Opisana niżej sytuacja jest złożona z kilku historii i zmieniona tak, żeby nie dało się rozpoznać żadnej osoby.
Pani Julia ma dwadzieścia trzy lata i przed każdym egzaminem robi to samo: zakłada tę samą bluzę, pisze tym samym niebieskim długopisem, a przed salą trzy razy dotyka kieszeni, w której ma małą figurkę od babci. Na sesję w czerwcu zapomniała długopisu. „Wiedziałam, że obleję, zanim przeczytałam pierwsze pytanie”, mówi. Zdała, ale przez całą godzinę bardziej pilnowała w głowie braku długopisu niż treści zadań. Teraz pyta, czy to normalne i czy ma się tego oduczyć.
W książce „Maneki-neko. Japoński sekret szczęścia i pomyślności” Nobuo Suzuki opisuje japońskie talizmany, kota z uniesioną łapką, lalki daruma i amulety omamori. Pisze też, że nauka potwierdziła ich działanie: w eksperymencie na uniwersytecie w Kolonii studenci z ulubionym talizmanem mieli wypadać lepiej w zadaniach pamięciowych i zręcznościowych. To badanie naprawdę istnieje. Gorzej z tym, co działo się z nim potem.
Badanie, które obiegło świat
W 2010 roku Lysann Damisch z zespołem opublikowała serię eksperymentów pod wymownym tytułem „Trzymaj kciuki!”. W najsłynniejszym z nich uczestnicy wykonywali dziesięć putów na małym polu golfowym. Części z nich, podając piłkę, mówiono: „Do tej pory to była szczęśliwa piłka”. Pozostali słyszeli tylko, że wszyscy grali tą samą. Osoby ze „szczęśliwą piłką” trafiały średnio 65% putów, pozostałe 48%. W kolejnych eksperymentach podobny efekt dawało trzymanie kciuków, życzenie powodzenia i obecność własnego talizmanu przy zadaniu pamięciowym. Autorki tłumaczyły to tak: przesąd zwiększa wiarę we własne możliwości, a ta wydłuża wytrwałość (Damisch i wsp., 2010).
Brzmi rozsądnie i bardzo się podoba. Właśnie dlatego warto sprawdzić, co stało się, kiedy ktoś spróbował zrobić to samo jeszcze raz.
Co pokazały powtórki
W 2014 roku Robert Calin-Jageman i Tracy Caldwell powtórzyli eksperyment z piłką golfową. Zrobili to starannie: zarejestrowali plan badania z góry, kupili identyczny zestaw do puttowania, konsultowali procedurę z autorką oryginału i zebrali kilka razy większe grupy. W pierwszej powtórce osoby ze „szczęśliwą piłką” wypadły lepiej o 2%. W drugiej, w której piłka miała nadrukowaną koniczynkę, a eksperymentatorka wykrzykiwała „Masz szczęśliwą piłkę!”, o 2,5%. Uczestnicy naprawdę czuli, że mają szczęście. Ich wynik tego nie zauważył. Łączna wielkość efektu w obu powtórkach wyniosła d = 0,05, czyli praktycznie zero (Calin-Jageman i Caldwell, 2014).
Sześć lat później zespół z Niemiec sprawdził wersję z zadaniem umysłowym, układaniem anagramów, na 101 i 175 osobach. Ani wzbudzanie poczucia szczęścia, ani pecha nie zmieniło wyników (Dickhäuser i wsp., 2020). Uczciwie trzeba dodać, że badania z silnym projektem raz po raz nie znajdują efektu, a znajdują go głównie te mniejsze i starsze. To dość typowy obraz zjawiska, które najpewniej było przypadkiem albo efektem bardzo specyficznych warunków.
Podobny los spotkał drugie popularne badanie, często cytowane w poradnikach: eksperyment, według którego wykonanie dowolnego rytuału przed śpiewaniem przy obcych obniża lęk i poprawia występ. Czasopismo wycofało ten artykuł w 2024 roku (Brooks i wsp., 2016). Nie znaczy to, że rytuały nigdy nie pomagają. Znaczy, że na dziś najbardziej znane „dowody” na ich magiczną skuteczność nie stoją na mocnych nogach.
Skąd w ogóle bierze się talizman
Ciekawsze od pytania, czy talizman działa, jest pytanie, kiedy po niego sięgamy. Giora Keinan zbadał 108 osób, którym zadawano pytania w warunkach spokojnych albo stresujących, i liczył, ile razy odruchowo pukały w niemalowane drewno. W stresie pukały częściej, ale głównie te, które miały silną potrzebę kontroli (Keinan, 2002). Talizman jest więc przede wszystkim odpowiedzią na niepewność. Kiedy nie mamy wpływu na wynik, dokładamy sobie choćby symboliczny.
To bardzo ludzkie i zwykle nieszkodliwe. Bluza na egzamin czy ten sam kubek przed ważną rozmową mogą dawać chwilę spokoju, porządkować przygotowania i oznaczać początek ważnego momentu. Problem nie leży w samym przedmiocie, tylko w tym, ile zaczyna od niego zależeć.

Kiedy talizman przestaje być niewinny
Pani Julia zdała egzamin bez długopisu. Ale zapłaciła za to godziną napięcia, które nie miało nic wspólnego z materiałem. To pierwszy sygnał, że przedmiot zamienił się z pomocy w warunek. Kilka innych warto znać:
- brak talizmanu wywołuje panikę albo przekonanie, że wynik jest już przesądzony;
- rytuałów przybywa: najpierw jeden przedmiot, potem stała kolejność czynności, potem liczenie do trzech;
- pojawia się myśl „jeśli tego nie zrobię, stanie się coś złego”, także w sprawach, które z egzaminem nie mają związku;
- rezygnujesz z ważnej rzeczy, bo nie masz „swojego” przedmiotu albo coś przerwało rytuał.
Psychologia ma nazwę na przekonanie, że sama myśl albo drobna czynność może wpłynąć na zdarzenia: fuzja myśli i działania. Wiąże się ona z objawami zaburzenia obsesyjno-kompulsyjnego, ale nie tylko, bo występuje też w innych zaburzeniach lękowych (Berle i Starcevic, 2005). Większość ludzi z ulubioną bluzą nie ma OCD. Jeśli jednak rytuały zajmują coraz więcej czasu, a ich pominięcie wywołuje silny lęk, warto potraktować to poważnie. Szczególnie gdy bliscy zaczynają dostosowywać się do tych rytuałów, o czym piszę w tekście o dostosowywaniu życia do lęku bliskiej osoby.
Czego z tych badań nie wolno wyczytać
Nie wolno wyczytać, że wiara w siebie nie ma znaczenia. Poczucie, że dasz radę, rzeczywiście wiąże się z wytrwałością. Powtórki pokazały tylko, że nie da się go łatwo „włączyć” zdaniem o szczęśliwej piłce. Nie wolno też wyczytać, że każdy rytuał przed występem jest szkodliwy. Przećwiczone, krótkie rutyny w sporcie mają lepsze dane, ale działają przez skupienie uwagi, a nie przez szczęście, co opisuję w tekście o paraliżu pod presją. I wreszcie: nieudana replikacja nie jest dowodem, że psychologia nic nie wie. Jest dowodem, że warto pytać, na ilu osobach i ile razy coś sprawdzono. Podobną historię znajdziesz w tekście o sile woli.
Granica: kiedy to już nie przesąd
Jeśli rytuały zajmują ci więcej niż godzinę dziennie, jeśli nie możesz ich przerwać mimo że chcesz, albo jeśli myśli o tym, co się stanie, gdy czegoś nie zrobisz, są natrętne i przerażające, porozmawiaj ze specjalistą. Zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne dobrze reaguje na leczenie, a im wcześniej się je rozpozna, tym mniej obszarów życia zdąży zająć.
Kompas: jak przygotować się bez szczęśliwego długopisu
Skala. Oceń od 0 do 10, na ile czujesz się gotowa lub gotowy do egzaminu, sam materiał, bez talizmanu. Co już sprawia, że nie jest to zero? Po czym poznasz, że jesteś o jeden punkt wyżej?
Wyjątki. Przypomnij sobie sytuację, w której poradziłeś sobie bez swojego przedmiotu albo bez pełnego rytuału. Co wtedy pomogło? Zwykle okazuje się, że było to przygotowanie, oddech, dobra noc albo czyjaś obecność, a nie przedmiot.
Przenieś zaufanie na to, co od ciebie zależy. Zamiast „mam szczęśliwy długopis” spróbuj „mam powtórzone trzy działy i plan na pierwsze pięć minut”. To też jest rytuał, tylko taki, który rzeczywiście wpływa na wynik.
Mały eksperyment. Jeśli talizman zaczyna rządzić, sprawdź go na czymś o niskiej stawce: kolokwium, ćwiczeniach, rozmowie, która niewiele znaczy. Zostaw przedmiot w domu i zapisz, jak było naprawdę, a nie jak przewidywałeś.
Zostaw to, co służy. Jeśli ulubiona bluza po prostu poprawia ci humor, nie musisz z niej rezygnować. Chodzi o to, żeby była miłym dodatkiem, a nie warunkiem zdania.
Jeden mały krok
Przed najbliższym egzaminem albo trudnym zadaniem zapisz na kartce jedno zdanie: „Co już zrobiłem, żeby się przygotować”. Przeczytaj je przed wejściem, zanim sięgniesz po talizman.
Kiedy warto porozmawiać
Jeśli przed każdym ważnym wydarzeniem lęk rośnie tak bardzo, że rytuały przestają wystarczać, albo jeśli masz poczucie, że coraz więcej rzeczy musisz robić „po swojemu”, żeby nic złego się nie stało, warto porozmawiać z kimś z zewnątrz. Prowadzę terapię online, łącząc mapę, jaką daje psychotraumatologia, z terapią skoncentrowaną na rozwiązaniach. Szukamy tego, co już ci pomaga, i budujemy na tym, zamiast walczyć z każdym objawem osobno. Umów się na konsultację.
Co działa lepiej niż talizman, gdy chodzi o realizację planów, opisuję w tekście o zapisywaniu celów.
Źródła
- Berle, D., Starcevic, V. (2005). Thought-action fusion: review of the literature and future directions. Clinical Psychology Review, 25(3), 263–284. doi:10.1016/j.cpr.2004.12.001
- Brooks, A. W., Schroeder, J., Risen, J. L. i wsp. (2016). Don’t stop believing: rituals improve performance by decreasing anxiety. Organizational Behavior and Human Decision Processes, 137, 71–85. Artykuł wycofany w 2024 roku. doi:10.1016/j.obhdp.2016.07.004
- Calin-Jageman, R. J., Caldwell, T. L. (2014). Replication of the superstition and performance study by Damisch, Stoberock, and Mussweiler (2010). Social Psychology, 45(3), 239–245. doi:10.1027/1864-9335/a000190
- Damisch, L., Stoberock, B., Mussweiler, T. (2010). Keep your fingers crossed! How superstition improves performance. Psychological Science, 21(7), 1014–1020. doi:10.1177/0956797610372631
- Dickhäuser, O., Heinze, A., Hamm, M. i wsp. (2020). Effekt Glückssache? Zwei teststarke, präregistrierte Replikationsstudien zum Einfluss von Glück auf kognitive Leistung. Zeitschrift für Pädagogische Psychologie, 34(1), 51–60. doi:10.1024/1010-0652/a000263
- Keinan, G. (2002). The effects of stress and desire for control on superstitious behavior. Personality and Social Psychology Bulletin, 28(1), 102–108. doi:10.1177/0146167202281009
- Suzuki, N. (2026). Maneki-neko. Japoński sekret szczęścia i pomyślności. Kraków: Wydawnictwo Otwarte.
