Ewa ma pięćdziesiąt dwa lata i od wiosny mieszka z mężem sama. Pokój syna miał zostać gabinetem. Zarezerwowała na to trzy soboty. Po trzech sobotach pudła z szafy stały w piwnicy, a w pokoju nie zmieniło się nic poza tym, że zrobiło się w nim ciaśniej. Na sesji powiedziała: „Ja wiem, że to tylko rzeczy. To dlaczego czuję się, jakbym kogoś zdradzała?”.
Ewa jest postacią złożoną z wielu podobnych historii, a szczegóły zostały zmienione.
To zdanie jest dokładniejsze, niż się wydaje. Badania nad rozstawaniem się z przedmiotami pokazują, że w większości przypadków nie chodzi o samą rzecz ani nawet o wspomnienie. Chodzi o kawałek tożsamości, który przedmiot przechowuje. A to zmienia sposób, w jaki warto się do porządków zabrać.
Poradniki mówią „odpuść”. Część ludzi nie umie
Minimalizm ma dziś swoje bestsellery. W wydanej właśnie po polsku książce „Odpuść” Daisuke Yosumi proponuje prostą regułę: jeśli nie wiesz, czy coś zatrzymać, pozbądź się tego, a pierwszą wielką czystkę zrób w jeden weekend. Dla wielu osób to działa. Dla tych, które nie umieją wyrzucać rzeczy, taka rada ma skutek uboczny: dokłada do bałaganu wstyd, że nawet to się nie udaje.
Ciekawe jest co innego. W tej samej książce jest też łagodniejsze narzędzie: „pudełko wspomnień” przeglądane raz w roku i utrwalanie pamiątek na zdjęciach, zanim się je odda. I akurat ten fragment ma poparcie w badaniach.
Co naprawdę trudno oddać
Karen Winterich, Rebecca Reczek i Julie Irwin w serii dziewięciu badań sprawdzały, dlaczego ludzie trzymają rzeczy, których nie używają. Odpowiedź powtarzała się: oddanie przedmiotu z wartością sentymentalną przeżywamy jak utratę części siebie. Sukienka z pierwszej randki nie przechowuje randki. Przechowuje tamtą wersję nas, młodszą albo odważniejszą.
Badacze zapytali więc, czy da się zachować tę część siebie bez zachowywania przedmiotu. Uczestnicy, którzy mogli wybrać sposób, najczęściej wskazywali zdjęcie (62%), rzadziej krótką notatkę albo stronę w albumie. Potem przyszły badania terenowe w akademikach. Plakaty zbiórki darów, które sugerowały, żeby przed oddaniem sfotografować rzeczy sentymentalne, zebrały o 35% więcej darów w akademikach dla ponad 800 studentów i o 15% więcej w drugiej edycji, w akademikach dla 797 studentek. W sklepie charytatywnym osoby, którym wręczono zdjęcie oddawanego przedmiotu, deklarowały mniejsze poczucie utraty części siebie.
Jeden szczegół jest szczególnie wymowny: zdjęcie nie zwiększało chęci sprzedaży pamiątek. Ludzie nie chcą wyceniać tego, co przechowuje ich historię. Oddać komuś, kto będzie z tego korzystał, to co innego niż spieniężyć.
Czy bałagan w domu naprawdę szkodzi
Dwa badania są tu cytowane najczęściej i oba warto znać razem z ich ograniczeniami.
Darby Saxbe i Rena Repetti poprosiły sześćdziesięcioro małżonków z pracujących par, żeby oprowadzili badaczy po swoich domach, i policzyły, jak często w tych opowieściach padają słowa o bałaganie i o tym, że coś jest „niedokończone”. Żony, które opisywały dom w ten sposób, miały w kolejnych dniach bardziej płaski dobowy rytm kortyzolu (profil wiązany z gorszym zdrowiem), a ich przygnębienie narastało w ciągu dnia. Wynik utrzymał się po uwzględnieniu satysfakcji ze związku i neurotyczności. U mężów tego związku nie było.
Catherine Roster, Joseph Ferrari i Peter Jurkat przebadali ankietowo ponad 1300 dorosłych z USA i Kanady. Im więcej nagromadzonych rzeczy, tym słabsze poczucie, że dom jest „moim miejscem”, i tym niższy dobrostan.
Oba badania są przekrojowe. Nie wiadomo z nich, co jest przyczyną. Równie dobrze przygnębienie może odbierać siłę na porządki, jak bałagan może przygnębiać. W badaniu Roster i współpracowników mężczyzn było około pięćdziesięciu, więc to w praktyce wynik o kobietach.

Kiedy to przestaje być zwykłym bałaganem
Zaburzenie zbieractwa jest osobnym rozpoznaniem w klasyfikacjach DSM-5 i ICD-11. Opisuje trwałą trudność z pozbywaniem się rzeczy niezależnie od ich wartości, silny dyskomfort na myśl o rozstaniu i nagromadzenie, przez które pomieszczeń nie da się używać zgodnie z przeznaczeniem: w kuchni nie da się gotować, na łóżku spać, a do łazienki trzeba się przeciskać.
Metaanaliza jedenastu dużych badań populacyjnych (łącznie 53 378 osób w wieku produkcyjnym) oszacowała częstość na 2,5%, podobnie u kobiet i mężczyzn. To mniej więcej jedna osoba na czterdzieści. Większość ludzi z przepełnioną szafą nie ma więc zaburzenia, ale też nie jest to zjawisko egzotyczne.
Z perspektywy psychotraumatologii ważne jest jeszcze jedno badanie. W grupie osób z zaburzeniem zbieractwa, porównanej z osobami z OCD i grupą kontrolną, zbieracze zgłaszali więcej trudnych i traumatycznych wydarzeń życiowych, a 52% wiązało początek problemu ze stresującym okresem w życiu. Nie znaleziono za to związku z niedostatkiem materialnym w dzieciństwie. Popularne wyjaśnienie „babcia przeżyła wojnę, więc nic nie wyrzuca” w tych danych się nie potwierdziło. Próba była mała i badana retrospektywnie, więc to wskazówka, a nie rozstrzygnięcie. Jest jednak spójna z tym, co widać w gabinecie: rzeczy zaczynają się gromadzić po śmierci kogoś bliskiego, po rozwodzie, po wyprowadzce dzieci. O tym, jak duże zmiany zabierają poczucie znaczenia, piszę w tekście o poczuciu bycia potrzebnym, a o sumowaniu się zmian w tekście o nagromadzeniu zmian życiowych.
Warto też odróżnić dwie strony problemu. Jedna to trudność z pozbywaniem się. Druga to nadmierne nabywanie, które bywa bliższe kompulsywnym zakupom. U jednej osoby mogą występować obie, ale pracuje się z nimi inaczej.
Czego z tych liczb nie wolno zrobić
- Nie traktować 35% jako efektu terapeutycznego. Badania nad zdjęciami pochodzą z nauk o marketingu i mierzyły liczbę oddanych rzeczy, a nie samopoczucie. Pokazują, że bariera jest tożsamościowa i że da się ją obniżyć. Nie pokazują, że po porządkach będzie lepiej.
- Nie wyciągać wniosków o kortyzolu dla siebie. Sześćdziesiąt osób, związek tylko u kobiet, badanie korelacyjne. To powód do ciekawości, nie do niepokoju o hormony.
- Nie diagnozować się po zawartości szafy. 2,5% dotyczy osób, u których pomieszczenia przestały działać, a rozstanie z rzeczami wywołuje silne cierpienie. Sama duża liczba przedmiotów niczego nie rozstrzyga.
- Nie obiecywać nikomu, że jeden weekend wystarczy. O tym niżej.
Dlaczego wielka czystka bywa złą radą
Terapia poznawczo-behawioralna zaburzenia zbieractwa działa i ma na to dane. Metaanaliza dwunastu grup badanych (232 osoby) pokazała duży spadek nasilenia objawów, najsilniejszy właśnie w trudności z pozbywaniem się rzeczy. Ta sama analiza pokazała jednak dwie rzeczy, o których poradniki milczą. Po pierwsze, lepsze wyniki wiązały się z większą liczbą sesji i większą liczbą wizyt domowych, czyli z pracą rozłożoną w czasie. Po drugie, zmianę istotną klinicznie osiągało od 24 do 43% uczestników. U większości objawy wyraźnie zmalały, ale nie zniknęły.
W tej terapii nie ćwiczy się sprzątania. Ćwiczy się podejmowanie decyzji i znoszenie dyskomfortu, który im towarzyszy. Porządki zrobione za kogoś, pod jego nieobecność albo pod presją, omijają dokładnie tę umiejętność. Dom na chwilę wygląda lepiej, a to, co trzymało rzeczy na miejscu, zostaje nietknięte.
Kompas TSR: jak zacząć bez wielkiej czystki
W terapii skoncentrowanej na rozwiązaniach nie szuka się winnego ani nie liczy przedmiotów. Szuka się tego, co już działa, i następnego małego kroku. Kilka pytań, które możesz zadać sobie albo komuś bliskiemu.
- Skala. Na skali od 0 do 10: na ile twój dom służy dziś życiu, które chcesz prowadzić? Nie „jak bardzo jest posprzątany”, tylko „na ile służy”. Po czym poznasz, że jesteś o jeden punkt wyżej?
- Wyjątek. Kiedy ostatnio udało ci się coś oddać bez dużego żalu? Co było wtedy inaczej: komu oddawałeś, z kim to robiłeś, w jakim momencie życia?
- Preferowana przyszłość. Wyobraź sobie, że rano pokój wygląda tak, jak chcesz. Co w nim robisz? Pytanie dotyczy tego, do czego pokój ma służyć, a nie tego, jak pusty ma być.
- Rzecz czy tożsamość. Weź do ręki przedmiot, z którym trudno się rozstać, i zapytaj: jaką część mnie on przechowuje? Gdzie ta część jest obecna w moim życiu dzisiaj, poza tym przedmiotem?
- Adresat. Czy jest ktoś, kto będzie z tej rzeczy korzystał? Oddanie bywa znacznie łatwiejsze niż wyrzucenie, bo historia przedmiotu nie kończy się w koszu.
- Tempo. Ty decydujesz, ile to potrwa. Jedna szuflada w tygodniu to też postęp, jeśli jest twoja.
U Ewy przełomem nie była kolejna sobota z workami na śmieci, tylko pytanie o adresata. Puchary syna zostały sfotografowane razem z nim, przy okazji jego odwiedzin. Stroje sportowe trafiły do klubu, w którym trenował. Z trzech pudeł zostało jedno, podpisane jego imieniem. Gabinet powstał kilka tygodni później.
Jeden mały krok na ten tydzień
Wybierz jedną rzecz sentymentalną, której nie używasz. Zrób jej zdjęcie i dopisz dwa zdania: co pamiętasz i kim wtedy byłeś. Nie podejmuj dziś żadnej decyzji. Wróć do niej za tydzień i oceń na skali od 0 do 10, ile żalu budzi myśl o oddaniu jej komuś. Sama zmiana tej liczby jest informacją.
Kiedy warto porozmawiać z terapeutą
Warto, jeśli rzeczy wiążą się ze stratą kogoś bliskiego i każda próba porządków kończy się zalewem smutku. Warto, jeśli rozmowy o sprzątaniu regularnie kończą się kłótnią w rodzinie. I warto zdecydowanie, jeśli któreś pomieszczenie przestało służyć swojemu celowi, a mimo kolejnych prób jest coraz gorzej.
Prowadzę terapię online, więc możemy pracować bez zapraszania mnie do domu, w tempie, które jest dla ciebie do przyjęcia. Nie zaczynamy od worków na śmieci. Zaczynamy od tego, czego potrzebujesz od swojego domu i co już raz się udało. Umów pierwszą konsultację.
Źródła
- Landau, D., Iervolino, A. C., Pertusa, A., Santo, S., Singh, S., Mataix-Cols, D. (2011). Stressful life events and material deprivation in hoarding disorder. Journal of Anxiety Disorders, 25(2), 192–202. doi:10.1016/j.janxdis.2010.09.002
- Postlethwaite, A., Kellett, S., Mataix-Cols, D. (2019). Prevalence of hoarding disorder: A systematic review and meta-analysis. Journal of Affective Disorders, 256, 309–316. doi:10.1016/j.jad.2019.06.004
- Roster, C. A., Ferrari, J. R., Jurkat, M. P. (2016). The dark side of home: Assessing possession ‘clutter’ on subjective well-being. Journal of Environmental Psychology, 46, 32–41. doi:10.1016/j.jenvp.2016.03.003
- Saxbe, D. E., Repetti, R. (2010). No place like home: Home tours correlate with daily patterns of mood and cortisol. Personality and Social Psychology Bulletin, 36(1), 71–81. doi:10.1177/0146167209352864
- Tolin, D. F., Frost, R. O., Steketee, G., Muroff, J. (2015). Cognitive behavioral therapy for hoarding disorder: A meta-analysis. Depression and Anxiety, 32(3), 158–166. doi:10.1002/da.22327
- Winterich, K. P., Reczek, R. W., Irwin, J. R. (2017). Keeping the memory but not the possession: Memory preservation mitigates identity loss from product disposition. Journal of Marketing, 81(5), 104–120. doi:10.1509/jm.16.0311
- Yosumi, D. (2026). Odpuść. 50 lekcji minimalizmu japońskiego, dzięki którym zaznasz prawdziwej wolności. Wydawnictwo Naukowe PWN.
