Przejdź do treści
Strona główna » Język terapii w codzienności. „Toksyczny”, „granice” i „trauma” pomagają nazwać problem, ale bywają też ucieczką

Język terapii w codzienności. „Toksyczny”, „granice” i „trauma” pomagają nazwać problem, ale bywają też ucieczką

    W eksperymencie Payton Jones, Benjamina Belleta i Richarda McNally’ego (2020) 451 osób po doświadczeniach traumatycznych losowo przydzielono do czytania fragmentów literatury z ostrzeżeniem o trudnych treściach albo bez niego. Ostrzeżenie nikomu nie pomogło, za to wzmacniało przekonanie, że trauma jest centralną częścią tożsamości. Ola, dwadzieścia siedem lat, przyszła z innym problemem, choć z tej samej rodziny: „Odcięłam toksyczną przyjaciółkę, bo zapomniała o moich urodzinach. Stawiam granice, dbam o siebie. Tylko od pół roku prawie z nikim się nie widuję”.

    Ola jest postacią złożoną z kilku historii, zmienioną tak, żeby nikt nie był rozpoznawalny.

    Czym jest psychologizowanie codzienności?

    To opisywanie zwykłych sytuacji językiem psychologii i terapii: zamiast „nie mam ochoty” mówimy „uczę się stawiać granice”, zamiast „pokłóciliśmy się” mówimy „to był toksyczny wzorzec”. Gitta Jacob w książce „Życie idzie tylko naprzód” traktuje to zjawisko jako ważne osiągnięcie. Ludzie częściej rozmawiają o uczuciach, szybciej szukają pomocy i mają słowa na rzeczy, które kiedyś zbywano. Zwraca jednak uwagę na drugą stronę: gdy psychologizowanie zaczyna dominować, zostaje mniej uwagi na to, jak żyć w teraźniejszości zgodnie z własnymi wartościami.

    Słowa takie jak „trauma”, „narcyz”, „toksyczny”, „gaslighting” czy „granice” mają w psychologii dość precyzyjne znaczenia. W codziennej mowie często tracą ostrość i zaczynają opisywać prawie każde nieprzyjemne doświadczenie.

    Dlaczego pojęcia psychologiczne się rozciągają?

    Bo z czasem obejmują coraz łagodniejsze i coraz liczniejsze zjawiska. Nick Haslam (2016) nazwał ten proces rozpełzaniem się pojęć. Opisał go na przykładzie przemocy, prześladowania, traumy, zaburzenia psychicznego, uzależnienia i uprzedzeń. Rozszerzenie bywa „w dół”, gdy pojęcie obejmuje coraz słabsze przypadki, i „w bok”, gdy zaczyna dotyczyć zupełnie nowych sytuacji. Trauma, która kiedyś oznaczała zagrożenie życia, dziś bywa nazwą na przykrą rozmowę z szefem.

    Haslam nie twierdzi, że ta zmiana jest wyłącznie zła. Część rozszerzeń była potrzebna, bo pozwoliła dostrzec krzywdy, których wcześniej nie widziano. Problem zaczyna się wtedy, gdy słowo przestaje odróżniać poważne od codziennego. O tym, jak często zdarzenia traumatyczne rzeczywiście prowadzą do trwałych objawów, piszę w tekście o tezie „trauma nie istnieje”.

    Kiedy język terapii pomaga?

    Wtedy, gdy pozwala nazwać coś, co naprawdę się dzieje, i otwiera drogę do zmiany. Dobre słowo potrafi zdjąć wstyd: „to nie ja przesadzam, to była przemoc”. Pomaga też poprosić o pomoc, bo łatwiej powiedzieć „mam objawy lęku” niż „jestem słaby”. Pojęcie granic bywa bezcenne dla kogoś, kto przez lata zgadzał się na wszystko. Jeśli to twoja sytuacja, praktyczne wskazówki znajdziesz w tekście o stawianiu granic.

    W każdym z tych przypadków słowo prowadzi do działania: do rozmowy, do zmiany zachowania, do szukania wsparcia. To dobry test jego użyteczności.

    Kiedy język terapii zaczyna szkodzić?

    Wtedy, gdy zamiast otwierać, zamyka: rozmowę, relację albo możliwość zmiany. Etykieta „toksyczny” zwalnia z pytania, co w danej sytuacji było trudne i co można z tym zrobić. Etykieta „narcyz” zamienia konflikt w diagnozę drugiej osoby. A „to moja trauma” może sprawić, że każde napięcie zaczyna wyglądać na zagrożenie, którego trzeba unikać.

    Badania nad ostrzeżeniami przed trudnymi treściami dobrze pokazują ten mechanizm. W cytowanym eksperymencie ostrzeżenie nie zmniejszało cierpienia nawet u osób z rozpoznaniem PTSD, za to wzmacniało poczucie, że trauma jest rdzeniem tożsamości. Metaanaliza Victorii Bridgland i współpracowników (2023) wykazała, że ostrzeżenia nie zmieniały reakcji emocjonalnych na trudny materiał, ale niezawodnie zwiększały niepokój w oczekiwaniu na niego.

    Lucy Foulkes i Jack Andrews (2023) postawili jeszcze ostrożniejszą hipotezę. Ich zdaniem kampanie świadomości mogą częściowo sprawiać, że część osób zaczyna odczytywać zwykły, przejściowy smutek czy stres jako zaburzenie. Taka interpretacja może z kolei nasilać objawy, na przykład przez unikanie. Autorzy podkreślają, że to hipoteza do sprawdzenia, a nie ustalony fakt.

    Jak odróżnić stawianie granic od unikania?

    Po tym, co chronisz i jaki jest koszt. Granica chroni wartość albo potrzebę, a unikanie chroni głównie przed nieprzyjemnym uczuciem. Kilka pytań pomaga to rozróżnić:

    • Czy umiałbym opisać tę sytuację bez psychologicznego słowa, zwykłymi zdaniami o tym, co się stało?
    • Czy chodzi o czyjeś powtarzające się zachowanie, czy o jedno zdarzenie, które mnie zabolało?
    • Czy próbowałem o tym porozmawiać, zanim nadałem temu nazwę?
    • Czy po tej decyzji moje życie robi się szersze, czy węższe?
    • Czy powiedziałbym to samo przyjacielowi w odwrotnej sytuacji?

    Ucieczka przed trudnym uczuciem rzadko wygląda jak ucieczka. Często wygląda jak troska o siebie. Szerzej opisuję to w tekście o ucieczce od emocji.

    Infografika: słowo z języka terapii otwiera, gdy zdejmuje wstyd, pomaga poprosić o pomoc, nazywa realną krzywdę i prowadzi do działania, a zamyka, gdy kończy rozmowę etykietą, diagnozuje drugą osobę, uzasadnia unikanie i zawęża życie.
    Dobre słowo prowadzi do działania. Złe zamyka rozmowę.

    Czego z tych danych nie wolno wyciągać

    • To nie dowód, że psychologiczne słowa są złe. Badania mówią o kosztach ich nadużywania, a nie o tym, że trzeba z nich zrezygnować.
    • Rozpełzanie pojęć to analiza teoretyczna. Haslam opisuje zmianę znaczeń w literaturze naukowej i kulturze, a nie mierzy jej skutków u konkretnych osób.
    • Hipoteza Foulkes i Andrewsa nie jest potwierdzona. Autorzy sami nazywają ją wezwaniem do badań. Nie wolno z niej wnioskować, że wzrost liczby rozpoznań to tylko moda.
    • Badania nad ostrzeżeniami dotyczyły czytania tekstów. Nie mówią o terapii, bezpieczeństwie w związku ani o sytuacjach, w których ktoś naprawdę jest krzywdzony.
    • Przemoc i toksyczne relacje istnieją. Jeśli ktoś cię poniża, kontroluje albo krzywdzi, nazwanie tego po imieniu jest potrzebne, a odejście bywa najlepszą decyzją.

    Kompas TSR: pytania, które sprawdzają, czy słowo ci służy

    W terapii skoncentrowanej na rozwiązaniach mniej interesuje mnie etykieta, a bardziej to, co zmieni się w twoim życiu. Spróbuj odpowiedzieć:

    1. Opis zamiast nazwy. Co konkretnie się wydarzyło? Kto, co powiedział, co zrobił?
    2. Cel. Czego chcesz dla siebie w tej relacji albo sytuacji za miesiąc?
    3. Wyjątki. Kiedy z tą osobą albo w podobnej sytuacji było inaczej? Co wtedy pomagało?
    4. Skala. Na ile, od 0 do 10, ta etykieta przybliża cię do tego, czego chcesz?
    5. Następny krok. Co mógłbyś zrobić, gdyby tego słowa w ogóle nie było w twoim słowniku?

    Jeden mały krok

    Wybierz jedną sytuację z ostatniego tygodnia, którą opisałeś psychologicznym słowem. Zapisz ją jeszcze raz trzema zwykłymi zdaniami: co się stało, co poczułeś, czego potrzebowałeś. Sprawdź, czy z takiego opisu nie wynika inne działanie niż z etykiety.

    Najczęstsze pytania

    Czy mówienie o granicach to przesada?
    Nie. Granice są potrzebne, zwłaszcza osobom, które długo nie umiały odmawiać. Warto jedynie sprawdzać, czy dane „nie” chroni coś ważnego, czy tylko pozwala uniknąć niewygodnej rozmowy.

    Skąd mam wiedzieć, czy relacja jest naprawdę toksyczna?
    Pomagają pytania o wzorzec: czy krzywdzące zachowanie się powtarza, czy druga osoba bierze odpowiedzialność, gdy o nim mówisz, i czy masz w tej relacji wpływ na cokolwiek. Pojedynczy zawód, nawet bolesny, zwykle nie wystarcza do takiej oceny.

    Czy nazywanie czegoś traumą może zaszkodzić?
    Może, jeśli zaczyna wyznaczać, czego unikasz i kim jesteś. Nie szkodzi, gdy pomaga zrozumieć reakcje i szukać skutecznej pomocy. Różnicę widać po tym, czy twoje życie się poszerza, czy zawęża.

    Co jeśli ktoś mnie krzywdzi, a ja się boję, że przesadzam?
    Porozmawiaj o tym z kimś zaufanym albo ze specjalistą. Przemoc psychiczna, kontrola i poniżanie nie są przesadą. W Polsce możesz zadzwonić do Niebieskiej Linii pod numer 800 120 002, a w zagrożeniu życia pod 112.

    Jeśli masz poczucie, że coraz lepiej nazywasz to, co się z tobą dzieje, a twoje życie robi się przy tym coraz węższe, możemy o tym porozmawiać. Prowadzę terapię online w podejściu skoncentrowanym na rozwiązaniach i pomagam przejść od nazwy problemu do tego, co możesz zrobić inaczej. Termin umówisz przez stronę kontaktu.

    Źródła

    • Bridgland, V. M. E., Jones, P. J., Bellet, B. W. (2023). A meta-analysis of the efficacy of trigger warnings, content warnings, and content notes. Clinical Psychological Science. doi:10.1177/21677026231186625
    • Foulkes, L., Andrews, J. L. (2023). Are mental health awareness efforts contributing to the rise in reported mental health problems? A call to test the prevalence inflation hypothesis. New Ideas in Psychology, 69, 101010. doi:10.1016/j.newideapsych.2023.101010
    • Haslam, N. (2016). Concept creep: Psychology’s expanding concepts of harm and pathology. Psychological Inquiry, 27(1), 1–17. doi:10.1080/1047840X.2016.1082418
    • Jacob, G. (2026). Życie idzie tylko naprzód. Wydawnictwo Naukowe PWN.
    • Jones, P. J., Bellet, B. W., McNally, R. J. (2020). Helping or harming? The effect of trigger warnings on individuals with trauma histories. Clinical Psychological Science, 8(5), 905–917. doi:10.1177/2167702620921341

    Jeśli to Twoja sytuacja

    Rozmowa zamiast kolejnego artykułu

    Czytanie pomaga zrozumieć, ale zmiana zaczyna się zwykle w rozmowie. Umów bezpłatne 15 minut i sprawdź, czy mogę pomóc. Bez zobowiązań.

    Z bazy wiedzy: Poczucie własnej wartości – kompletny przewodnik  ·  Jak zbudować pewność siebie – krok po kroku