Pan Andrzej ma sześćdziesiąt osiem lat, był inżynierem i przez całe życie to on tłumaczył znajomym, jak nie dać się naciągnąć. Zadzwoniła „pracownica banku”: ktoś właśnie próbuje wyprowadzić pieniądze z jego konta, trzeba je natychmiast przelać na „rachunek techniczny”. Po czterdziestu minutach rozmowy przelał. Na sesji mówi o pieniądzach krótko. O tym, że nie powiedział jeszcze córce, mówi długo.
Pan Andrzej to postać złożona z kilku historii, szczegóły zostały zmienione.
Wojciech Kardys w książce „Homo digitalis” pisze, że oszuści są dziś lepszymi psychologami niż niejeden coach, a na ich sztuczki nabierają się nie tylko naiwni, bo wszyscy jesteśmy ludźmi. Badania to potwierdzają i dodają rzecz mniej oczywistą: najdłużej po oszustwie zostaje nie strata, tylko to, co ofiara zaczyna myśleć o sobie.
Dlaczego nabierają się także ostrożni ludzie
Oszustwo rzadko wygrywa z inteligencją. Wygrywa z chwilą. Zespół Katharine Kircanski z Uniwersytetu Stanforda losowo wprowadzał dorosłych w wieku 30–40 i 65–85 lat w stan silnego pobudzenia, radosnego albo przykrego, albo w stan spokoju. Potem pokazywał im reklamy z wprowadzającymi w błąd obietnicami. Osoby silnie pobudzone, niezależnie od tego, czy emocja była przyjemna, czy nieprzyjemna, częściej deklarowały chęć zakupu. Efekt był podobny w obu grupach wiekowych i znikał u tych, u których pobudzenia nie udało się wywołać (Kircanski i wsp., 2018).
Dokładnie tak działają scenariusze oszustów. „Twoje konto jest zagrożone”, „wnuczek miał wypadek”, „ostatnia okazja”, „wygrałeś”. Każdy z nich podnosi pobudzenie i skraca czas na myślenie. Pan Andrzej nie przelał pieniędzy dlatego, że czegoś nie wiedział. Przelał je, bo przez czterdzieści minut ktoś utrzymywał go w stanie alarmu.
Strata mija szybciej niż wstyd
Przegląd systematyczny z 2026 roku zebrał 21 badań nad tym, co dzieje się z ludźmi po oszustwie. W różnych krajach i przy różnych rodzajach oszustw powtarzały się te same skutki: lęk, obniżony nastrój, wstyd, obwinianie siebie, utrata zaufania do ludzi i gorsza jakość życia. Szkody psychiczne często trwały dłużej niż kłopoty finansowe i mocniej wiązały się z poczuciem manipulacji i zdrady niż z wysokością straty (Bai i wsp., 2026).
Dlaczego tak jest, dobrze pokazują rozmowy Cassandry Cross z 85 seniorami z Australii. Ofiary oszustw internetowych opisywano, także w ich własnym otoczeniu, jako chciwe i łatwowierne. To przekonanie podzielali zresztą sami poszkodowani. Żarty o „nabranych” sprawiały, że ludzie woleli milczeć, zamiast komuś powiedzieć, co ich spotkało (Cross, 2015).
Tu zamyka się pułapka. Wstyd każe ukryć to, co się stało. Ukrywanie odcina od wsparcia i od szybkiej reakcji, która mogłaby ograniczyć stratę. A ukrywanie jest dokładnie tym, co wstyd podtrzymuje.

Czego z tych liczb nie wolno zrobić
Nie przenosić laboratorium wprost do życia. W badaniu Kircanski mierzono deklarowaną chęć zakupu po obejrzeniu reklamy, a nie prawdziwe przelewy. Kierunek jest wiarygodny, ale skala efektu w realnej rozmowie z oszustem może być inna.
Nie traktować przeglądu jako dowodu przyczyny. Większość z 21 badań to badania przekrojowe albo wywiady. Nie wiemy dokładnie, ile objawów wynika z samego oszustwa, a ile z tego, co było wcześniej.
Nie uznawać, że dotyczy to tylko starszych. W eksperymencie z pobudzeniem trzydziestolatkowie reagowali w ten sam sposób. Starsze osoby częściej deklarowały chęć zakupu we wszystkich warunkach, ale to nie znaczy, że młodsze są odporne.
Co zrobić w pierwszych godzinach
Najpierw bezpieczeństwo, dopiero potem emocje. Zadzwoń do banku, korzystając z numeru z karty albo aplikacji, a nie z numeru, który ktoś ci podał. Zastrzeż kartę i, jeśli podałaś lub podałeś dane osobowe, zastrzeż numer PESEL w aplikacji mObywatel. Zgłoś sprawę na policję. Szybkość ma tu realne znaczenie, a wstyd ją odbiera. Podobnie działa to po hejcie w sieci: najwięcej szkody robi to, co dzieje się już po zdarzeniu. Dlatego pierwsza osoba, której powiesz, jest ważniejsza niż ta idealna, którą chcesz znaleźć.
Kompas TSR: jak odzyskać coś więcej niż pieniądze
1. Oddziel siebie od metody. Zapisz, co dokładnie zrobił oszust: jak podniósł stawkę, jak skrócił czas, czym groził albo co obiecywał. To nie jest opis twojej głupoty, tylko opis techniki, która działa na większość ludzi.
2. Skala. Na ile, od 0 do 10, to zdarzenie zajmuje dziś twoją głowę? Co musiałoby się stać, żeby było o jeden punkt mniej?
3. Wyjątki. Czy zdarzyło ci się kiedyś rozpoznać próbę oszustwa i odmówić? Co wtedy pomogło: pytanie do kogoś bliskiego, odłożenie słuchawki, sen przed decyzją? To jest twój zasób, a nie coś, co zniknęło.
4. Jedna osoba. Powiedz jednej zaufanej osobie. Nie po to, żeby usłyszeć ocenę, tylko żeby przestać nosić to w pojedynkę. Nie da się przewidzieć, jak zareaguje, ale milczenie ma zawsze ten sam koszt: zostajesz z tym sam lub sama.
5. Reguła spokoju na przyszłość. Kircanski i współpracownicy sugerowali prostą ochronę: odkładać decyzje finansowe do momentu, gdy emocje opadną. Możesz ją zamienić w konkretne zdanie, na przykład: „Oddzwonię za godzinę”. Prawdziwy bank to przyjmie. Oszust będzie naciskał.
Jeden mały krok na dziś
Napisz na kartce zdanie, które powiesz następnym razem, gdy ktoś będzie cię poganiał w sprawie pieniędzy, i przyklej ją obok telefonu. To nie ma przypominać o porażce. Ma przypominać, że spokój jest najlepszą ochroną, jaką znamy.
Pan Andrzej powiedział córce po trzeciej sesji. Usłyszał, że jej koleżanka z pracy straciła w ten sam sposób więcej. Potem napisali razem kartkę i przyklejili ją na lodówce.
Kiedy warto porozmawiać z terapeutą
Jeśli po oszustwie wracają natrętne myśli, gorzej śpisz, przestałaś lub przestałeś ufać ludziom albo unikasz rozmów o pieniądzach nawet z bliskimi, warto o tym porozmawiać. Pracuję w podejściu skoncentrowanym na rozwiązaniach, z perspektywą psychotraumatologiczną. Prowadzę terapię online, więc możemy spotkać się bez wychodzenia z domu. Umów pierwszą rozmowę.
