Opisana niżej sytuacja jest złożona z kilku historii i zmieniona tak, żeby nie dało się rozpoznać żadnej osoby.
Pan Janusz ma sześćdziesiąt cztery lata. Dwa lata temu przeszedł operację usunięcia prostaty z powodu raka. Wyniki są dobre, lekarz jest zadowolony. Pan Janusz nie jest. Od operacji każda próba zbliżenia z żoną zamienia się w egzamin: czy tym razem się uda. Zwykle się nie udaje, więc coraz rzadziej próbuje. Przestał też przytulać żonę w łóżku, „żeby nie zaczynać czegoś, czego nie skończę”. Żona mówi, że brakuje jej jego bliskości, nie stosunku. On słyszy w tym pocieszenie i czeka dalej. Na to, aż „wróci”.
Michał Lew-Starowicz i Alicja Długołęcka opisują w książce „Seks trzyma nas przy życiu” podobną historię. Ich pacjent po radykalnym usunięciu prostaty mimo leczenia przez ponad rok nie odbył pełnego stosunku. Nie stracił jednak pogody ducha: szybko nauczył się z partnerką innych form stymulacji, przy których oboje przeżywali orgazm. Autorzy nazywają to tworzeniem „nowej mapy erotycznej”. To określenie dobrze oddaje różnicę między dwoma sposobami myślenia o seksie po chorobie: czekaniem na powrót i budowaniem czegoś nowego.
Co mówią liczby o „powrocie”
Najrzetelniejsze dane o tym, co dzieje się z funkcjami seksualnymi po leczeniu, pochodzą z brytyjskiego badania ProtecT. Ponad 1600 mężczyzn z wczesnym rakiem prostaty wylosowano do trzech grup: aktywnej obserwacji, operacji albo radioterapii. Przed leczeniem erekcję wystarczającą do stosunku zgłaszało 67% z nich. Pół roku później w grupie operowanej odsetek ten wynosił 12%. Po trzech latach wzrósł do 21%, a po sześciu znów spadł, do 17% (Donovan i wsp., 2016).
Jest w tym badaniu jeszcze jeden wynik, rzadziej przytaczany. Choć funkcje seksualne i kontrola moczu wyraźnie różniły się między grupami, lęk, depresja i ogólna jakość życia nie różniły się istotnie. Innymi słowy: ciało zmieniło się bardzo, a dobrostan psychiczny nie musiał podążać za nim krok w krok. To, jak człowiek czuje się po chorobie, zależy nie tylko od tego, co ciało potrafi, ale też od tego, co z tą zmianą robi.
Pułapka „prawdziwego seksu”
Jane Ussher i jej zespół przeprowadzili wywiady z 79 osobami: 44 osobami po chorobie nowotworowej i 35 partnerami, przy różnych rodzajach nowotworów. Aż 70% z nich opisało jakąś formę wynegocjowania seksu i bliskości na nowo. Badaczki wyróżniły trzy drogi. Jedni poszerzyli definicję seksu poza stosunek. Inni przenieśli ciężar na czułość i bliskość. Jeszcze inni sięgnęli po pomoc medyczną, która pozwalała wrócić do stosunku. Kluczowe okazało się to, co badaczki nazwały imperatywem stosunku: przekonanie, że „prawdziwy” seks to tylko penetracja, a wszystko inne jest dodatkiem albo namiastką (Ussher i wsp., 2013).
To samo przekonanie wracało w rozmowach z opiekunami osób chorych. Pary, które go mocno trzymały, częściej w ogóle nie znajdowały innej formy bliskości, gdy stosunek przestawał być możliwy (Gilbert i wsp., 2010). Pan Janusz nie cierpi więc tylko z powodu operacji. Cierpi też z powodu definicji, w której wszystko, co mu zostało, „się nie liczy”.
To nie jest zgoda na mniej
Łatwo przeczytać „zmień definicję” jako „pogodź się, że seksu już nie będzie”. To nieporozumienie. Dla wielu osób po chorobie seksualność jest jedną z najważniejszych spraw. W ankiecie wśród 681 osób po urazie rdzenia kręgowego osoby z paraplegią, czyli niedowładem nóg przy sprawnych rękach, za najważniejszą do odzyskania funkcję uznały właśnie funkcję seksualną (Anderson, 2004). Autorzy książki opisują młodą kobietę po urazie rdzenia, która po latach od wypadku poznała partnera i w pierwszym odruchu poczuła, że „nie do końca czuje się kobietą”. Pomogła jej konsultacja, w której okazało się, że część czucia jest zachowana, że fantazje sprawiają jej przyjemność, a problemy z pęcherzem da się zaplanować. Nie wróciła do ciała sprzed wypadku. Nauczyła się nowego.
Autorzy podsumowują cel takiej pomocy krótko: przenieść seks ze sfery wymagającego zadania do obszaru przyjemności i skupienia na doznaniach. Zadanie można oblać. Przyjemności nie da się oblać.

Czego z tych liczb nie wolno wyczytać
ProtecT dotyczy jednej choroby i jednej grupy: mężczyzn w wieku 50–69 lat z wczesnym rakiem prostaty. Odsetki erekcji nie przenoszą się na inne nowotwory, choroby serca czy urazy. Brak różnic w lęku i depresji między grupami nie oznacza, że nikt nie cierpiał z powodu zmian. Oznacza tylko, że średnio nie było tego widać w kwestionariuszach. Badania Ussher i Gilbert są jakościowe, na kilkudziesięciu osobach z Australii, więc mówią, jak ludzie przechodzą przez zmianę, a nie jak często się to udaje w całej populacji.
I najważniejsze: budowanie nowej mapy nie wyklucza leczenia. Jedna z trzech dróg w badaniu Ussher to właśnie pomoc medyczna. Leki, rehabilitacja, odpowiedni sprzęt i konsultacja seksuologiczna są w porządku. Kłopot pojawia się dopiero wtedy, gdy na czas leczenia zamraża się całą bliskość i czeka, aż „wróci”.
Granica: kiedy potrzebna jest konsultacja medyczna
Jeśli współżycie boli, jeśli zmiany pojawiły się nagle albo wyraźnie się nasilają, jeśli po chorobie doszły nowe leki, a ochota czy reakcje ciała zmieniły się zaraz po ich włączeniu, warto porozmawiać o tym z lekarzem prowadzącym albo seksuologiem. Część tych problemów da się leczyć, a ból nie jest czymś, co trzeba przetrwać. Osobną sprawą jest przygnębienie, które trwa tygodniami i odbiera radość także z innych rzeczy. O tym, jak odróżnić objaw depresji od kryzysu relacji, piszę w tekście o depresji a seksie.
Kompas: jak przejść od czekania do budowania
Pytanie o przyszłość, nie o przeszłość. Zamiast „kiedy będzie jak dawniej?” zapytajcie: „Gdyby za pół roku nasza bliskość była dla nas dobra, po czym byśmy to poznali?”. Spróbujcie odpowiedzieć bez słowa „stosunek”. Często pojawiają się wtedy rzeczy, które da się zrobić już teraz.
Skala. Oceńcie każde osobno od 0 do 10, na ile jesteście dziś zadowoleni z waszej bliskości. Co sprawia, że to nie zero? Co byłoby jednym punktem więcej?
Wyjątki. Przypomnijcie sobie moment po chorobie, kiedy było wam dobrze razem w ciele: przytulenie, kąpiel, masaż, zasypianie blisko. Co wtedy było inaczej? Zwykle to sytuacje, w których nic nie musiało się „udać”.
Mały eksperyment zamiast egzaminu. Umówcie się na dotyk, który z założenia nie prowadzi do stosunku. Bez celu, bez oceniania. Chodzi o to, żeby zauważyć, co jest przyjemne teraz, w tym ciele, a nie w ciele sprzed choroby.
Ciało, które jest, a nie ciało, które było. Po chorobie łatwo patrzeć na siebie przez pryzmat braków: blizny, stomii, utraconej sprawności. Więcej o tym, dlaczego pytanie o to, co ciało potrafi, działa lepiej niż zmuszanie się do akceptacji, w tekście o niezadowoleniu z ciała.
Jeden mały krok
Napisz na kartce trzy rzeczy, które sprawiały ci przyjemność w bliskości, a które nie zależą od tego, co ciało straciło w chorobie. Jeśli to możliwe, pokaż tę kartkę partnerowi albo partnerce i zapytaj o jego czy jej trzy rzeczy. Nie musicie od razu nic z nimi robić. Wystarczy, że zobaczycie, ile z tego wciąż jest dostępne.
Kiedy warto porozmawiać z kimś z zewnątrz
Jeśli od choroby bliskość zamieniła się w egzamin, jeśli unikasz dotyku, żeby nie przeżyć kolejnej porażki, albo jeśli w waszym związku o tej zmianie się milczy, warto zaprosić do rozmowy kogoś trzeciego. Prowadzę terapię online, także dla par, łącząc mapę, jaką daje psychotraumatologia, z terapią skoncentrowaną na rozwiązaniach. Nie wracamy do ciała sprzed choroby. Szukamy tego, co już teraz daje wam bliskość, i kolejnego kroku, który da się zrobić. Jeśli potrzebna jest konsultacja medyczna, pomogę ją zaplanować. Umów się na konsultację.
Powiązane teksty: seks po zawale, opieka nad chorym partnerem i choroba nie jest karą.
Źródła
- Anderson, K. D. (2004). Targeting recovery: priorities of the spinal cord-injured population. Journal of Neurotrauma, 21(10), 1371–1383. doi:10.1089/neu.2004.21.1371
- Donovan, J. L., Hamdy, F. C., Lane, J. A. i wsp. (2016). Patient-reported outcomes after monitoring, surgery, or radiotherapy for prostate cancer. New England Journal of Medicine, 375(15), 1425–1437. doi:10.1056/NEJMoa1606221
- Gilbert, E., Ussher, J. M., Perz, J. (2010). Renegotiating sexuality and intimacy in the context of cancer: the experiences of carers. Archives of Sexual Behavior, 39(4), 998–1009. doi:10.1007/s10508-008-9416-z
- Lew-Starowicz, M., Długołęcka, A. (2015). Seks trzyma nas przy życiu! Rehabilitacja seksualna w chorobach somatycznych. Warszawa: Leo Media.
- Ussher, J. M., Perz, J., Gilbert, E., Wong, W. K. T., Hobbs, K. (2013). Renegotiating sex and intimacy after cancer: resisting the coital imperative. Cancer Nursing, 36(6), 454–462. doi:10.1097/NCC.0b013e3182759e21
