Przejdź do treści
Strona główna » Śmierć brata lub siostry w dorosłości. Ryzyko wyższe niż po śmierci rodzica, uwagi dużo mniej

Śmierć brata lub siostry w dorosłości. Ryzyko wyższe niż po śmierci rodzica, uwagi dużo mniej

    Opisana historia jest złożeniem kilku sytuacji z gabinetu. Szczegóły zmieniłem tak, żeby nikt nie był rozpoznawalny.

    Pani Joanna ma 51 lat. Jej młodszy brat zmarł nagle, na zawał, cztery miesiące temu. Od tamtej pory załatwia sprawy w urzędach, pomaga bratowej przy dzieciach i jeździ co tydzień do matki, która nie potrafi się pozbierać. Na sesji mówi: „Wszyscy pytają, jak się trzyma jego żona. Jak się trzyma mama. Nikt nie zapytał, jak się trzymam ja. A ja znałam go najdłużej ze wszystkich, od dnia, w którym się urodził”.

    Kenneth Doka otwiera bardzo podobną historią rozdział o stracie rodzeństwa w książce „Żałoba jest podróżą”. I stawia pytanie, które warto powtórzyć: gdyby siostra miała czternaście lat, a brat dziewięć, wszyscy zauważyliby jej żałobę. Szkoła by się nią zajęła, może ktoś zaproponowałby grupę wsparcia. Dorosła siostra dostaje zadania.

    Na samym dole hierarchii żałoby

    Brytyjscy socjologowie Patricia Robson i Tony Walter opisali coś, co nazwali hierarchią żałoby. Otoczenie niepisanie ustala, kto ma „pierwszeństwo” do opłakiwania: współmałżonek, dzieci zmarłego, jego rodzice. Dorosłe rodzeństwo jest na końcu tej kolejki. Oczekuje się od niego, że odłoży swój smutek na bok i będzie wspierać innych.

    W Polsce ta hierarchia jest nawet spisana. Po śmierci rodzica przepisy o zwolnieniach od pracy dają dwa dni wolnego, po śmierci brata albo siostry jeden. Tak samo jak po śmierci teściowej.

    Doka nazywa taką sytuację żałobą pozbawioną praw. Szerzej piszę o niej w tekście o żałobie, do której nikt nie daje prawa. Tu chcę pokazać coś innego: że akurat w przypadku rodzeństwa ta hierarchia rozmija się z danymi.

    Co pokazały dane z całego kraju

    Duński zespół Mai-Britt Guldin przeanalizował rejestry medyczne całej populacji Danii z lat 1995–2013 (Guldin i wsp., 2017). Objęto ponad 1,4 miliona dorosłych, którzy stracili dziecko, współmałżonka, rodzica albo rodzeństwo, w tym ponad sto tysięcy osób po śmierci brata lub siostry. Każdą z nich porównano z pięcioma osobami tej samej płci, w podobnym wieku i o podobnej sytuacji rodzinnej, które nikogo nie straciły. Sprawdzano, jak często w kolejnych latach pojawiały się poważne problemy psychiczne: samobójstwo, samookaleczenie albo leczenie psychiatryczne.

    Ryzyko było podwyższone po każdej stracie i utrzymywało się co najmniej dziesięć lat, najwyższe w pierwszym roku. W tym pierwszym roku, w porównaniu z osobami bez straty, było około 2,5 raza wyższe po śmierci dziecka, około 2,1 raza po śmierci współmałżonka, około 1,9 raza po śmierci rodzeństwa i około 1,3 raza po śmierci rodzica.

    Wykres ryzyka poważnych problemów psychicznych w pierwszym roku po stracie względem osób bez straty, Dania: śmierć dziecka 2,53 raza (zwolnienie od pracy 2 dni), śmierć współmałżonka 2,14 raza (2 dni), śmierć rodzeństwa 1,85 raza (1 dzień), śmierć rodzica 1,27 raza (2 dni)
    Ryzyko w pierwszym roku po stracie i liczba dni wolnego według polskich przepisów. Dane: Guldin i wsp., 2017.

    W liczbach bezwzględnych: w pierwszym roku po śmierci brata lub siostry poważny problem psychiczny pojawił się u 28 osób na tysiąc, a w grupie porównawczej u 16 na tysiąc. Po śmierci rodzica różnica była trzy razy mniejsza.

    Innymi słowy: strata, po której pracodawca daje jeden dzień wolnego, wiązała się z wyraźnie większym ryzykiem niż strata, po której daje dwa.

    Dlaczego ta strata waży więcej, niż się wydaje

    Doka wymienia kilka powodów, które dobrze znam z gabinetu.

    To najdłuższa relacja w życiu. Rodzeństwo było przed partnerem i przed dziećmi, a zwykle zostaje po śmierci rodziców. Z nikim nie znamy się dłużej.

    Znika świadek. Z rodzeństwem sprawdza się wspomnienia: czy tamte wakacje naprawdę tak wyglądały, co mówiła babcia, jak było w domu. Po jego śmierci nie ma już z kim tego sprawdzić, a część dzieciństwa zostaje bez drugiego świadka.

    Zmieniają się role. Nagle ktoś zostaje jedynakiem przy starzejących się rodzicach albo jedyną osobą, na której spoczywa opieka. Zmieniają się święta, zmienia się układ rodziny.

    Przypomina o własnej śmiertelności. Śmierć rówieśnika z tej samej rodziny, często o podobnym stylu życia i podobnych obciążeniach zdrowotnych, trafia bardzo blisko.

    Relacja bywała skomplikowana. Psycholożka Helen Rosen, na którą powołuje się Doka, opisuje relacje rodzeństwa w dwóch wymiarach: bliskie albo odległe oraz serdeczne albo wrogie. Po śmierci brata, z którym łączyła nas bliska, ale konfliktowa relacja, albo siostry, z którą nie rozmawialiśmy od lat, żałobie towarzyszą poczucie winy, złość i niedokończone sprawy. Otoczenie często mówi wtedy „przecież i tak się nie dogadywaliście”, co zamyka temat, zanim ktokolwiek zdążył go otworzyć.

    Czego z tych liczb nie wolno zrobić

    Nie wolno czytać ich jak wyroku. Nawet w pierwszym, najtrudniejszym roku ponad 97% osób po śmierci rodzeństwa nie miało żadnego z badanych poważnych problemów. Liczby mówią o grupie, nie o tobie.

    Nie wolno zakładać, że cały wzrost ryzyka wynika z żałoby. Rodzeństwo dzieli część genów, dzieciństwo i często warunki życia. Jeśli brat zmarł z powodu choroby psychicznej, uzależnienia albo samobójstwa, część podwyższonego ryzyka może wynikać z tego, co rodzeństwo ma wspólne, a nie z samej straty. Autorzy zaznaczają też, że ryzyko było najwyższe po śmierci nagłej: samobójstwie, zabójstwie i wypadku.

    Nie wolno przenosić danych bez zastrzeżeń. To dane duńskie, z rejestrów, a więc widać w nich tylko to, co trafiło do systemu opieki zdrowotnej. Cierpienie, które nigdy nie trafiło do lekarza, jest w tych danych niewidoczne.

    Nie wolno z tego robić rankingu strat. Chodzi nie o to, czyja żałoba jest „większa”, tylko o to, że żałoba dorosłego rodzeństwa jest poważniejsza, niż zakłada otoczenie.

    Kiedy szukać pomocy od razu

    Jeśli od śmierci minęło ponad pół roku, a tęsknota i ból wciąż zajmują większość dnia i utrudniają pracę albo relacje, warto porozmawiać z kimś z zewnątrz. Klasyfikacja ICD-11 mówi wtedy o możliwym zaburzeniu przedłużonej żałoby. Jeśli pojawiają się myśli, że nie warto żyć, nie czekaj na żaden termin. Numery wsparcia znajdziesz na stronie numery pomocowe, a w nagłej sytuacji dzwoń pod 112.

    Kompas TSR: jak zrobić miejsce na własną żałobę

    1. Daj sobie prawo wprost. Doka pisze po prostu: trzeba dać sobie prawo do żałoby. Czasem pomaga powiedzieć na głos jedno zdanie: „Straciłam brata. To jest moja strata, nie tylko ich”.

    2. Skala. Na skali od 0 do 10, gdzie 10 oznacza „mam w swoim tygodniu miejsce na własną żałobę”, a 0 „jestem tylko od wspierania innych”, gdzie jesteś? Co by się zmieniło, gdyby było o jeden punkt wyżej?

    3. Oddaj jedno zadanie. Jeśli od miesięcy to ty jesteś osobą, która wszystko załatwia, wybierz jedną rzecz, którą może przejąć ktoś inny. Nie po to, żeby odpocząć od rodziny, tylko żeby mieć czas na własny smutek.

    4. Własny rytuał. Kobieta z historii Doki co roku w urodziny brata zapala świecę w kościele, w którym oboje byli ochrzczeni, a potem idzie sama na obiad do pizzerii, którą pamięta z dzieciństwa. O tym, jak zbudować rytuał, który rzeczywiście coś daje, piszę w tekście o rytuałach żałoby.

    5. Znajdź innego świadka. Kto jeszcze pamięta twojego brata albo siostrę z dzieciństwa: kuzyn, przyjaciel z podwórka, sąsiadka? Jedna rozmowa o wspólnych wspomnieniach potrafi oddać kawałek tego, co zabrała śmierć.

    6. Niedokończone sprawy. Jeśli relacja była trudna, zapytaj siebie: co chcę jeszcze tej osobie powiedzieć? Co chciałbym albo chciałabym od niej usłyszeć? List, którego nikt nie przeczyta, bywa lepszym początkiem niż udawanie, że nie ma o czym mówić.

    7. Preferowana przyszłość. Wyobraź sobie najbliższe święta, na których pamięć o bracie albo siostrze ma swoje miejsce, a ty nie musisz nikogo pocieszać. Jak to wygląda? Kto jest obok?

    Jeden mały krok

    Dokończ dziś zdanie: „Mój brat / moja siostra był(a) dla mnie…”. Potem wyślij je jednej osobie, która znała was oboje.

    Jeśli od miesięcy trzymasz wszystkich, a ty nie masz gdzie odłożyć swojej straty, możemy znaleźć na nią miejsce. Prowadzę terapię online w podejściu skoncentrowanym na rozwiązaniach, z perspektywą psychotraumatologii. Umów pierwszą sesję.

    Jeśli to Twoja sytuacja

    Rozmowa zamiast kolejnego artykułu

    Czytanie pomaga zrozumieć, ale zmiana zaczyna się zwykle w rozmowie. Umów bezpłatne 15 minut i sprawdź, czy mogę pomóc. Bez zobowiązań.

    Z bazy wiedzy: Poczucie własnej wartości – kompletny przewodnik  ·  Jak zbudować pewność siebie – krok po kroku