzie i z kim. To odróżnia rytuał od przypadkowego wspomnienia, które napada w sklepie.
Pasuje do stylu żałoby. Osobom, które przeżywają stratę przez uczucia, pomagają rytuały z przestrzenią na emocje: list, rozmowa, muzyka. Osobom, które przeżywają ją przez działanie, lepiej służą rytuały z zadaniem: posadzić drzewo, dokończyć coś, co zaczęła zmarła osoba, przebiec trasę, którą razem biegaliście. Więcej o tych różnicach piszę w tekście o stylach żałoby.
Można go odprawić samemu albo z innymi. Rytuał z ludźmi daje to, co dał pogrzeb: świadków. Rytuał w samotności daje swobodę.
Czego z tych badań nie wolno wyciągnąć
Nie ma dowodów, że rytuały zapobiegają przedłużonej żałobie. Badania holenderskie nie znalazły związku między rytuałami a nasileniem objawów. Rytuał może przynieść ulgę i poczucie domknięcia, ale nie zastępuje pomocy, gdy żałoba od wielu miesięcy zajmuje całe życie.
Eksperymenty z Harvardu dotyczyły w dużej części łagodnych strat, a efekt mierzono krótko po zadaniu. To dobra wskazówka, jak działa rytuał, ale nie obietnica, że jeden rytuał złagodzi żałobę po śmierci dziecka.
Przegląd z Bristolu obejmował badania różnej jakości, a badania obserwacyjne z natury nie pozwalają oddzielić wpływu pogrzebu od tego, kto i w jakich okolicznościach w nim uczestniczy.
Rytuał nie powinien stać się obowiązkiem. Jeśli codzienna wizyta na cmentarzu daje bliskość, jest rytuałem. Jeśli coraz częściej daje lęk, że coś złego się stanie, gdy raz jej zabraknie, warto o tym z kimś porozmawiać.
Jeśli pojawiają się myśli, że nie warto żyć, numery wsparcia znajdziesz na stronie numery pomocowe, a w nagłej sytuacji dzwoń pod 112.
Kompas TSR: pożegnanie, którego nie było
1. Czego zabrakło? Nie pytaj, co poszło źle. Zapytaj, czego potrzebujesz, żeby poczuć, że pożegnanie się wydarzyło: słowa, gestu, miejsca, obecności kogoś.
2. Co już działa? Czy jest coś, co robisz od śmierci bliskiej osoby i po czym czujesz się jej bliżej? To może być zalążek rytuału, który wystarczy nazwać i zaplanować.
3. Który z czterech? Czego potrzebujesz najbardziej: ciągłości, przejścia, pojednania czy podziękowania?
4. Skala. Na skali od 0 do 10, gdzie 10 oznacza „moje pożegnanie jest takie, jakiego potrzebowałem lub potrzebowałam”, gdzie jesteś? Co mogłoby cię przesunąć o jeden punkt?
5. Preferowana przyszłość. Wyobraź sobie dzień po rytuale. Co jest inaczej? Co mówisz sobie, gdy myślisz o tej osobie?
Jeden mały krok
Wybierz datę w najbliższym miesiącu i zapisz trzy rzeczy: gdzie, z czym (jeden przedmiot) i z kim, jeśli z kimkolwiek. Nic więcej nie musisz na razie planować.
Pani Krystyna pół roku po naszej pierwszej rozmowie pojechała nad jezioro, na którym Andrzej łowił ryby, z jego ulubioną płytą w samochodzie i listem, który przeczytała na głos na pomoście. Powiedziała potem, że to był jego prawdziwy pogrzeb.
Jeśli czujesz, że pożegnanie ci odebrano albo że nie wiesz, jak je zbudować, możemy zrobić to razem. Prowadzę terapię online w podejściu skoncentrowanym na rozwiązaniach, z perspektywą psychotraumatologii. Umów pierwszą sesję.
