Przejdź do treści
Strona główna » Borderline czy złożone PTSD? Różnicy nie ma na liście objawów

Borderline czy złożone PTSD? Różnicy nie ma na liście objawów

    Przychodzi z telefonem w ręku i od razu kładzie kartę na stół: „Dostałam rozpoznanie borderline, ale ja mam złożone PTSD. Przeczytałam wszystko, pasuje co do joty”. Trzydzieści lat, dwie hospitalizacje, dzieciństwo, o którym mówi krótkimi zdaniami.

    Miała prawo pytać. Pytanie jest trafne, ważne klinicznie i wcale nie łatwe — tylko odpowiedź nie leży tam, gdzie jej szukała. Na liście objawów tych dwóch rozpoznań prawie nie da się rozróżnić. Da się gdzie indziej.

    Ten tekst jest uzupełnieniem artykułu o przebiegu borderline — tam pisałem o tym, co się z tą diagnozą dzieje przez szesnaście lat. Tutaj o tym, czy to w ogóle ta diagnoza.

    Czym jest złożone PTSD w ICD-11

    Kategoria weszła do ICD-11 w 2018 roku i jest zbudowana z dwóch pięter. Pierwsze to klasyczne PTSD: ponowne przeżywanie zdarzenia, unikanie tego, co je przypomina, i utrzymujące się poczucie zagrożenia. Drugie — tak zwane zaburzenia samoorganizacji, trzy dodatkowe obszary:

    • dysregulacja emocji — emocje zbyt intensywne albo, przeciwnie, wyłączone i spłaszczone
    • trwale negatywny obraz siebie — poczucie bycia złym, bezwartościowym, pokonanym
    • trudności w relacjach — utrzymanie bliskiego kontaktu jest wyczerpujące albo niemożliwe

    Do rozpoznania konieczne jest zdarzenie źródłowe — zwykle długotrwałe i takie, z którego nie dało się uciec: przemoc w dzieciństwie, przewlekłe zaniedbanie, przemoc w związku, niewola.

    I teraz zestaw to z borderline. Dysregulacja emocji — jest. Zaburzony obraz siebie — jest. Trudności w relacjach — są. Trzy z trzech. Nic dziwnego, że pacjenci się gubią, bo naukowcy też się gubią — i to jest najciekawsza część tej historii.

    Współwystępowanie jest regułą, nie wyjątkiem

    W dużym reprezentatywnym badaniu populacyjnym 30,2% osób z rozpoznaniem borderline miało w życiu także PTSD, a 24,2% osób z PTSD spełniało kryteria borderline. To nie są dwa światy. To dwa mocno zachodzące na siebie koła.

    Dlatego pytanie „to jedno albo drugie?” jest często złym pytaniem. U części osób odpowiedź brzmi po prostu: oba.

    Co pokazują badania — uczciwie, bo wyniki się rozjeżdżają

    Standardową metodą sprawdzania, czy dwie kategorie są osobne, jest analiza profili latentnych: bierze się dużą grupę ludzi, mierzy objawy i pyta statystykę, na ile naturalnych skupień dzielą się badani. Jeśli złożone PTSD jest czymś odrębnym, powinno wyjść jako własna klasa.

    Część badań to potwierdza. W próbie 438 kobiet z populacji ogólnej, które doświadczyły co najmniej jednego zdarzenia potencjalnie urazowego, wyszło pięć wyraźnych profili: wysokie PTSD (12,0%), wysokie złożone PTSD (7,6%), wysokie borderline (9,9%), połączone złożone PTSD i borderline (3,8%) oraz niskie objawy (66,7%). Rozdział był czysty, a przypisanie do profilów bardzo pewne.

    Część nie potwierdza. W innym badaniu, na 197 młodych dorosłych z doświadczeniem urazu, którzy nie szukali leczenia, złożone PTSD odseparowało się od klasycznego PTSD — ale od borderline nie odseparowało się nigdy, w żadnym z testowanych modeli. Jeszcze inne badanie, na weteranach, doprowadziło autorów do wniosku, że złożone PTSD to nie odrębne zaburzenie, tylko cięższy wariant PTSD.

    Z tego rozjazdu wyłania się dość elegancka hipoteza: rozdzielność obu obrazów jest wyraźniejsza w grupach o cięższej i bardziej przewlekłej historii urazowej, a rozmywa się tam, gdzie urazy były lżejsze. Im głębiej patrzysz w traumę, tym bardziej złożone PTSD wygląda na własną kategorię. Im bardziej po powierzchni, tym bardziej wszystko zlewa się w jedno kontinuum nasilenia.

    Warto też wiedzieć, że w badaniach polowych ICD-11 klinicyści potrafili odróżnić złożone PTSD od klasycznego PTSD z wysoką dokładnością. Kategoria jest więc użyteczna w praktyce, niezależnie od tego, że spór teoretyczny trwa.

    Trzy miejsca, w których różnica jest widoczna

    Skoro nie na liście objawów — to gdzie? Literatura wskazuje na to samo, co widzę w gabinecie: różnica nie leży w tym, jakie objawy są, tylko w tym, jaki mają kształt.

    1. Obraz siebie: stabilnie zły kontra chwiejny

    To prawdopodobnie najlepszy pojedynczy różnicownik — wskazują na to same materiały wdrożeniowe ICD-11. W złożonym PTSD negatywny obraz siebie jest trwały i spójny: „jestem zepsuta”, od lat, w każdy poniedziałek tak samo. W borderline obraz siebie oscyluje — raz „dam sobie radę ze wszystkim”, trzy dni później „nie istnieję”, a kim jestem, zależy od tego, z kim właśnie rozmawiam.

    Pytanie, które zadaję: „Czy zdanie o sobie zmienia się w ciągu tygodnia — czy jest jednym, twardym zdaniem od lat?”

    2. Kierunek w relacjach: ucieczka kontra pogoń

    W złożonym PTSD dominuje wycofanie — bliskie relacje są trudne, więc mniej się ich szuka; człowiek trzyma dystans, bo dystans jest bezpieczny. W borderline dominuje gorączkowe zabieganie o bliskość splecione z lękiem przed porzuceniem — przyciąganie i odpychanie w tej samej relacji, idealizacja przechodząca w rozczarowanie.

    Oba obrazy bolą podobnie. Ale jeden ucieka od drzwi, a drugi w nie wali.

    3. Impulsywność, samouszkodzenia, zdarzenie źródłowe

    Samouszkodzenia, impulsywność i nawracające zachowania w kryzysie są rdzeniem kryteriów borderline, a w kryteriach złożonego PTSD nie występują wcale. Odwrotnie z drugiej strony: złożone PTSD wymaga zdarzenia źródłowego, a borderline nie — można je rozwinąć bez historii przemocy, o czym pisałem szerzej w tekście o przebiegu tego zaburzenia.

    Jest jeszcze czwarty tor, mniej pewny, ale ciekawy: w jednym z cytowanych badań wstyd okazał się jedyną emocją społeczną, która istotnie różnicowała między grupami — mocniej niż poczucie winy czy obwinianie innych. To wynik wstępny i wymaga powtórzenia, ale zgadza się z doświadczeniem klinicznym: wstyd jest zwykle rdzeniem, a nie objawem dodatkowym.

    Dlaczego to nie jest spór o słowa

    Etykieta zmienia trzy rzeczy naraz.

    Plan leczenia. Jeśli na pierwszym planie są nawracające fragmenty przeszłości, koszmary i reakcje ciała na bodźce przypominające — sensowna jest praca na materiale urazowym, na przykład Brainspotting albo EMDR, po wcześniejszej stabilizacji. Jeśli na pierwszym planie są kryzysy, impulsywność i burzliwe relacje — pierwsza jest praca nad regulacją i umiejętnościami. Kolejność ma znaczenie, a pomylenie jej realnie kosztuje miesiące.

    Oczekiwania. Objawy nie ustępują równo ani w jednym, ani w drugim rozpoznaniu — i dobrze o tym wiedzieć zawczasu, żeby nie czytać wolniejszego postępu jako własnej porażki.

    Stygmatyzacja. I tu powiem coś niepopularnego. Etykieta „borderline” bywa używana jako obelga — w mediach społecznościowych, czasem w gabinetach. „Złożone PTSD” brzmi łagodniej: nie oskarża charakteru, wskazuje na krzywdę. Rozumiem, dlaczego ludzie wolą tę drugą nazwę, i uważam, że walka ze stygmatyzacją borderline jest potrzebna. Ale wygoda etykiety nie jest kryterium jej trafności. Diagnoza, która mniej boli, nie jest z tego powodu prawdziwsza — a jeśli jest nietrafna, prowadzi do leczenia mierzącego w zły cel.

    Dlatego różnicowania nie da się zrobić z listy w internecie. Potrzebny jest wywiad, czasem narzędzia strukturalizowane, i czas — bo historia wczesnych doświadczeń rzadko wychodzi na pierwszej sesji.

    Kompas TSR: praca nie musi czekać na nazwę

    To jest moment, w którym podejście skoncentrowane na rozwiązaniach ratuje sytuację, bo pozwala pracować, zanim spór diagnostyczny zostanie rozstrzygnięty — a bywa, że nie zostaje rozstrzygnięty nigdy.

    Opisz cel zachowaniem, nie kategorią. Nie „wyleczyć borderline”, tylko „przejść przez kłótnię bez wychodzenia z domu” albo „przespać noc po trudnej rozmowie”. Takie cele są identyczne w obu rozpoznaniach — i mierzalne od pierwszego tygodnia.

    Sprawdź kierunek na własnych danych. Przez dwa tygodnie zapisuj tylko dwie rzeczy: co uruchomiło reakcję i co wtedy zrobiłeś — poszedłeś w stronę ludzi czy od nich. To najprostszy sposób, żeby zobaczyć własny wzorzec, ten z punktu drugiego powyżej.

    Skala, która nie osądza. „Na skali 0–10, jak blisko dzisiejszy dzień był tego, jak chcesz żyć?” Potem najważniejsze pytanie: „Co sprawia, że jesteś na tej liczbie, a nie na zero?” Odpowiedź na nie jest listą Twoich zasobów — i działa niezależnie od tego, co jest wpisane w karcie.

    Szukaj wyjątków, nie potwierdzeń. Zamiast „ile razy w tym tygodniu się rozsypałam” — „kiedy w tym tygodniu prawie się rozsypałam, a jednak nie? Co wtedy zadziałało?”. W jednym i drugim rozpoznaniu odpowiedź na to pytanie jest instrukcją na następny raz.

    Co powiedziałem tamtej kobiecie

    Że jej pytanie jest trafne, tylko postawione o jedno piętro za wysoko. Że lista objawów jej tego nie rozstrzygnie — rozstrzygnie to kształt jej zdania o sobie i kierunek, w którym idzie, kiedy jest jej ciężko. I że możemy zacząć pracować dzisiaj, bo pierwsze kroki są w obu wypadkach takie same.

    Po kilku miesiącach miała swoją odpowiedź. Nie z internetu — z własnych notatek.

    Jeśli czytasz to w kryzysie, nie zostawaj z tym sam — numery, pod które można zadzwonić o każdej porze, zebrałem tutaj. W sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia dzwoń pod 112.

    Jeśli nosisz jedną z tych diagnoz albo wątpisz w tę, którą dostałeś, i chcesz to spokojnie ułożyć — umów konsultację. Zaczynamy od tego, co dzieje się teraz, nie od etykiety.

     

    Jeśli to Twoja sytuacja

    Rozmowa zamiast kolejnego artykułu

    Czytanie pomaga zrozumieć, ale zmiana zaczyna się zwykle w rozmowie. Umów bezpłatne 15 minut i sprawdź, czy mogę pomóc — bez zobowiązań.