Przejdź do treści
Strona główna » Efekt Google. Telefon nie zabiera pamięci, zabiera to, co uznasz za zbędne

Efekt Google. Telefon nie zabiera pamięci, zabiera to, co uznasz za zbędne

    Opisana niżej sytuacja jest złożona z kilku historii i zmieniona tak, żeby nie dało się rozpoznać żadnej osoby.

    „Nie znam na pamięć numeru do żony. Adresu córki też nie. Wszystko sprawdzam w telefonie, nawet to, co wiedziałem pięć minut temu. Żona śmieje się, że to cyfrowa demencja, a ja się nie śmieję.” Pan Marek ma pięćdziesiąt siedem lat i od kilku miesięcy boi się, że jego pamięć się wyłącza. Przeczytał, że wyszukiwarki ją osłabiają, i znalazł w tym potwierdzenie najgorszego scenariusza.

    Ten niepokój jest starszy od internetu. Już w platońskim Fajdrosie Sokrates ostrzegał, że pismo osłabi pamięć, bo ludzie przestaną ją ćwiczyć i zaczną polegać na znakach zapisanych na zewnątrz. Nicholas Carr w książce The Shallows przeniósł ten argument na sieć: skoro wszystko da się wyszukać, mózg przestaje utrwalać. Rok później pojawiło się badanie, które wyglądało na potwierdzenie tej tezy.

    Badanie, które dało nazwę zjawisku

    W 2011 roku Betsy Sparrow, Jenny Liu i Daniel Wegner opisali w „Science” cztery eksperymenty (Sparrow i wsp., 2011). Złożyły się na dwa twierdzenia. Pierwsze: trudne pytanie od razu przywołuje myśl o komputerze. Uczestnicy po trudnych pytaniach wolniej nazywali kolor słów związanych z komputerami, co miało świadczyć, że te słowa były już aktywne w umyśle. Drugie: informacje, o których wiemy, że zostaną zapisane, pamiętamy słabiej, za to lepiej pamiętamy, gdzie ich szukać. Media nazwały to efektem Google albo cyfrową amnezją.

    Co się potwierdziło, a co nie

    W 2018 roku międzynarodowy zespół powtórzył 21 eksperymentów społecznych opublikowanych w „Nature” i „Science” w latach 2010–2015. Potwierdziło się 13 (Camerer i wsp., 2018). Pierwszy eksperyment Sparrow, ten o komputerze przywoływanym przez trudne pytania, do nich nie należał. Dwa lata później zespół z Berlina zbadał 117 osób, uwzględniając poprawki zaproponowane przez samą autorkę oryginału. Efektu również nie znalazł (PeerJ, 2020).

    Drugie twierdzenie, o słabszym zapamiętywaniu tego, co ma zostać zapisane, w tej replikacji nie było sprawdzane. Jest jednak zgodne z tym, co psychologia pamięci wie od dawna: gorzej utrwalamy to, czego nie spodziewamy się potrzebować. To nie jest odkrycie epoki internetu, tylko opis tego, jak pamięć ustala priorytety.

    Najciekawsze przyszło później. Benjamin Storm i Sean Stone sprawdzili, co dzieje się z nową informacją, gdy poprzednią można zapisać (Storm i Stone, 2015). W trzech eksperymentach zapisanie jednego pliku przed nauką kolejnego wyraźnie poprawiało pamięć treści tego drugiego. Efekt znikał, gdy uczestnicy nie byli pewni, czy zapis zadziałał. Zespół z Trewiru powtórzył ten wynik i pokazał, że zapisanie materiału poprawia nawet wykonanie niezwiązanych, wymagających zadań (Runge i wsp., 2019).

    Infografika: trzy twierdzenia efektu Google i ich stan po replikacjach. 1. Trudne pytanie od razu przywołuje myśl o komputerze: niepotwierdzone w dwóch replikacjach. 2. To, co ma zostać zapisane, pamiętamy słabiej: zgodne z wcześniejszą wiedzą o zapominaniu. 3. Zapisanie jednej rzeczy ułatwia naukę następnej: powtórzone przez niezależne zespoły.
    Z trzech twierdzeń najmocniej trzyma się to, które mówi o korzyści, a nie o szkodzie.

    Mechanizm: pamięć nie kurczy się, tylko ustala priorytety

    Badacze nazywają to odciążaniem poznawczym (Risko i Gilbert, 2016). Ludzie robili to zawsze: listy zakupów, kalendarze, notatki, kartka na lodówce, współmałżonek, który pamięta urodziny całej rodziny. Pamięć robocza ma ograniczoną pojemność. Gdy coś bezpiecznie odkładamy na zewnątrz, zwalnia się miejsce na to, czym zajmujemy się teraz. Warunek jest jeden: miejsce zapisu musi być pewne. Gdy nie ufamy notatce, głowa i tak trzyma wszystko na wszelki wypadek.

    Odciążanie ma jednak dwa realne koszty. Pierwszy: to, czego nigdy nie próbowaliśmy zapamiętać, nie staje się naszą wiedzą. Żeby coś porównać, połączyć albo zauważyć w tym błąd, trzeba mieć to w głowie, a nie w zakładce. Drugi koszt jest subtelniejszy. W badaniach Matthew Fishera i współpracowników osoby, które przed chwilą szukały informacji w sieci, wyżej oceniają własną wiedzę, także w dziedzinach, których nie sprawdzały (Fisher i wsp., 2015). Dostęp do wiedzy łatwo pomylić z jej posiadaniem.

    Czego z tych badań nie wolno wywnioskować

    Nie ma badań, które pokazywałyby, że korzystanie z wyszukiwarki trwale osłabia pamięć. Eksperymenty trwały minuty albo godziny i dotyczyły list słów oraz ciekawostek, nie lat codziennego życia. Nie wiemy, jak te efekty kumulują się w czasie, i uczciwie trzeba to powiedzieć.

    Nie wolno też mylić nieznajomości numerów telefonów z otępieniem. Numer, którego nigdy nie trzeba było wybierać ręcznie, po prostu nie został zapamiętany. Powodem do konsultacji z lekarzem są inne sygnały: trudność z zapamiętaniem wydarzeń z ostatnich dni, zadawanie wciąż tych samych pytań, gubienie się w znanym miejscu, kłopoty z codziennymi czynnościami, zwłaszcza gdy zauważają je bliscy. Warto też wiedzieć, że sam lęk o pamięć potrafi ją pogorszyć, bo zajmuje uwagę. Piszę o tym szerzej w tekście o problemach z pamięcią po czterdziestce.

    Kompas: co chcesz nosić w głowie

    W terapii skoncentrowanej na rozwiązaniach zamieniam pytanie „czy moja pamięć się psuje” na pytanie o wybór: co chcesz mieć w głowie, a co możesz spokojnie oddać na zewnątrz.

    Wyjątki. Co pamiętasz bez żadnego wysiłku? Wyniki meczu, przepis babci, historię rodzinną, szczegóły projektu, który cię wciągnął? Tam, gdzie coś jest dla ciebie ważne, pamięć zwykle działa. To cenniejsza informacja niż lista zapomnianych numerów.

    Skala. Od 0 do 10: jak bardzo ufasz dziś własnej pamięci? Co musiałoby się wydarzyć w najbliższym tygodniu, żebyś przesunął się o jeden punkt w górę?

    Preferowana przyszłość. Jak wyglądałaby twoja codzienność, gdybyś korzystał z telefonu dokładnie tak, jak chcesz? Czego szukałbyś w nim dalej, a co wolałbyś wiedzieć sam?

    Jeden mały krok

    Wybierz trzy informacje, które chcesz mieć w głowie niezależnie od telefonu, na przykład numer do najbliższej osoby albo adres, pod który może być potrzebna pomoc. Naucz się ich w tym tygodniu. Resztę oddaj świadomie i bez poczucia winy, zapisując w jednym miejscu, któremu ufasz. Odciążanie pomaga tylko wtedy, gdy nie musisz się martwić, czy notatka tam jest.

    Kiedy warto porozmawiać

    Jeśli lęk o pamięć zaczyna zajmować więcej miejsca niż sama pamięć, jeśli sprawdzasz się ciągle i każda luka wydaje się dowodem choroby, warto przyjrzeć się temu z kimś, kto pomoże oddzielić niepokój od faktów. Prowadzę terapię online. W razie potrzeby pomagam też zdecydować, kiedy warto zrobić badania u lekarza. Umów się na konsultację.

    Jeśli to Twoja sytuacja

    Rozmowa zamiast kolejnego artykułu

    Czytanie pomaga zrozumieć, ale zmiana zaczyna się zwykle w rozmowie. Umów bezpłatne 15 minut i sprawdź, czy mogę pomóc. Bez zobowiązań.

    Z bazy wiedzy: Poczucie własnej wartości – kompletny przewodnik  ·  Jak zbudować pewność siebie – krok po kroku