Opisana niżej sytuacja jest złożona z kilku historii i zmieniona tak, żeby nie dało się rozpoznać żadnej osoby.
Pani Halina ma siedemdziesiąt cztery lata. Zeszłej zimy poślizgnęła się w kuchni na mokrej podłodze. Nic sobie nie złamała, skończyło się na siniaku na biodrze. Najgorsze było co innego: przez prawie czterdzieści minut nie potrafiła się podnieść, a telefon został na stole. Znalazła ją sąsiadka, która przyszła oddać blachę po cieście.
Od tamtej pory pani Halina nie chodzi sama na zakupy. Do ogródka schodzi tylko wtedy, gdy przyjedzie córka. Córka zamontowała poręcze i powtarza: „Mamo, lepiej nie ryzykuj”. Po pół roku pani Halina mówi w gabinecie: „Nogi mam jakieś miękkie, na schodach już się boję. Chyba to wiek”.
Will Harlow, fizjoterapeuta pracujący z osobami po pięćdziesiątce, pisze w książce „Silne ciało po 50-tce”, że w wielu upadkach najgroźniejsze nie jest samo uderzenie, tylko to, że człowiek nie potrafi wstać z podłogi. Zwraca też uwagę na ruch, który po pięćdziesiątce najczęściej kończy się upadkiem: schodzenie w dół, ze schodów, z krawężnika, z autobusu. To dobre spostrzeżenia. W historii pani Haliny jest jednak jeszcze jeden element, o którym w poradnikach pisze się rzadziej: lęk, który miał chronić, zaczął pracować przeciwko niej.
Upadek i lęk napędzają się nawzajem
Susan Friedman i współpracownicy obserwowali przez 20 miesięcy 2212 osób w wieku od 65 do 84 lat. Upadek na początku badania zwiększał szansę, że po tym czasie pojawi się lęk przed upadkiem (iloraz szans 1,75). Ale działało to też w drugą stronę: lęk przed upadkiem na początku zwiększał szansę, że dana osoba w kolejnych miesiącach upadnie (iloraz szans 1,79). Autorzy opisali to jako spiralę: upadek rodzi lęk, lęk ogranicza ruch, mniej ruchu osłabia nogi i równowagę, a to zwiększa ryzyko następnego upadku (Friedman i wsp., 2002).
Jak często ten lęk występuje? Odpowiedź zależy od tego, jak się pyta. W przeglądzie 28 badań wśród seniorów mieszkających we własnych domach odsetki wahały się od 3 do 85%, właśnie przez różne sposoby pomiaru. Najsilniejsze czynniki ryzyka to wcześniejszy upadek, płeć żeńska i starszy wiek. Ten sam przegląd wymienia też konsekwencje: spadek sprawności fizycznej i psychicznej, większe ryzyko upadku i stopniową utratę jakości życia (Scheffer i wsp., 2008).
Lęk nie zawsze mierzy to samo co ryzyko
Najciekawsze badanie w tym obszarze przeprowadziła Kim Delbaere z zespołem. Pięćset osób w wieku od 70 do 90 lat przeszło dwie oceny: fizjologiczną (siła, równowaga, czas reakcji, wzrok) i psychologiczną (na ile człowiek obawia się upadku w codziennych czynnościach). Potem przez rok co miesiąc zbierano informacje o upadkach. Obie oceny niezależnie przewidywały upadki. Ale u wielu osób nie pasowały do siebie.
U 40% badanych wysoki lęk szedł w parze z wysokim ryzykiem fizjologicznym, a u 29% niski lęk z niskim ryzykiem. Pozostałe dwie grupy są ważniejsze. 11% osób miało niskie ryzyko fizjologiczne, a mimo to bardzo bało się upadku. Ten lęk wiązał się z objawami depresyjnymi, cechami neurotycznymi i słabszymi funkcjami wykonawczymi, a nie ze stanem nóg. Z kolei 20% osób miało wysokie ryzyko fizjologiczne, a niski lęk, i ta postawa okazała się dla nich ochronna: przewracały się rzadziej, niż wskazywałby stan ciała. Pośredniczyły w tym pozytywne nastawienie do życia i utrzymywanie aktywności oraz kontaktów z ludźmi (Delbaere i wsp., 2010).
Dla pani Haliny i jej córki to ważna informacja. Lęk przed upadkiem nie jest wiarygodnym czujnikiem. Bywa trafny, bywa przesadzony, a jego siła częściej zależy od nastroju i sposobu myślenia niż od tego, jak naprawdę działają mięśnie i równowaga.
Najgroźniejsza bywa godzina na podłodze
Jane Fleming i Carol Brayne przez rok śledziły upadki 110 osób w wieku powyżej 90 lat. 82% upadków zdarzało się, gdy człowiek był sam. Spośród osób, które upadły, 80% przynajmniej raz nie potrafiło samodzielnie wstać, a 30% przeleżało na podłodze godzinę lub dłużej. Długie leżenie wiązało się z poważnymi urazami, przyjęciem do szpitala i przeprowadzką do placówki opiekuńczej. Co szczególnie znamienne: osoby te zwykle miały przyciski alarmowe, ale w większości takich sytuacji z nich nie skorzystały. Część uważała je za niepotrzebne, część traktowała jako zamach na swoją samodzielność (Fleming i Brayne, 2008). Autorki wprost zalecają uczenie starszych ludzi, jak podnieść się z podłogi.
Tu Harlow ma rację: umiejętność wstania z podłogi i plan na wypadek upadku to nie dodatek, tylko część profilaktyki. I to część, która działa także na lęk. Człowiek, który wie, co zrobi, jeśli upadnie, ma mniej powodów, żeby unikać wychodzenia z domu.

Co pomaga
Najwięcej badań dotyczy ćwiczeń. Przegląd Cochrane objął 30 badań i 2878 osób w średnim wieku od 68 do 85 lat, które ćwiczyły tai chi, jogę, równowagę albo siłę. Zaraz po zakończeniu programu lęk przed upadkiem był u nich mniejszy niż w grupach porównawczych, ale efekt był niewielki do umiarkowanego, a jakość dowodów niska. Nie wiadomo, czy utrzymuje się dłużej. Ważne jest też to, że ćwiczenia nie zwiększały liczby upadków (Kendrick i wsp., 2014).
Druga droga to praca nad samym lękiem. W holenderskim badaniu z losowym przydziałem 540 osób w wieku 70 lat i więcej, które bały się upadku i z tego powodu ograniczały aktywność, uczestniczyło w ośmiu cotygodniowych spotkaniach grupowych i jednym przypominającym. Rozmawiano tam o realistycznym spojrzeniu na upadki, zmniejszaniu ryzyka i stopniowym wracaniu do aktywności. Po dwóch miesiącach lęk i unikanie były wyraźnie mniejsze niż w grupie kontrolnej. Po czternastu miesiącach mniejszy był nadal lęk, a większe poczucie kontroli nad upadkami, natomiast różnica w unikaniu nie była już istotna statystycznie (Zijlstra i wsp., 2009). Wcześniejsze amerykańskie badanie podobnego programu na 434 osobach pokazało efekty skromniejsze i słabnące z czasem, gdy zabrakło spotkań przypominających (Tennstedt i wsp., 1998).
Wniosek jest dość prosty: nie wystarczy wzmocnić nóg i nie wystarczy przekonywać, że „nie ma się czego bać”. Najlepiej działa połączenie: ruch, realistyczna ocena ryzyka i stopniowy powrót do tego, czego człowiek zaczął unikać.
Czego z tych liczb nie wolno wyczytać
Nie wolno wyczytać, że lęk przed upadkiem jest wymysłem. U 40% badanych przez Delbaere był on trafną oceną realnego ryzyka. Nie wolno też wyczytać, że wystarczy „myśleć pozytywnie”, żeby przestać się przewracać: grupa, której niski lęk służył, utrzymywała aktywność, a nie tylko nastawienie. Badania Friedman i Delbaere pokazują związki, a nie dowodzą przyczyny w każdym pojedynczym przypadku. Dane Fleming i Brayne dotyczą osób po dziewięćdziesiątce i nie da się ich przenieść jeden do jednego na sześćdziesięciolatków. Wreszcie: ryzyko upadku ma też przyczyny medyczne, takie jak leki, spadki ciśnienia, wzrok czy problemy z błędnikiem. Rozmowa z lekarzem jest tu tak samo ważna jak praca z lękiem.
Mechanizm, w którym unikanie z czasem obniża tolerancję na wysiłek, opisuję szerzej w tekście o progu dyskomfortu, a to, jak myślenie o własnym starzeniu wpływa na zdrowie, w tekście o postrzeganiu starzenia się.
Granica: kiedy to coś więcej niż ostrożność
Jeśli upadek był dramatycznym przeżyciem, na przykład skończył się złamaniem, długim leżeniem albo pobytem w szpitalu, i od tamtej pory wracają obrazy tego zdarzenia, koszmary, silne reakcje ciała na przypomnienia, a unikanie obejmuje coraz więcej sytuacji, może to być reakcja pourazowa. Podobnie gdy lękowi towarzyszy przygnębienie trwające tygodniami, wycofanie z kontaktów i poczucie, że „już nic nie ma sensu”. W obu sytuacjach warto poszukać pomocy, a nie czekać, aż minie samo.
Kompas: jak odzyskiwać pewność kroku
Dwie skale zamiast jednej. Oceń od 0 do 10, na ile ufasz swoim nogom na schodach, a osobno poproś fizjoterapeutę albo lekarza, żeby ocenił twoją sprawność. Jeśli twoja ocena jest dużo niższa niż ich, to dobra wiadomość: jest przestrzeń do odzyskania. Jeśli jest wyższa, to też ważna informacja, bo wtedy trzeba zadbać o bezpieczeństwo.
Wyjątki. Przypomnij sobie sytuację z ostatnich tygodni, w której wychodziłaś lub wychodziłeś z domu z poczuciem pewności. Co było wtedy inaczej: pora dnia, buty, towarzystwo, laska, znana trasa? Wyjątki pokazują warunki, w których pewność już działa.
Plan zamiast lęku. Odpowiedz na pytanie: „Co zrobię, jeśli upadnę?”. Telefon w kieszeni zamiast na stole, przycisk alarmowy noszony przy sobie, a nie w szufladzie, i przećwiczony z fizjoterapeutą sposób wstawania z podłogi. Harlow opisuje w książce taką sekwencję krok po kroku. Ćwicz ją wyłącznie przy drugiej osobie i po konsultacji ze specjalistą.
Drabina małych kroków. Zamiast pytać „czy już mogę sama iść do sklepu?”, zapytaj „jaki jest następny szczebel?”. Na przykład: spacer wokół bloku z córką, potem ten sam spacer z córką idącą kilka kroków z tyłu, potem samodzielnie w porze, gdy na ulicy są ludzie, potem krótkie zakupy w pobliskim sklepie. Przechodzisz wyżej, gdy poprzedni szczebel przestaje budzić silny lęk.
Rola bliskich. Zdanie „lepiej nie ryzykuj” brzmi jak troska, ale często podtrzymuje spiralę. Pomocniejsze bywa: „chodźmy razem pierwszy raz”, a potem stopniowe oddawanie inicjatywy.
Jeden mały krok
Napisz na kartce trzy rzeczy, których przestałaś lub przestałeś robić z lęku przed upadkiem. Wybierz tę, która wydaje się najmniej straszna. Zastanów się, jak wyglądałaby jej najłatwiejsza, najbezpieczniejsza wersja, i zrób ją w tym tygodniu raz, najlepiej z kimś obok. Przed i po oceń lęk od 0 do 10. Nie chodzi o to, żeby lęk zniknął, tylko żeby zobaczyć, że po zrobieniu czegoś jest mniejszy, niż był przed.
Kiedy warto porozmawiać
Jeśli lęk przed upadkiem coraz bardziej zawęża twój świat, albo patrzysz, jak zawęża świat twojego rodzica, i nie wiesz, gdzie kończy się rozsądna ostrożność, a zaczyna spirala, warto porozmawiać z kimś z zewnątrz. Prowadzę terapię online, łącząc mapę, jaką daje psychotraumatologia, z terapią skoncentrowaną na rozwiązaniach. Szukamy razem tego, co już działa, i kolejnego kroku, który da się zrobić bezpiecznie. Umów się na konsultację.
Powiązane teksty: „zwyrodnienie” w opisie rezonansu i opieka nad starszym rodzicem.
Źródła
- Delbaere, K., Close, J. C. T., Brodaty, H., Sachdev, P., Lord, S. R. (2010). Determinants of disparities between perceived and physiological risk of falling among elderly people: cohort study. BMJ, 341, c4165. doi:10.1136/bmj.c4165
- Fleming, J., Brayne, C. (2008). Inability to get up after falling, subsequent time on floor, and summoning help: prospective cohort study in people over 90. BMJ, 337, a2227. doi:10.1136/bmj.a2227
- Friedman, S. M., Munoz, B., West, S. K., Rubin, G. S., Fried, L. P. (2002). Falls and fear of falling: which comes first? Journal of the American Geriatrics Society, 50(8), 1329–1335. doi:10.1046/j.1532-5415.2002.50352.x
- Harlow, W. (2025). Silne ciało po 50-tce. Białystok: Wydawnictwo Vital.
- Kendrick, D., Kumar, A., Carpenter, H. i wsp. (2014). Exercise for reducing fear of falling in older people living in the community. Cochrane Database of Systematic Reviews, 11, CD009848. doi:10.1002/14651858.CD009848.pub2
- Scheffer, A. C., Schuurmans, M. J., van Dijk, N., van der Hooft, T., de Rooij, S. E. (2008). Fear of falling: measurement strategy, prevalence, risk factors and consequences among older persons. Age and Ageing, 37(1), 19–24. doi:10.1093/ageing/afm169
- Tennstedt, S., Howland, J., Lachman, M., Peterson, E., Kasten, L., Jette, A. (1998). A randomized, controlled trial of a group intervention to reduce fear of falling and associated activity restriction in older adults. Journal of Gerontology: Psychological Sciences, 53B(6), P384–P392. doi:10.1093/geronb/53b.6.p384
- Zijlstra, G. A. R., van Haastregt, J. C. M., Ambergen, T. i wsp. (2009). Effects of a multicomponent cognitive behavioral group intervention on fear of falling and activity avoidance in community-dwelling older adults: results of a randomized controlled trial. Journal of the American Geriatrics Society, 57(11), 2020–2028. doi:10.1111/j.1532-5415.2009.02489.x
