Opis przypadku jest złożony z kilku historii i zmieniony tak, żeby nie dało się rozpoznać żadnej konkretnej osoby.
Pani Marta od dwunastu lat pracuje jako pielęgniarka w hospicjum domowym. Na pierwszej sesji mówi cicho, jakby się przyznawała do czegoś wstydliwego: „Chyba wyczerpało mi się współczucie. Wchodzę do domu pacjenta i czuję tylko, że chcę już wyjść”. Po chwili dodaje, że wieczorami nie może przestać myśleć o córce jednej z pacjentek, która płakała w kuchni. „Czuję to tak, jakby to była moja matka. I to mnie wykańcza”.
W tych dwóch zdaniach kryją się dwie zupełnie różne rzeczy. Pani Marta nazywa swój stan zmęczeniem współczuciem. Ale to, co ją wyczerpuje, opisuje drugim zdaniem: przeżywa cudzy ból tak, jakby był jej własny. Badania nad empatią od kilkunastu lat pokazują, że to rozróżnienie nie jest grą słów. Od niego zależy, czy troska o innych odbiera siły, czy ich dodaje.
Skąd wzięło się pytanie
W książce Niezniszczalni Michaela Haas opisuje Berniego Glassmana, nauczyciela zen, który zabierał uczniów tam, gdzie cierpienie jest największe: na ulice Nowego Jorku, do Auschwitz, do Rwandy. Jego zasadą było „dawanie świadectwa”, czyli nieuciekanie od tego, co się widzi. Historia jest poruszająca, ale rodzi praktyczne pytanie, które słyszę w gabinecie od pielęgniarek, lekarzy, opiekunów bliskich z demencją i terapeutów: jak patrzeć na cudze cierpienie i nie wypalić się przy tym?
Popularna odpowiedź brzmi: współczucie ma limit, a po jego przekroczeniu przychodzi zmęczenie współczuciem. Dane mówią coś ciekawszego.
Empatia i współczucie to nie to samo
Tania Singer i Olga Klimecki, badaczki zajmujące się neuronauką emocji społecznych, proponują proste rozróżnienie. Empatia to współodczuwanie: czuję to, co czujesz, choć wiem, że to twoje uczucie. Współczucie to czucie wobec kogoś: troska o drugą osobę połączona z chęcią pomocy, ale bez przejmowania jej bólu na siebie.
Gdy empatia wobec cierpienia staje się zbyt intensywna, może przejść w coś, co psychologia nazywa dystresem empatycznym. Wtedy cudzy ból zaczyna działać jak własny: pojawia się napięcie, chęć ucieczki, wycofanie. To właśnie opisuje pani Marta, gdy mówi, że chce wyjść z domu pacjenta.
Kanadyjscy badacze pod kierunkiem Shane’a Sinclaira przejrzeli 90 prac o zmęczeniu współczuciem w ochronie zdrowia i doszli do niewygodnego wniosku. Najczęściej używany kwestionariusz, mający mierzyć to zjawisko, nie pyta o żaden element współczucia. Nie znaleźli też badań pokazujących, że najbardziej współczujący opiekunowie są bardziej narażeni na wyczerpanie. Autorzy uznali samo pojęcie za wygodny eufemizm dla zwykłego, choć bardzo realnego stresu w pracy.
Które składniki empatii wiążą się z wypaleniem
Najnowsza metaanaliza, obejmująca 29 badań z udziałem pielęgniarek, rozłożyła empatię na części i sprawdziła, jak każda z nich łączy się z wypaleniem zawodowym.

Obraz jest wyraźny. Z wypaleniem najmocniej wiąże się dystres osobisty, czyli skłonność do przeżywania cudzego cierpienia jako własnego niepokoju. Troska empatyczna, najbliższa temu, co nazywamy współczuciem, nie miała z wypaleniem statystycznie istotnego związku. Przyjmowanie perspektywy, czyli rozumienie, co przeżywa druga osoba, wiązało się z nieco mniejszym wypaleniem. Podobny wzór wyszedł u studentów medycyny: w 21 badaniach obejmujących ponad 27 tysięcy osób to poznawcza strona empatii szła w parze z mniejszym wypaleniem, a emocjonalna nie miała z nim istotnego związku.
Innymi słowy: wyczerpuje nie to, że komuś zależy. Wyczerpuje to, że cudzy ból zaczyna mieszkać w nas.
Eksperyment: najpierw trening empatii, potem współczucia
Najczęściej cytowane badanie w tym temacie przeprowadził zespół Klimecki i Singer. Grupa kobiet przeszła najpierw krótki trening empatii, polegający na świadomym współodczuwaniu cierpienia innych, a potem trening współczucia, oparty na kierowaniu do ludzi życzliwości i ciepła. Grupa porównawcza ćwiczyła w tym czasie pamięć. Przed treningami i po każdym z nich uczestniczki oglądały w skanerze krótkie filmy z ludźmi rannymi albo poszkodowanymi w katastrofach.
Po treningu empatii wzrosło nie tylko współodczuwanie, ale też przykre emocje. I to nie wyłącznie przy drastycznych nagraniach, lecz także przy scenach z codziennego życia. Aktywność zwiększyła się w obszarach mózgu kojarzonych wcześniej z odczuwaniem bólu innych. Po treningu współczucia przykre emocje wróciły do poziomu wyjściowego, a pozytywne wzrosły, choć uczestniczki nadal oglądały równie trudne filmy. Tym razem aktywowały się inne, niepokrywające się obszary, związane z nagrodą i przywiązaniem.
Autorki zauważają ważną rzecz: współczucie nie działa jak tłumienie czy odwracanie uwagi. Nie udaje, że cierpienia nie ma. Zmienia stanowisko, z którego się na nie patrzy.
Czego z tych danych nie wolno zrobić
Po pierwsze, eksperyment był mały i szczególny. Wzięło w nim udział 25 kobiet w grupie treningowej i 28 w grupie porównawczej, w wieku około dwudziestu kilku lat. Grupy nie były losowane, tylko rekrutowane kolejno. Trening współczucia zawsze następował po treningu empatii, więc nie wiemy, jak zadziałałby sam. Autorki same piszą, że wyniki trzeba sprawdzić u mężczyzn.
Po drugie, metaanalizy są korelacyjne. Większość włączonych badań to jednorazowe ankiety. Nie da się z nich wyczytać, czy dystres osobisty prowadzi do wypalenia, czy wypalenie zwiększa podatność na dystres. Przy wypaleniu obie drogi są prawdopodobne. Wyniki badań różniły się też między sobą, a same związki są słabe lub umiarkowane.
Po trzecie, obszary mózgu to nie „ośrodek współczucia”. Te same struktury biorą udział w wielu innych procesach. Obraz ze skanera pokazuje różnicę między dwoma stanami, a nie miejsce, w którym mieszka dobroć.
Po czwarte, treningi współczucia mają obietnicę, ale nie pewność. Metaanaliza 21 badań randomizowanych, obejmująca 1285 osób, wykazała umiarkowane efekty: między innymi mniej objawów depresji (d = 0,64) i lęku (d = 0,49) oraz lepsze samopoczucie (d = 0,51). Autorzy podkreślają jednak, że większość badań prowadzono na małych próbach.
Po piąte, to nie jest przerzucenie odpowiedzialności na pracownika. Z faktu, że współczucie chroni lepiej niż empatia, nie wynika, że zmiana nastawienia zastąpi normalną obsadę dyżurów, superwizję czy wpływ na decyzje. O tym, jak wyczerpuje praca bez zamówienia i bez wpływu, pisałem w tekście o dystresie moralnym. Jeśli problemem jest system, sam trening postawy nic w nim nie zmieni.
Kiedy to już coś więcej niż zmęczenie
Są sytuacje, w których rozmowa o empatii i współczuciu nie wystarczy. Jeśli obrazy z pracy wracają nieproszone, śnią się, a ty unikasz miejsc, które je przypominają, możesz doświadczać tak zwanej traumatyzacji wtórnej. Jeśli od tygodni nic nie cieszy, trudno wstać i pojawiają się myśli, że najlepiej byłoby zniknąć, potrzebna jest pomoc specjalisty, a nie kolejne ćwiczenie. W sytuacji zagrożenia życia dzwoń pod 112.
Kompas TSR: jak wrócić od współodczuwania do współczucia
W terapii skoncentrowanej na rozwiązaniach nie zaczynamy od pytania, co jest ze mną nie tak, że już nie daję rady. Szukamy momentów, w których pomaganie nie odbierało sił, i budujemy na nich. Oto sześć kroków, z których możesz skorzystać sam lub sama.
1. Skala własnego i cudzego. Na skali od 0 do 10, gdzie 0 oznacza „cudzy ból przeżywam jak swój”, a 10 „jestem blisko, ale wiem, czyj to ból”, gdzie jesteś dziś? Co sprawia, że to nie jest zero? Pani Marta oceniła się na 3. Powiedziała, że przy części pacjentów, zwłaszcza tych starszych i pogodzonych, jest wyżej.
2. Wyjątki. Przypomnij sobie sytuację z ostatnich tygodni, w której komuś pomogłeś i wyszedłeś lżejszy, a nie ciężej. Co wtedy robiłeś inaczej? Częstą odpowiedzią jest: „skupiłam się na tym, co mogę zrobić, a nie na tym, co ta osoba czuje”.
3. Jedno pytanie zamiast współodczuwania. Kiedy czujesz, że cudzy ból wchodzi w ciebie, zadaj sobie w myślach pytanie: „Czego ta osoba potrzebuje ode mnie w tej chwili?”. Ono przesuwa uwagę z czucia tego samego na troskę o kogoś. To dokładnie ta zmiana, którą opisują badania.
4. Życzliwość zamiast rezonansu. Trening współczucia w eksperymencie polegał na kierowaniu do ludzi ciepłych życzeń. Możesz spróbować tego po trudnej wizycie: na kilka oddechów pomyśl o osobie, którą widziałeś, i powiedz w myślach coś w rodzaju „oby miała przy sobie kogoś bliskiego”. Potem zrób to samo wobec siebie. To nie jest magia. To krótkie ćwiczenie zmieniające stanowisko wobec tego, co się widziało.
5. Po czym poznasz zmianę. Wyobraź sobie, że za miesiąc jest o dwa punkty lepiej na tej skali. Po czym poznasz to jako pierwszy albo pierwsza? Po czym poznają to twoi bliscy? Pani Marta odpowiedziała: „Będę wracać do domu i rozmawiać z mężem o czymś innym niż praca”. To konkret, który da się zauważyć.
6. Co już działa w twoim otoczeniu. Kto w pracy rozumie, co przeżywasz? Kiedy ostatnio mogłeś o tym porozmawiać? Wsparcie zespołu i superwizja to nie luksus, tylko zasób, którego brakuje najczęściej. O tym, jak wspierać kogoś, gdy samemu brakuje sił, więcej w tekście o pomaganiu osobie z depresją.
Jeden mały krok na dziś
Dziś wieczorem przypomnij sobie jedną trudną sytuację z pracy albo z opieki nad bliską osobą. Zapisz dwa zdania. W pierwszym to, co wtedy czułeś razem z tą osobą. W drugim to, czego ta osoba potrzebowała. Jeśli drugie zdanie przychodzi trudniej niż pierwsze, masz już kierunek na jutro.
Porozmawiajmy o tym, co niesiesz
Jeśli pracujesz z ludźmi w cierpieniu albo opiekujesz się kimś bliskim i czujesz, że troska zaczęła odbierać ci siły, nie musisz przestać się troszczyć. Możesz nauczyć się troszczyć inaczej. W terapii online pomagam szukać tego, co już działa, i budować na tym kolejne kroki, w tempie, które jest do udźwignięcia. Umów się na pierwszą sesję.
Źródła
- Singer, T., Klimecki, O. M. (2014). Empathy and compassion. Current Biology, 24(18), R875–R878. doi:10.1016/j.cub.2014.06.054
- Klimecki, O. M., Leiberg, S., Ricard, M., Singer, T. (2014). Differential pattern of functional brain plasticity after compassion and empathy training. Social Cognitive and Affective Neuroscience, 9(6), 873–879. doi:10.1093/scan/nst060
- Maximiano-Barreto, M. A. i wsp. (2026). Impact of subdomains of affective and cognitive empathy on burnout syndrome in nurses: A meta-analysis. International Nursing Review, 73(1), e70173. doi:10.1111/inr.70173
- Cairns, P., Isham, A. E., Zachariae, R. (2024). The association between empathy and burnout in medical students: a systematic review and meta-analysis. BMC Medical Education, 24, 640. doi:10.1186/s12909-024-05625-6
- Sinclair, S. i wsp. (2017). Compassion fatigue: A meta-narrative review of the healthcare literature. International Journal of Nursing Studies, 69, 9–24. doi:10.1016/j.ijnurstu.2017.01.003
- Kirby, J. N., Tellegen, C. L., Steindl, S. R. (2017). A meta-analysis of compassion-based interventions. Behavior Therapy, 48(6), 778–792. doi:10.1016/j.beth.2017.06.003
- Haas, M. (2020). Niezniszczalni. Rozwój po traumie. Kielce: Teofrast.
