Przejdź do treści
Strona główna » Zmiana perspektywy. Pomaga tam, gdzie nie masz wpływu — i szkodzi tam, gdzie go masz

Zmiana perspektywy. Pomaga tam, gdzie nie masz wpływu — i szkodzi tam, gdzie go masz

    „Czytam teraz książkę o odwróconym myśleniu. Że problemy nie istnieją, istnieją tylko fakty i nasze oczekiwania. I to działa — jestem dużo spokojniejsza”.

    Od pół roku przejmuje zadania po koleżance, która odeszła z działu. Zostaje po godzinach, ale przestała się tym denerwować, bo „to przecież okazja, żeby się wykazać”. Pytam, czy spokoju jest więcej niż pół roku temu. Tak. Pytam, czy pracy jest mniej. Chwila ciszy. Więcej. I od kilku tygodni budzi się o czwartej rano.

    Ta sama osoba kilka miesięcy wcześniej opowiadała mi o diagnozie ojca. Wtedy zmiana perspektywy — „na chorobę nie mam wpływu, mam wpływ na to, jak spędzimy ten czas” — naprawdę pomogła. Narzędzie było to samo. Sytuacje różniły się w jednym punkcie. I właśnie ten punkt okazuje się decydujący.

    Powyższa historia jest złożeniem kilku podobnych sytuacji z gabinetu; szczegóły zostały zmienione.

    Skąd się bierze obietnica „obróć problem w okazję”

    Książka Bertholda Gunstera „Odwrócone myślenie” wyrosła z teatru improwizacji. Autor przez lata reżyserował spektakle z osobami bezdomnymi i uzależnionymi, a jego książki o tej metodzie — w Holandii znanej jako omdenken — sprzedały się tam w ponad milionie egzemplarzy. Rdzeń jest prosty i ma sporo racji: problem to zawsze dwie rzeczy naraz, fakt i oczekiwanie, jak ten fakt „powinien” wyglądać. Kiedy przestajesz walczyć z tym, co jest, możesz zapytać, co da się z tym zrobić. Gunster czerpie tu wprost z krótkiej terapii Paula Watzlawicka i jego zespołu z Palo Alto — tej samej tradycji, z której wyrosła terapia skoncentrowana na rozwiązaniach.

    Najciekawsze w tej książce jest jednak coś, co w cytatach krążących po sieci ginie prawie zawsze. Zanim autor pozwala cokolwiek „odwracać”, każe odpowiedzieć na pytanie, na czym właściwie polega problem i czy da się go po prostu rozwiązać. Jeśli tak — rozwiąż. Dopiero gdy się nie da, masz do wyboru odpuścić albo zmienić perspektywę. Co więcej, sam Gunster opisuje pułapkę, w którą wpadła moja klientka: masz za dużo pracy, więc pracujesz szybciej, a szef, widząc to, dokłada kolejne zadania.

    Popularna wersja przeskakuje ten pierwszy krok. I to jest dokładnie ten przeskok, który badania pozwalają wycenić.

    Badanie, które sprawdziło to wprost

    W 2013 roku zespół z Franklin & Marshall College i Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley zbadał 170 dorosłych. Najpierw w laboratorium zmierzono, jak dobrze każdy potrafi zmienić sposób myślenia o przykrym materiale — czyli o ile spada jego smutek, gdy dostaje polecenie spojrzenia na sytuację inaczej. Potem ustalono, jak ciężkie stresujące wydarzenia przeszedł ostatnio i na ile miał na nie realny wpływ; tę drugą ocenę wystawiali niezależni oceniający, a nie sami badani. Na końcu zmierzono nasilenie objawów depresji.

    Przy słabym stresie umiejętność przeformułowania nie miała związku z depresją w żadną stronę. Przy silnym stresie rozdzieliła się na dwa przeciwne kierunki:

    • kiedy na sytuację nie było wpływu, osoby lepiej zmieniające perspektywę miały mniej objawów depresji,
    • kiedy na sytuację był wpływ, te same osoby miały objawów więcej.

    Ten sam wzór wyszedł przy drugim, fizjologicznym sposobie mierzenia tej umiejętności (147 osób). W 2016 roku autorzy opublikowali korektę: u siedmiu uczestników źle wyeksportowano wyniki kwestionariusza depresji. Po ponownym przeliczeniu wszystkie kluczowe wyniki zostały takie same. To dobry znak — nie dlatego, że pomyłka się zdarzyła, tylko dlatego, że ktoś ją znalazł i sprawdził, czy wniosek wytrzymuje.

    Nie liczy się, ile przeformułowujesz, tylko gdzie

    Laboratorium to jednak nie życie. Trzy lata później zespół badaczy z Australii, Belgii i Kanady dał 74 osobom aplikację na telefon, która przez tydzień dziesięć razy dziennie pytała: czy właśnie zmieniasz sposób myślenia o tym, co się dzieje, i na ile masz wpływ na tę sytuację?

    Osoby z wyższym dobrostanem używały przeformułowania częściej w chwilach, nad którymi miały małą kontrolę, a rzadziej w tych, nad którymi miały dużą. A teraz rzecz najważniejsza: to, jak często ktoś w ogóle przeformułowywał, niemal nie wiązało się z dobrostanem. Liczyło się dopasowanie narzędzia do sytuacji, nie jego ilość. George Bonanno, badacz odporności psychicznej, nazwał przekonanie, że dana strategia radzenia sobie jest zawsze dobra albo zawsze zła, „błędem jednakowej skuteczności”. Autorzy zatytułowali pracę cytatem z modlitwy o pogodę ducha — tej samej, którą przywołuje Gunster: o mądrość odróżniania tego, co mogę zmienić, od tego, czego nie mogę.

    W trzecim zestawie badań (trzy próby, 429 osób) umiejętność przeformułowania wiązała się z mniejszą depresją u osób o niższym statusie ekonomicznym, a u zamożniejszych — nie. Interpretacja autorów jest spójna z resztą: tam, gdzie masz mniej kontroli nad otoczeniem, narzędzie wewnętrzne staje się cenniejsze. Pisałem o tym, jak miejsce w hierarchii wpływa na zdrowie, i ten wynik dobrze się z tamtym tekstem łączy.

    Dlaczego to samo narzędzie działa w obie strony

    Emocja nie jest tylko stanem. Jest też sygnałem do działania. Złość mówi „ktoś przekracza granicę”, niepokój — „coś wymaga uwagi”, zmęczenie — „tak dłużej się nie da”. Przeformułowanie obniża natężenie emocji, i to robi naprawdę dobrze.

    Kiedy nic nie da się zrobić — choroba bliskiej osoby, decyzja, która zapadła bez ciebie, strata — obniżenie natężenia jest czystym zyskiem. Sygnał i tak nie ma dokąd prowadzić, więc wyciszenie go przynosi ulgę bez żadnego kosztu.

    Kiedy da się coś zrobić, to samo wyciszenie działa jak wyłączenie alarmu przeciwpożarowego w domu, w którym się pali. Robi się ciszej. Ogień zostaje. Moja klientka kupiła spokój za cenę rozmowy z kierowniczką, której nie przeprowadziła — i dopiero ciało, budząc ją o czwartej, przypomniało o rachunku.

    W psychotraumatologii ten podział ma szczególną wagę. Istotą doświadczenia traumatycznego jest bezradność: coś się dzieje, a ty nie masz na to wpływu. Po zdarzeniu szukanie sensu i zmiana perspektywy bywają ważną częścią powrotu do siebie — o tym, gdzie ten proces ma swoje granice, piszę w tekście o wzroście potraumatycznym. Ale kiedy krzywda wciąż trwa — przemoc, mobbing, dyskryminacja — przeformułowanie przestaje być radzeniem sobie, a zaczyna być przystosowaniem do krzywdy.

    Niedawne badanie na 504 czarnoskórych Amerykanach pokazuje to dość wyraźnie. Związek doświadczanej dyskryminacji z gorszym zdrowiem słabł u osób, które skutecznie przyjmowały swoje emocje. U tych, które skutecznie przeformułowywały sytuację albo tłumiły reakcje — nie słabł. Wynik powtórzył się dwa lata później w podgrupie 251 osób. Autorzy interpretują to tak: kiedy złość jest uzasadniona, pomaga to, co ją uprawomocnia, a nie to, co ją rozpuszcza.

    Wykres słupkowy: związek zdolności przeformułowania z objawami depresji przy silnym stresie. Sytuacja, na którą nie ma wpływu: miara 1 (spadek smutku) β = −0,8, miara 2 (przewodnictwo skóry) β = −0,4, czyli mniej objawów. Sytuacja, na którą jest wpływ: miara 1 β = +0,3, miara 2 β = +0,5, czyli więcej objawów. Przy słabym stresie żaden związek nie był istotny. Troy, Shallcross i Mauss 2013, N = 170 i 147.
    Przy silnym stresie ta sama umiejętność wiązała się z mniejszą depresją, gdy na sytuację nie było wpływu, i z większą, gdy był. Przy słabym stresie nie miała związku z niczym.

    Akceptacja — tylko czego?

    Fundamentem odwróconego myślenia jest u Gunstera akceptacja rzeczywistości. I tu badania dokładają rozróżnienie, które w książce się zlewa.

    W serii trzech badań (ponad tysiąc osób w części kwestionariuszowej, do tego eksperyment laboratoryjny i obserwacja przez pół roku) nawyk przyjmowania własnych myśli i emocji bez oceniania ich przewidywał lepsze zdrowie psychiczne — między innymi dlatego, że osoby akceptujące przeżywały mniej negatywnych emocji w reakcji na codzienne stresory. Ale ten związek dotyczył akceptowania przeżyć, a nie akceptowania sytuacji. Przy tym drugim go nie było.

    To są dwa zupełnie różne zdania. „Czuję złość i pozwalam jej być” to regulacja emocji. „Tak już musi być” to decyzja o sytuacji — i czasem jest mądra, a czasem jest poddaniem się.

    Badanie opublikowane w 2026 roku dokłada tu jeszcze jeden, niewygodny szczegół. Wśród 344 osób badanych trzykrotnie w odstępach dwumiesięcznych ogólnie wyższa skłonność do akceptowania rzeczywistości szła w parze z mniejszą depresją. Ale gdy u kogoś akceptacja wzrastała ponad jego zwykły poziom, przy następnym pomiarze objawy depresji były wyższe. Autorzy piszą wprost, że podwyższona akceptacja nie zawsze jest oznaką elastyczności psychicznej.

    Podobnie jest z „szukaniem dobrych stron”. Metaanaliza 87 badań pokazała, że osoby dostrzegające korzyści z trudnego doświadczenia miały mniej objawów depresji i wyższy dobrostan — ale jednocześnie więcej natrętnych myśli o tym zdarzeniu i więcej prób ich unikania. Z lękiem i ogólnym poziomem cierpienia nie wiązało się to wcale. Dostrzeganie dobrych stron nie jest więc wyjściem z trudnych myśli. Często idzie z nimi w parze.

    Czego z tych liczb nie wolno zrobić

    Nie wolno z nich wyczytać „nie zmieniaj perspektywy”. W metaanalizie 306 porównań eksperymentalnych przeformułowanie należało do skuteczniejszych sposobów obniżania emocji w danej chwili — spojrzenie na sam bodziec inaczej dawało d = 0,36, a przyjęcie cudzej perspektywy d = 0,45. Narzędzie jest dobre. Chodzi wyłącznie o to, gdzie się go używa.

    To są korelacje z jednego pomiaru. Badanie z 2013 roku nie mówi, czy przeformułowanie tam, gdzie można działać, prowadzi do depresji — czy raczej depresja sprawia, że ludzie przestają działać i zostaje im już tylko zmiana perspektywy. Depresja sama w sobie zawęża poczucie wpływu, o czym pisałem przy kole wpływu i troski.

    Próby są małe, a efekt nie jest duży. Badanie z aplikacją objęło 74 osoby. Niezależne sprawdzenie na 390 niemieckojęzycznych studentach (opublikowane dotąd tylko jako streszczenie wystąpienia) dało wynik w tym samym kierunku, ale wyjaśniający mniej niż jeden procent zróżnicowania. Kierunek wydaje się stabilny, siła — skromna.

    „Wpływ” nie jest etykietą przyklejoną do sytuacji. W jednym badaniu oceniali go niezależni sędziowie, w drugim sami uczestnicy. W prawdziwym życiu większość spraw jest mieszana: na część masz wpływ, na część nie. Dlatego praktyczny wniosek nie brzmi „oceń sytuację”, tylko „podziel ją na kawałki”.

    To prawie wyłącznie badania z USA, Australii i Niemiec. O tym, jak ten wzór wygląda w polskich realiach pracy i rodziny, bezpośrednich danych nie ma.

    Granica, której nie przekraczam

    Jeśli myślisz, że wszystkim byłoby lepiej bez ciebie, to nie jest tekst dla ciebie na dziś. W książce Gunstera jest scena z warsztatu, w której autor, żeby rozbić przekonanie o „obiektywnych problemach”, pyta salę, czy w ogóle musimy żyć. Na warsztacie to chwyt retoryczny. Dla kogoś, kto nie chce żyć, to nie jest pytanie retoryczne. Zadzwoń pod bezpłatny, całodobowy numer 800 70 2222 (Centrum Wsparcia dla Osób Dorosłych w Kryzysie Psychicznym), a w sytuacji bezpośredniego zagrożenia — pod 112.

    Przemocy nie przeformułowuje się w lekcję. „To mnie czegoś uczy” może być prawdą po fakcie. W trakcie bywa sposobem, żeby wytrzymać coś, czego nie powinno się wytrzymywać.

    Techniki prowokacyjne, które Gunster opisuje z dużą sympatią, wymagają relacji. Przerysowanie cudzej skargi czy przyjęcie roli, której ktoś się spodziewa, może zadziałać w gabinecie, w którym jest zaufanie i ktoś pilnuje granic. Użyte na bliskiej osobie w kryzysie — zwykle rani.

    Kompas TSR: jak to rozdzielić w praktyce

    1. Podziel sprawę na kawałki. „Mam za dużo pracy” to w rzeczywistości kilka faktów: zakres obowiązków, godziny, rozmowa, której nie było, twoje zmęczenie, sytuacja firmy. Na każdy z nich masz inny wpływ.

    2. Oceń wpływ w skali 0–10 — osobno dla każdego kawałka. Nie pytaj, czy masz wpływ, tylko ile. Tam, gdzie wychodzi 0–2, przeformułowanie i przyjęcie emocji są na miejscu. Tam, gdzie wychodzi 3 i więcej, potrzebny jest mały krok, a nie nowa interpretacja.

    3. Poszukaj wyjątku. Kiedy w podobnej sprawie udało ci się już coś zmienić — choćby odrobinę? Co wtedy zrobiłaś albo zrobiłeś inaczej? Wyjątek jest dowodem, że wpływ istnieje, nawet jeśli dziś go nie widać.

    4. Przetestuj nową perspektywę jednym pytaniem. Czy po tej zmianie myślenia robię więcej, czy mniej w sprawie, na którą mam wpływ? Jeśli mniej, to nie jest rozwiązanie. To znieczulenie.

    5. Emocję przyjmij, sytuacji nie musisz. Rozdziel zdanie „pozwalam sobie czuć złość” od zdania „zgadzam się, żeby tak było”. Pierwsze prawie zawsze pomaga. Drugie jest osobną decyzją.

    6. Opisz, po czym poznasz zmianę. Po czym za miesiąc poznasz, że ta sprawa zajmuje w twojej głowie o jeden punkt mniej — i co wtedy będziesz robić inaczej niż dziś?

    Zauważ, że to w gruncie rzeczy pierwsze pytanie Gunstera — „na czym właściwie polega problem?” — tylko zadane z liczbami.

    Jeden krok

    Dziś wieczorem wybierz jedną sprawę, która od tygodni zajmuje ci głowę, i zapisz przy niej jedną liczbę: na ile, od 0 do 10, masz na nią wpływ. Jeśli wychodzi choćby 3, zapisz jedną rzecz, którą zrobisz w ciągu najbliższych 48 godzin — nie inną myśl, tylko czynność. Jeśli wychodzi 0–2, zapisz jedno zdanie, które pozwala ci to unieść.

    A jeśli nie umiesz tego rozdzielić, bo wszystko wydaje się jednocześnie całkowicie zależne od ciebie i zupełnie od ciebie niezależne — to jest dokładnie ta praca, którą robimy na sesji terapeutycznej online. Napisz do mnie, jeśli chcesz to sprawdzić.

    O tym, dlaczego piękna wizja przyszłości potrafi osłabić nadzieję zamiast ją budować, piszę w tekście Jak odzyskać nadzieję. O tym, dlaczego samo myślenie o stresie zmienia jego skutki — i gdzie ta zasada się kończy — w tekście o tym, jak powstaje stres.

    Źródła

    • Gunster, B. (2023). Odwrócone myślenie. Jak odmienić życie, obracając problem w okazję. Wydawnictwo Purana (oryg. Flip Thinking, 2022).
    • Troy, A. S., Shallcross, A. J., Mauss, I. B. (2013). A person-by-situation approach to emotion regulation: cognitive reappraisal can either help or hurt, depending on the context. Psychological Science, 24(12), 2505–2514. doi:10.1177/0956797613496434; korekta: Psychological Science, 27(3), 428–431 (2016). doi:10.1177/0956797615627417
    • Haines, S. J., Gleeson, J., Kuppens, P., Hollenstein, T., Ciarrochi, J., Labuschagne, I., Grace, C., Koval, P. (2016). The wisdom to know the difference: strategy-situation fit in emotion regulation in daily life is associated with well-being. Psychological Science, 27(12), 1651–1659. doi:10.1177/0956797616669086
    • Troy, A. S., Ford, B. Q., McRae, K., Zarolia, P., Mauss, I. B. (2017). Change the things you can: emotion regulation is more beneficial for people from lower than from higher socioeconomic status. Emotion, 17(1), 141–154. doi:10.1037/emo0000210
    • Gatchpazian, A., Shallcross, A. J., Troy, A. S., Kalinowski, J., Ford, B. Q. (2026). Resilience in the face of racial discrimination: the role of emotional acceptance. Emotion, 26(6), 1426–1448. doi:10.1037/emo0001638
    • Ford, B. Q., Lam, P., John, O. P., Mauss, I. B. (2018). The psychological health benefits of accepting negative emotions and thoughts: laboratory, diary, and longitudinal evidence. Journal of Personality and Social Psychology, 115(6), 1075–1092. doi:10.1037/pspp0000157
    • Kaźmierczak, I., Lacko, D. (2026). The paradox of acceptance: a longitudinal study on acceptance, depression, and the moderating role of anger suppression within an ACT framework. Journal of Clinical Psychology, 82(7), 1030–1042. doi:10.1002/jclp.70127
    • Helgeson, V. S., Reynolds, K. A., Tomich, P. L. (2006). A meta-analytic review of benefit finding and growth. Journal of Consulting and Clinical Psychology, 74(5), 797–816. doi:10.1037/0022-006X.74.5.797
    • Webb, T. L., Miles, E., Sheeran, P. (2012). Dealing with feeling: a meta-analysis of the effectiveness of strategies derived from the process model of emotion regulation. Psychological Bulletin, 138(4), 775–808. doi:10.1037/a0027600
    • Bonanno, G. A., Burton, C. L. (2013). Regulatory flexibility: an individual differences perspective on coping and emotion regulation. Perspectives on Psychological Science, 8(6), 591–612. doi:10.1177/1745691613504116
    • Does cognitive reappraisal reduce negative emotions only when stress is perceived as uncontrollable? (2023). Streszczenie wystąpienia, International Journal of Psychology, 58(S1), 446–471. doi:10.1002/ijop.13013

    Jeśli to Twoja sytuacja

    Rozmowa zamiast kolejnego artykułu

    Czytanie pomaga zrozumieć, ale zmiana zaczyna się zwykle w rozmowie. Umów bezpłatne 15 minut i sprawdź, czy mogę pomóc. Bez zobowiązań.

    Z bazy wiedzy: Poczucie własnej wartości – kompletny przewodnik  ·  Jak zbudować pewność siebie – krok po kroku