Pytanie o skuteczność terapii jest jednym z uczciwszych, jakie można zadać przed rozpoczęciem pracy. Poniżej to, co wynika z badań nad Terapią Skoncentrowaną na Rozwiązaniach — razem z tym, czego z nich nie wynika.
Co pokazują przeglądy badań
Najszersze dostępne zestawienie to przegląd Marie-Carmen Neipp i Marka Beyebacha, opublikowany w „The American Journal of Family Therapy”. Autorzy zebrali 251 opublikowanych badań wynikowych nad TSR. W niemal dziewięciu na dziesięć z nich TSR wypadła lepiej niż grupa kontrolna albo przyniosła istotną poprawę w pomiarze po zakończeniu pracy. Gdy analizę ograniczyć do 91 badań z randomizacją — czyli tych metodologicznie mocniejszych — przewaga utrzymała się w około siedmiu na dziesięć.
Średnia liczba sesji w tych badaniach wyniosła niecałe sześć.
W 2024 roku ukazał się w „Psychotherapy Research” przegląd parasolowy autorstwa Andreei Żak i Krzysztofa Pękali — czyli przegląd przeglądów, obejmujący 25 przeglądów systematycznych, w tym 15 metaanaliz. Jego wniosek jest bardziej precyzyjny niż hasło „TSR działa”. Wysoką pewność dowodów udało się ustalić dla trzech rzeczy u osób dorosłych: depresji, ogólnego zdrowia psychicznego oraz postępu w realizacji własnych celów. Dla pozostałych zastosowań — a jest ich sporo, od szkoły po opiekę medyczną — pewność dowodów była głównie umiarkowana. Nie znaleziono sygnałów szkodliwości.
Czego te liczby nie mówią
Tu zaczyna się część, której zwykle brakuje w materiałach o skuteczności terapii — także w moich wcześniejszych.
Kryterium sukcesu bywa miękkie. „Lepiej niż kontrola albo poprawa po zakończeniu” to warunek, który spełnia również zwykła poprawa w czasie. Część tej poprawy zdarzyłaby się także bez terapii — problemy życiowe miewają własny przebieg.
Wynik zależy od tego, z czym porównujemy. Autorzy przeglądu sami zaznaczają, że rezultaty różniły się przede wszystkim według rodzaju grupy porównawczej. Przewaga nad brakiem pomocy lub listą oczekujących to co innego niż przewaga nad inną aktywną formą terapii. W badaniach nad różnymi nurtami terapii ta druga różnica zwykle okazuje się niewielka.
Jakość badań jest nierówna. Autorzy przeglądu parasolowego kończą wprost wezwaniem do badań o bardziej rygorystycznej metodologii i pełniejszym raportowaniu. To nie jest kurtuazyjna formułka na końcu artykułu — to opis realnego stanu.
Krótkość nie jest jeszcze udowodnioną przewagą. Wiemy, że w badaniach TSR trwała średnio niespełna sześć sesji. Nie wiemy natomiast dobrze, czy przy dłuższej pracy efekty byłyby większe, ani u kogo krótka forma wystarcza, a u kogo nie.
Badacze rzadko są obojętni. Znaczna część badań nad każdym nurtem terapii powstaje w ośrodkach związanych z tym nurtem. To zjawisko opisane w literaturze i dotyczy tak samo TSR, jak i metod konkurencyjnych.
Co z tego wynika praktycznie
Uczciwy wniosek brzmi tak: TSR jest metodą o solidnym zapleczu badawczym, która u osób dorosłych ma najmocniejsze wsparcie w pracy z depresją, ogólnym zdrowiem psychicznym i realizacją celów. Nie jest metodą lepszą od wszystkich innych i nikt tego nie wykazał.
Z perspektywy osoby szukającej pomocy ważniejsze od rankingu nurtów bywa co innego: czy metoda odpowiada temu, po co przychodzisz, i czy da się w niej zbudować roboczą relację. TSR dobrze sprawdza się tam, gdzie masz konkretny cel i chcesz zobaczyć ruch w rozsądnym czasie. Gorzej pasuje wtedy, gdy potrzebujesz długiej pracy nad powracającymi wzorcami relacyjnymi — wtedy warto rozważyć inne podejście albo połączenie.
Więcej o tym, jak wygląda praca w tym modelu, piszę w tekście o tym, czym jest terapia traumy i dlaczego warto zacząć.
Zapraszam na niezobowiązujące spotkanie konsultacyjne — zastanowimy się wspólnie, czy ten model jest dla Ciebie odpowiedni.
