Opisana niżej sytuacja jest złożona z kilku historii i zmieniona tak, żeby nie dało się rozpoznać żadnej osoby.
Pan Marek ma czterdzieści sześć lat i od pół roku jest po rozwodzie. Ma kolegów od piłki, z którymi gra w każdy czwartek, i kilku znajomych z dawnej pracy. Na pytanie, do kogo mógłby zadzwonić, gdy w nocy nie może spać, długo milczy. „Do nikogo. Co ja bym mu powiedział?”. Kilka tygodni później spotyka w sklepie Jarka, z którym gra od dziesięciu lat. Jarek mówi mimochodem: „Widziałem, że coś u ciebie słabo, ale nie chciałem się wtrącać”. Obaj o tym wiedzieli. Obaj czekali, aż ten drugi zacznie.
Tomasz Sobierajski w rozmowie zamieszczonej w książce „Sztuka męskości” Agaty Kozak i Pawła Goźlińskiego zwraca uwagę, że w jego badaniach polscy mężczyźni rzadziej niż mężczyźni w danych globalnych wymieniają przyjaźń wśród najważniejszych wartości. Wskazuje dwie przyczyny: rywalizację, w której spotkanie z kolegami bywa pokazem, kto ma lepszy samochód i lepszą pracę, oraz wstyd przed tym, że wyjdą na jaw własne kłopoty. Sam ujmuje to wprost: polscy mężczyźni boją się innych mężczyzn. Książka nie podaje szczegółów tych badań, więc warto sprawdzić, co na ten temat mówią prace opublikowane w recenzowanych czasopismach.
Bliskość, z której rezygnuje się z obawy przed odbiorem
Bonnie Bank i Suzanne Hansford pytały, dlaczego najbliższe przyjaźnie mężczyzn z innymi mężczyznami są mniej intymne i dają mniej wsparcia niż przyjaźnie kobiet. Spośród sprawdzanych wyjaśnień różnicę najlepiej tłumaczyły dwa: powściągliwość w okazywaniu emocji i niechęć wobec homoseksualności (Bank i Hansford, 2000).
Ćwierć wieku później temat podjął zespół Sherrie Xue, Stephanie Lin i Christophera du Plessis. W pięciu badaniach na łącznie 3215 osobach mężczyźni częściej niż kobiety rezygnowali ze wspólnych przeżyć z osobą tej samej płci, takich jak wyjście do kina albo dzielenie się jedzeniem. Powodem nie było to, że te aktywności są mniej przyjemne. Mężczyźni bardziej obawiali się, że wspólne wyjście zostanie odczytane jako randka. Wyniki wskazywały, że stoi za tym presja oczekiwań otoczenia, a nie wyłącznie osobiste preferencje (Xue, Lin i du Plessis, 2025).
To przekłada się na codzienność bardzo konkretnie. Dwóch mężczyzn może spędzić razem setki godzin na boisku i nigdy nie pójść razem na kawę, bo kawa we dwóch „wygląda dziwnie”.
Samowystarczalność kosztuje najwięcej w relacjach
Metaanaliza 78 prób i ponad 19 tysięcy osób pokazała, że przywiązanie do tradycyjnych norm męskości wiąże się z gorszym zdrowiem psychicznym i mniejszą gotowością do szukania pomocy. Ciekawy jest szczegół: normy te silniej wiązały się z gorszym funkcjonowaniem społecznym niż z samymi objawami. Najbardziej konsekwentnie szkodziła norma samowystarczalności, czyli przekonanie, że trzeba radzić sobie samemu (Wong i wsp., 2017). To przekonanie działa w obie strony: nie dzwonię, bo nie chcę obciążać, i nie pytam, bo nie chcę się wtrącać. Tak jak pan Marek i Jarek. Więcej o tym mechanizmie piszę w tekście „Poradzę sobie sam”.

Przyjaźń buduje się w godzinach
Jeffrey Hall sprawdził, ile wspólnego czasu potrzeba, żeby znajomość zmieniła się w przyjaźń. Według jego szacunków przejście od znajomego do kogoś, kogo uważamy za kolegę, wymagało około 50 godzin, do przyjaciela około 90 godzin, a do bliskiego przyjaciela ponad 200 godzin. Liczył się nie tylko czas, ale też to, jak był spędzony: rozmowy, wspólne żarty, dzielenie się tym, co się dzieje w życiu (Hall, 2019).
Ta liczba jest dla wielu mężczyzn wyzwalająca. Bliskiej przyjaźni nie da się „załatwić” jedną szczerą rozmową, więc nie trzeba się do niej zmuszać. Wystarczy regularność i stopniowe przesuwanie rozmowy o krok dalej niż wynik meczu. Pan Marek ma już z Jarkiem setki godzin na boisku. Brakuje kilku rozmów o czymś więcej.
Czy przytulanie się z przyjacielem jest normalne
Tak. Przytulenie, ręka na ramieniu albo położenie głowy na kolanach przyjaciela w trudnej chwili to zwykłe formy wsparcia i nie mówią nic o orientacji seksualnej.
W badaniu trzydziestu młodych heteroseksualnych mężczyzn z brytyjskiej uczelni 29 przytulało się z najbliższym przyjacielem, a 28 wolało omawiać osobiste sprawy z nim niż z partnerką (Robinson, White i Anderson, 2019). Autorzy wiążą to ze spadkiem homofobii, który zdejmuje z męskiego dotyku podejrzenie, że „coś znaczy”.
Dotyk ma też wymierne znaczenie dla zdrowia. W metaanalizie 137 badań i prawie 13 tysięcy osób interwencje oparte na dotyku zmniejszały u dorosłych odczuwany lęk i objawy depresji, a dotyk osoby bliskiej działał podobnie jak dotyk profesjonalisty (Packheiser i wsp., 2024). W innym badaniu 404 dorosłych, którzy przez dwa tygodnie zapisywali codzienne konflikty i przytulenia, częstsze przytulanie łagodziło związek między stresem a podatnością na przeziębienie po kontakcie z wirusem (Cohen i wsp., 2015).
Jeśli ktoś w twoim otoczeniu komentuje taką bliskość jako „niemęską”, problem nie leży w przyjaźni. O tym, jak rozmawiać, gdy krytyka pada ze strony partnera, piszę w osobnym tekście.
Czego z tych danych nie wolno wyczytać
Po pierwsze, nie wynika z nich, że męskie przyjaźnie są gorsze. Przyjaźń oparta na wspólnym działaniu również może dawać wsparcie, a wielu mężczyzn ma bliskich przyjaciół, z którymi rozmawia o wszystkim.
Po drugie, badanie Bank i Hansford ma ponad dwadzieścia lat i objęło studentów. Normy wokół męskiej bliskości od tego czasu się zmieniają, choć badanie z 2025 roku pokazuje, że wolniej, niż mogłoby się wydawać.
Po trzecie, liczby godzin Halla to szacunki oparte na deklaracjach uczestników, a nie stoper. Traktuj je jako rząd wielkości, nie jako normę do odhaczenia.
Po czwarte, obserwacje Tomasza Sobierajskiego pochodzą z rozmowy, a książka nie podaje metodologii ani liczb z jego badań. Są ciekawą hipotezą dla polskich realiów, ale nie danymi, które można porównać z resztą.
Po piąte, badanie nad bromansem objęło trzydziestu studentów sportu z jednej uczelni, a metaanaliza Packheisera dotyczyła głównie zaplanowanych interwencji, takich jak masaż, a nie spontanicznego przytulania przyjaciela. To wskazówki, że dotyk wspiera, ale nie dokładna miara tego, ile daje jedno przytulenie.
Granica: kiedy samotność to coś więcej
Jeśli brak bliskich ludzi łączy się z utrzymującym się przygnębieniem, bezsennością, piciem „na sen” albo myślami, że lepiej by było zniknąć, nie czekaj, aż ktoś zapyta. Możesz zadzwonić pod bezpłatny numer 116 123 (telefon zaufania dla dorosłych w kryzysie emocjonalnym). W sytuacji zagrożenia życia dzwoń pod 112.
Kompas: jak przesunąć znajomość o krok dalej
Zrób mapę. Wypisz mężczyzn, z którymi spędzasz czas albo spędzałeś go kiedyś. Przy każdym zaznacz, o czym rozmawiacie. Zwykle okazuje się, że kandydatów na bliższą relację jest więcej, niż się wydawało, tylko rozmowy zatrzymują się w tym samym miejscu.
Poszukaj wyjątku. Kiedy ostatnio rozmowa z kolegą zeszła na coś osobistego i było dobrze? Co ją uruchomiło? Często był to wspólny wysiłek, długa jazda samochodem albo późna godzina. Te warunki da się powtórzyć.
Zaproś konkretnie. „Musimy się kiedyś spotkać” prawie nigdy nie kończy się spotkaniem. „W czwartek o dziewiętnastej jadę na rower nad jezioro, dołączysz?” często tak. Konkretna aktywność zdejmuje też ciężar spotkania „na rozmowę”.
Powiedz jedno zdanie więcej. Na pytanie „co tam?” zamiast „po staremu” odpowiedz jednym prawdziwym zdaniem: „Szczerze? Ciężki miesiąc, ale powoli się zbieram”. Nie trzeba od razu wszystkiego opowiadać. Wystarczy dać drugiej osobie sygnał, że może zapytać dalej.
Wyobraź sobie za rok. Kto w twoim otoczeniu wie, co u ciebie naprawdę słychać? Co musiałoby się stać po drodze, żeby to było prawdą? Odpowiedź podpowiada, w kogo zainwestować kolejne godziny.
Jeden mały krok
W tym tygodniu wyślij jedną wiadomość z konkretnym zaproszeniem: dzień, godzina i aktywność. Do kogoś, z kim kiedyś dobrze ci się rozmawiało. Jeśli odmówi, zaproponuj inny termin. Jeśli chcesz zrozumieć, co robić z przyjaźniami, które od dawna są nierówne, zajrzyj do tekstu o jednostronnej przyjaźni. O grupach, w których mężczyźni uczą się rozmawiać, piszę w tekście o męskich kręgach.
Kiedy warto porozmawiać
Jeśli zauważasz, że od lat nie masz nikogo, komu mógłbyś powiedzieć o czymś trudnym, a każda próba kończy się wycofaniem, warto przyjrzeć się temu z kimś z zewnątrz. Prowadzę terapię online, łącząc mapę, jaką daje psychotraumatologia, z terapią skoncentrowaną na rozwiązaniach. Szukamy relacji, które już masz, i tego, co pozwala je pogłębić. Umów się na konsultację.
Powiązane teksty: krucha męskość i „nie chcę być jak mój ojciec”.
Źródła
- Bank, B. J., Hansford, S. L. (2000). Gender and friendship: Why are men’s best same-sex friendships less intimate and supportive? Personal Relationships, 7(1), 63–78. doi:10.1111/j.1475-6811.2000.tb00004.x
- Cohen, S., Janicki-Deverts, D., Turner, R. B., Doyle, W. J. (2015). Does hugging provide stress-buffering social support? A study of susceptibility to upper respiratory infection and illness. Psychological Science, 26(2), 135–147. doi:10.1177/0956797614559284
- Hall, J. A. (2019). How many hours does it take to make a friend? Journal of Social and Personal Relationships, 36(4), 1278–1296. doi:10.1177/0265407518761225
- Kozak, A., Goźliński, P. (2025). Sztuka męskości, czyli jak nie być chu*em. Warszawa: Agora.
- Packheiser, J., Hartmann, H., Fredriksen, K., Gazzola, V., Keysers, C., Michon, F. (2024). A systematic review and multivariate meta-analysis of the physical and mental health benefits of touch interventions. Nature Human Behaviour, 8(6), 1088–1107. doi:10.1038/s41562-024-01841-8
- Robinson, S., White, A., Anderson, E. (2019). Privileging the bromance: A critical appraisal of romantic and bromantic relationships. Men and Masculinities, 22(5), 850–871. doi:10.1177/1097184X17730386
- Wong, Y. J., Ho, M.-H. R., Wang, S.-Y., Miller, I. S. K. (2017). Meta-analyses of the relationship between conformity to masculine norms and mental health-related outcomes. Journal of Counseling Psychology, 64(1), 80–93. doi:10.1037/cou0000176
- Xue, S., Lin, S. C., du Plessis, C. (2025). The persistence of homophobia in men’s friendship norms. Psychological Science, 36(12), 913–926. doi:10.1177/09567976251396084
