Opisana niżej sytuacja jest złożona z kilku historii i zmieniona tak, żeby nie dało się rozpoznać żadnej osoby.
Pan Tomasz przyszedł na pierwszą konsultację z książką w plecaku. Półtora roku wcześniej miał poważny wypadek samochodowy. Od tamtej pory źle śpi, a na skrzyżowaniu, na którym to się stało, czuje ucisk w klatce piersiowej i zjeżdża w boczną ulicę. Znajomy podsunął mu „Odwagę bycia nielubianym”. Jedno zdanie zabolało go bardziej niż sam wypadek. „Tam jest napisane, że trauma nie istnieje. To znaczy, że ja to sobie wymyśliłem? Że mi się to opłaca?”
To dobre pytanie i zasługuje na uczciwą odpowiedź. Teza o nieistnieniu traumy jest najbardziej kontrowersyjnym fragmentem japońskiego bestsellera Ichira Kishimiego i Fumitake Kogi, opartego na myśli Alfreda Adlera. W tym tekście sprawdzam ją w danych z psychotraumatologii. Wynik jest taki, że połowa tej tezy dobrze się broni, a druga połowa może zaszkodzić.
Co dokładnie mówi książka
Książka ma formę rozmowy filozofa z młodym człowiekiem. Filozof przeciwstawia dwa sposoby patrzenia na ludzkie cierpienie. Pierwszy, który nazywa etiologią, szuka przyczyn w przeszłości. Drugi, teleologia, pyta o cel: czemu służy to, co człowiek teraz robi. Adler, według autorów, wybrał drugą drogę. Kluczowe zdanie brzmi: „Jesteśmy uwarunkowani nie przeżytymi doświadczeniami, ale tym, jakie nadajemy im znaczenie”.
Warto oddać autorom sprawiedliwość. Filozof zaznacza, że Adler nie twierdził, iż krzywdy z dzieciństwa nie mają wpływu na człowieka. Ich wpływ jest silny, tylko niczego nie przesądza. Problem zaczyna się w przykładzie, który pada zaraz potem. Młody człowiek opowiada o przyjacielu, który od lat nie wychodzi z domu. Filozof odpowiada, że przyjaciel wytwarza w sobie lęk, żeby mieć powód do pozostania w pokoju, bo dzięki temu skupia na sobie uwagę rodziców. To już nie jest teza o znaczeniu. To jest teza o ukrytej korzyści.
Co się zgadza z danymi
Zacznijmy od tego, co Adler uchwycił trafnie. Doświadczenie traumatyczne nie jest wyrokiem. W badaniach Światowej Organizacji Zdrowia, obejmujących prawie 69 tysięcy osób z 24 krajów, 70,4% badanych przeżyło w życiu co najmniej jedno zdarzenie traumatyczne, średnio ponad trzy na osobę (Kessler i wsp., 2017). Gdy w części tych badań wylosowano każdemu jedno z jego zdarzeń i sprawdzono, czy rozwinęło się po nim PTSD, odsetek wyniósł około 4% (Liu i wsp., 2017).
Podobny obraz daje przegląd 54 badań, w których śledzono ludzi przez miesiące i lata po zdarzeniu potencjalnie traumatycznym. Najczęstszy przebieg to odporność, czyli brak poważnych objawów albo tylko krótkotrwałe obciążenie. Średnio dotyczył on 65,7% badanych. Kolejne 20,8% miało objawy, które z czasem ustępowały. Przewlekły przebieg dotyczył średnio 10,6%, a objawy pojawiające się z opóźnieniem 8,9% (Galatzer-Levy i wsp., 2018).
Druga rzecz, którą Adler uchwycił trafnie, to rola znaczenia. Poznawczy model PTSD Anke Ehlers i Davida Clarka mówi, że objawy utrzymują się, gdy człowiek przetwarza zdarzenie w sposób dający poczucie poważnego zagrożenia tu i teraz (Ehlers i Clark, 2000). Częścią tego są przekonania w rodzaju „jestem słaby”, „świat jest niebezpieczny”, „zmieniłem się na zawsze”. Metaanaliza 135 badań, obejmująca prawie 30 tysięcy osób, wykazała silny związek takich ocen z nasileniem objawów PTSD: r = 0,53. Najsilniej działały przekonania o sobie samym, a związek utrzymywał się także w badaniach prowadzonych w czasie, do pół roku po zdarzeniu (Gómez de La Cuesta i wsp., 2019).
To ważne, bo na tym opiera się skuteczność terapii traumy. Pracując ze znaczeniem zdarzenia, można realnie zmniejszyć objawy. W tym sensie zdanie z książki jest bliższe nowoczesnej psychotraumatologii, niż mogłoby się wydawać.
Co się nie zgadza z danymi
Rodzaj zdarzenia ma znaczenie. Gdyby liczyło się wyłącznie nadane znaczenie, ryzyko PTSD byłoby podobne po każdym zdarzeniu. Tak nie jest. W tych samych badaniach WHO najwyższe ryzyko niosły zdarzenia związane z przemocą międzyludzką, zwłaszcza przemocą seksualną. Gwałt, inna napaść seksualna i nękanie, choć stosunkowo rzadkie, odpowiadały za dużą część wszystkich lat przeżytych z PTSD (Kessler i wsp., 2017). Samo doświadczenie nie jest więc neutralnym materiałem, który każdy dowolnie interpretuje.
Przeszłość waży. Wcześniejsze doświadczenia przemocy zwiększały ryzyko PTSD po kolejnym zdarzeniu (Liu i wsp., 2017). Teza, że żadne doświadczenie samo w sobie nie jest przyczyną niepowodzenia, nie wytrzymuje tego wyniku.
Znaczenie nie jest wolnym wyborem. Ludzie nie wybierają przekonania „jestem w niebezpieczeństwie” tak, jak wybiera się zdanie w dyskusji. W metaanalizie predyktorów PTSD najsilniej z objawami wiązało się to, co działo się w trakcie zdarzenia, w tym dysocjacja w jego czasie (r = 0,35). Silniej niż cechy sprzed zdarzenia (Ozer i wsp., 2003). Na to, czy w chwili zagrożenia psychika „odłączy się”, nikt nie ma świadomego wpływu.
Unikanie nie jest ukrytym zyskiem. Najbardziej ryzykowny jest teleologiczny przykład z książki: lęk wytwarzany po to, żeby coś zyskać. Model Ehlers i Clarka opisuje unikanie inaczej. Pan Tomasz omija skrzyżowanie, bo za każdym razem, gdy to robi, czuje ulgę. Ulga sprawia, że unikanie się utrwala, a jednocześnie nie pozwala mu przekonać się, że skrzyżowanie jest dziś bezpieczne. To mechanizm podtrzymujący objawy, a nie strategia zdobywania korzyści. Różnica jest zasadnicza, bo pierwsze wyjaśnienie prowadzi do leczenia, a drugie do zawstydzenia.
Osoby po traumie, szczególnie po przemocy, i tak często obwiniają siebie. Zdanie „to ty wybierasz swoje cierpienie” trafia dokładnie w to miejsce. O tym, jak poczucie winy potrafi przyklejać się do ofiary, pisałem w tekście o trauma bondingu.

Gdzie terapia skoncentrowana na rozwiązaniach spotyka Adlera
Terapia skoncentrowana na rozwiązaniach ma z myślą Adlera sporo wspólnego. Też patrzy bardziej w przyszłość niż w przeszłość, też pyta o cele i o to, co człowiek już potrafi. Różni się w jednej ważnej sprawie: nie mówi klientowi, że jego objawy czemuś mu służą. Zamiast tego pyta, jak udaje mu się radzić sobie mimo nich. To pytanie zakłada, że cierpienie jest prawdziwe, a człowiek ma zasoby. Teleologia z książki zakłada coś odwrotnego: że cierpienie jest środkiem, a zasobem jest odwaga, by z niego zrezygnować.
Pana Tomasza nie trzeba było przekonywać, że jego koszmary są realne. Trzeba było go przekonać, że nie musi się ich wstydzić i że da się je zmniejszyć.
Czego z tych liczb nie wolno zrobić
Nie wolno z nich wyczytać, że skoro większość ludzi radzi sobie po traumie, to ci, którzy nie radzą sobie, są słabsi. Odsetki w przeglądzie Galatzer-Levy’ego są średnimi z wielu badań i nie sumują się do stu procent. Bardzo różniły się też w zależności od rodzaju zdarzenia i badanej grupy. Około 4% po jednym zdarzeniu to w skali populacji miliony osób.
Nie wolno też traktować związku przekonań z objawami jako dowodu, że to przekonania wywołują chorobę. Większość tych badań jest korelacyjna. Część zależności idzie zapewne w drugą stronę: im silniejsze objawy, tym czarniejsze myśli o sobie i świecie.
I wreszcie: książka Kishimiego i Kogi jest filozofią, nie badaniem. Można z niej brać inspirację do pytań o przyszłość. Nie można jej używać jako argumentu przeciw komuś, kto cierpi.
Kompas: jak pytać o przeszłość, nie zostając w niej
Jeśli zmagasz się ze skutkami trudnego zdarzenia, poniższe pytania nie zastąpią terapii, ale mogą pomóc zobaczyć, co już działa.
Skala. Od 0 do 10: jak bardzo zdarzenie z przeszłości wpływa na twój dzisiejszy dzień? Kiedy w ostatnim tygodniu było choć o punkt niżej? Co wtedy robiłeś?
Pytanie o radzenie sobie. Mimo wszystko, co się wydarzyło, wstajesz rano i robisz to, co trzeba. Jak ci się to udaje? Co ci w tym pomaga?
Znaczenie. Jakie zdanie o sobie wyniosłeś z tamtego zdarzenia? Co powiedziałbyś przyjacielowi, który wypowiedziałby to samo zdanie o sobie?
Preferowana przyszłość. Wyobraź sobie, że za pół roku przeszłość ciąży ci wyraźnie mniej. Co będziesz robił, czego dziś unikasz? Kto pierwszy to zauważy?
Jeden mały krok
Przez tydzień zapisuj wieczorem jedną sytuację, w której objawy były słabsze niż zwykle, i jedno zdanie o tym, co wtedy robiłeś. Nie szukaj wielkich zmian. Takie wyjątki są punktem wyjścia do pracy, bo pokazują, że już masz wpływ na część tego, co się dzieje. Nie oznacza to, że za resztę odpowiadasz ty.
Jeśli zastanawiasz się, czy to, co pamiętasz, jest wiarygodne, przeczytaj tekst o fałszywych wspomnieniach w terapii. A jeśli przeszłość wraca przede wszystkim jako wyrzut sumienia, pomocny może być tekst o tym, jak wybaczyć sobie.
Kiedy warto porozmawiać
Jeśli od zdarzenia minął ponad miesiąc, a koszmary, natrętne wspomnienia, czujność albo unikanie nie słabną, warto skonsultować się ze specjalistą. Pomoc nie polega na rozdrapywaniu przeszłości, tylko na tym, żeby przestała zabierać teraźniejszość. Prowadzę terapię online, łącząc mapę, jaką daje psychotraumatologia, z terapią skoncentrowaną na rozwiązaniach. Zaczynamy od tego, co już działa. Umów się na konsultację.
Źródła
- Ehlers, A., Clark, D. M. (2000). A cognitive model of posttraumatic stress disorder. Behaviour Research and Therapy, 38(4), 319–345. doi:10.1016/s0005-7967(99)00123-0
- Galatzer-Levy, I. R., Huang, S. H., Bonanno, G. A. (2018). Trajectories of resilience and dysfunction following potential trauma: A review and statistical evaluation. Clinical Psychology Review, 63, 41–55. doi:10.1016/j.cpr.2018.05.008
- Gómez de La Cuesta, G., Schweizer, S., Diehle, J., Young, J., Meiser-Stedman, R. (2019). The relationship between maladaptive appraisals and posttraumatic stress disorder: A meta-analysis. European Journal of Psychotraumatology, 10(1), 1620084. doi:10.1080/20008198.2019.1620084
- Kessler, R. C. i wsp. (2017). Trauma and PTSD in the WHO World Mental Health Surveys. European Journal of Psychotraumatology, 8(sup5), 1353383. doi:10.1080/20008198.2017.1353383
- Kishimi, I., Koga, F. (2017). Odwaga bycia nielubianym. Łódź: Galaktyka.
- Liu, H. i wsp. (2017). Association of DSM-IV posttraumatic stress disorder with traumatic experience type and history in the World Health Organization World Mental Health Surveys. JAMA Psychiatry, 74(3), 270–281. doi:10.1001/jamapsychiatry.2016.3783
- Ozer, E. J., Best, S. R., Lipsey, T. L., Weiss, D. S. (2003). Predictors of posttraumatic stress disorder and symptoms in adults: A meta-analysis. Psychological Bulletin, 129(1), 52–73. doi:10.1037/0033-2909.129.1.52
