Pani Anna mówi o winie spokojnie, jak o czymś oczywistym: „Dwa kieliszki wieczorem to jedyny moment dnia, kiedy przestaje mnie ściskać w klatce. Wiem, że to nie jest idealne, ale bez tego nie zaśnę. Przecież ja się leczę na depresję, to nie jest problem z alkoholem”. Na pytanie, jak się czuje następnego dnia około południa, odpowiada po chwili: „Najgorzej”.
Pani Anna to postać złożona z kilku historii, zmienione są wszystkie szczegóły pozwalające kogokolwiek rozpoznać.
W książce Codzienność w depresji Joanna Poremba opowiada terapeutce uzależnień Grażynie Lemm o własnych kieliszkach wina, które dawały poczucie luzu, bo nie znała wtedy innych sposobów regulacji. Lemm nazywa to samoleczeniem. To pojęcie dobrze opisuje, dlaczego ludzie sięgają po alkohol. Dużo gorzej opisuje to, co alkohol z depresją potem robi.
Alkohol jako samoleczenie depresji: jak często
W dużym amerykańskim badaniu populacyjnym NESARC (Bolton i współpracownicy, 2009) 24% osób z zaburzeniami nastroju przyznawało, że używa alkoholu lub narkotyków, żeby ulżyć objawom. Mężczyźni robili to ponad dwukrotnie częściej niż kobiety. Osoby, które w ten sposób się „leczyły”, częściej miały też zaburzenia lękowe i zaburzenia osobowości, nawet po uwzględnieniu samego uzależnienia.
Ulga jest prawdziwa. Alkohol działa szybko, obniża napięcie, ułatwia zaśnięcie i na chwilę wyłącza gonitwę myśli. Problem nie leży w tym, że ta ulga jest złudzeniem. Leży w tym, ile kosztuje w kolejnych godzinach i tygodniach.
Co było pierwsze: depresja czy alkohol
Przegląd Bodena i Fergussona (2011) pokazał, że każde z tych zaburzeń mniej więcej podwaja ryzyko drugiego. Kiedy jednak autorzy próbowali ustalić kierunek, dane lepiej pasowały do modelu, w którym to problemy z alkoholem zwiększają ryzyko depresji, a nie odwrotnie. Wcześniejsza analiza tej samej nowozelandzkiej grupy badawczej, oparta na wieloletniej obserwacji kohorty od urodzenia, wprost porównała oba modele. Lepiej wypadł ten, w którym alkohol prowadzi do depresji, niż model samoleczenia.
To nie znaczy, że samoleczenie nie istnieje. Znaczy, że kiedy już się zacznie, alkohol przestaje być tylko odpowiedzią na depresję i zaczyna być jedną z jej przyczyn.
Najważniejsze dane: co się dzieje po odstawieniu
Klasyczne badanie Browna i Schuckita z 1988 roku obserwowało pacjentów przyjętych na leczenie uzależnienia od alkoholu. Przy przyjęciu klinicznie istotne objawy depresji miało 42% z nich. Po czterech tygodniach abstynencji już tylko 6%. Najszybciej, bo w ciągu pierwszych dwóch tygodni, ustępowały objawy nastroju. Autorzy zalecali, by z decyzją o włączeniu leków przeciwdepresyjnych poczekać do tego czasu.

Czego z tych liczb nie wolno wyciągnąć
- Nie wynika z nich, że każda depresja u osoby pijącej jest „tylko od alkoholu”. Wynik z 1988 roku dotyczy pacjentów w leczeniu stacjonarnym. U części osób depresja zostaje po odstawieniu i wymaga osobnego leczenia. Właśnie dlatego warto przez kilka tygodni obserwować nastrój bez alkoholu, zamiast zgadywać.
- Nie wynika z nich, że pijący mają po prostu „przestać”. Przy regularnym, dużym piciu nagłe odstawienie bywa niebezpieczne dla zdrowia, a nawet życia. Zespołu abstynencyjnego nie przechodzi się na siłę woli w domu, tylko pod opieką lekarza.
- Nie wynika z nich, że dwa kieliszki dziennie to uzależnienie. Badania dotyczą zaburzeń związanych z używaniem alkoholu. Nie trzeba jednak spełniać kryteriów uzależnienia, żeby alkohol pogarszał sen i nastrój następnego dnia.
- Nie wynika z nich, że to czyjaś wina. Sięgnięcie po jedyny znany sposób na ulgę jest zrozumiałe. Chodzi o to, żeby ten sposób nie był jedynym.
Kiedy nie czekać
Jeśli pijesz codziennie i na myśl o przerwie pojawiają się drżenie, poty, silny niepokój albo bezsenność, porozmawiaj z lekarzem, zanim spróbujesz przestać. Jeśli alkohol towarzyszy myślom o zrobieniu sobie krzywdy, zadzwoń pod bezpłatny numer 800 70 2222 (Centrum Wsparcia dla Osób Dorosłych w Kryzysie Psychicznym, całodobowo) albo pod 112. Połączenie alkoholu i depresji podnosi ryzyko działań impulsywnych.
Kompas TSR: jak sprawdzić, co alkohol robi z twoim nastrojem
1. Zapytaj o funkcję, nie o ilość. Co dokładnie daje ci kieliszek? Sen, wyłączenie myśli, śmiałość w towarzystwie, poczucie, że dzień się skończył? Funkcja jest ważna, bo tę samą potrzebę trzeba będzie zaspokoić inaczej.
2. Skala dnia następnego. Przez dwa tygodnie zapisuj wieczorem, czy piłaś albo piłeś, a nazajutrz w południe oceń nastrój od 0 do 10. Większość osób po raz pierwszy widzi wtedy czarno na białym, jak wyglądają dni po wieczorze z alkoholem.
3. Wyjątki. Był wieczór, kiedy obeszło się bez kieliszka? Co wtedy pomogło: zmęczenie po ruchu, rozmowa, kąpiel, film, obecność kogoś? To są twoje własne, sprawdzone zamienniki.
4. Eksperyment czterech tygodni. Jeśli pijesz umiarkowanie i lekarz nie widzi przeciwwskazań, spróbuj miesiąca bez alkoholu, prowadząc skalę nastroju. Nie jako ślubowanie, tylko jako pomiar. Wynik powie więcej niż jakakolwiek dyskusja.
5. Jedna osoba, która wie. Samoleczenie zwykle kwitnie w ukryciu, a ukrywanie pogłębia wstyd. Powiedzenie jednej osobie „spróbuję nie pić przez miesiąc” zmienia dynamikę. Jeśli to ktoś bliski osoby pijącej czyta ten tekst, zajrzyj do wpisu o współuzależnieniu, bo podejście bez konfrontacji i bez odcinania się wypada w badaniach najlepiej.
6. Preferowana przyszłość. Jak wygląda twój wieczór za pół roku, kiedy napięcie spada bez kieliszka? Co w nim jest? Im konkretniejszy obraz, tym łatwiej zrobić pierwszy krok w jego stronę.
Jeden mały krok na ten tydzień
Nie zmieniaj jeszcze niczego w piciu. Przez siedem dni zapisuj tylko dwie rzeczy: czy wieczorem piłaś albo piłeś, i jaki był nastrój następnego dnia w południe. Sama obserwacja jest już interwencją.
Jeśli kieliszek stał się twoim lekiem
W terapii nie zaczynam od zakazów, tylko od tego, czemu alkohol służy i czym da się go zastąpić bez utraty ulgi. Pracuję z osobami, u których depresja i picie splotły się w jedno, a przy uzależnieniu współpracuję z leczeniem specjalistycznym. Sesje online odbywają się w domu, co u wielu osób zmniejsza wstyd przed pierwszym krokiem. Umów pierwszą konsultację. Więcej o tym, jak depresja maskuje się alkoholem u mężczyzn, przeczytasz w tekście o depresji u mężczyzn.
