Przejdź do treści
Strona główna » Multitasking a koncentracja. W testach różnica prawie znika, w samoocenie zostaje

Multitasking a koncentracja. W testach różnica prawie znika, w samoocenie zostaje

    Opisana niżej sytuacja jest złożona z kilku historii i zmieniona tak, żeby nie dało się rozpoznać żadnej osoby.

    „Mam otwarte trzy okna, komunikator i pocztę. Czytam maila, wskakuje wiadomość, wracam i nie wiem, gdzie byłem. Mam wrażenie, że mózg przestawił mi się na tryb ciągłego skakania i już nie wróci.” Pan Tomasz ma czterdzieści cztery lata i kieruje działem w firmie usługowej. Przeczytał o badaniu ze Stanfordu, z którego wynikało, że ludzie wielozadaniowi są w wielozadaniowości najgorsi, i uznał, że to opis jego głowy.

    To badanie istnieje i jest jednym z najczęściej przywoływanych w debacie o wpływie technologii na uwagę. Oparł się na nim również Nicholas Carr w książce The Shallows. Warto jednak zobaczyć, co się z nim stało przez następne dziesięć lat.

    Badanie, które poszło w świat

    W 2009 roku Eyal Ophir, Clifford Nass i Anthony Wagner opublikowali w PNAS wyniki kilku eksperymentów (Ophir i wsp., 2009). Studentów podzielono według tego, jak często korzystają z kilku mediów naraz. Osoby z górnego krańca skali gorzej odfiltrowywały nieistotne bodźce, gorzej ignorowały zbędne informacje w pamięci roboczej i, wbrew intuicji, wolniej przełączały się między zadaniami. Do mediów trafił wniosek prosty: kto robi najwięcej rzeczy naraz, robi to najgorzej, a jego uwaga łapie wszystko jak leci.

    Mało kto zwrócił uwagę na liczebności. W kluczowych porównaniach grupy liczyły 19 i 22 osoby, a w części zadań po 15. To typowa wielkość pilotażu, a nie podstawa do wniosków o całym pokoleniu.

    Co zostało po replikacjach

    W 2017 roku Wisnu Wiradhany i Mark Nieuwenstein z Groningen powtórzyli zadania Ophira w dwóch własnych badaniach, zaplanowanych tak, by miały dużą szansę wykryć efekt, i zestawili wszystkie dostępne wyniki (Wiradhany i Nieuwenstein, 2017). Metaanaliza 39 efektów pokazała słaby związek między multitaskingiem a podatnością na rozproszenie. Po korekcie na nadreprezentację małych badań z efektnymi wynikami związek przestał być istotny.

    Najszersze podsumowanie przygotowali Douglas Parry i Daniel le Roux ze Stellenbosch (Parry i le Roux, 2021). Zebrali 118 pomiarów z 46 badań. Ogólny związek był mały. Ciekawsze okazało się to, jak bardzo zależał od sposobu pomiaru. Gdy ludzie sami opisywali swoją uwagę w kwestionariuszach, osoby często korzystające z wielu mediów zgłaszały wyraźnie więcej kłopotów. Gdy tę samą uwagę mierzono testami w laboratorium, związek był ledwie zauważalny, a po korekcie na małe badania znikał. Dla dokładnie tej zdolności, od której zaczął Ophir, czyli filtrowania rozpraszaczy, wyniku istotnego nie było w ogóle. Nie było go też dla przełączania między zadaniami. Utrzymał się mały związek z pamięcią roboczą. Autorzy podsumowali to wprost: po dziesięciu latach nie jesteśmy bliżej zrozumienia, jak multitasking łączy się z kontrolą uwagi.

    Wykres słupkowy siły związku między multitaskingiem a kontrolą uwagi (Parry i le Roux 2021): samoocena w kwestionariuszach 0,20; testy laboratoryjne 0,09; testy po korekcie 0,03; filtrowanie rozpraszaczy 0,06; przełączanie zadań 0,02; pamięć robocza w testach 0,18. Wyniki 0,03, 0,06 i 0,02 są nieistotne statystycznie.
    To, co ludzie mówią o swojej uwadze, i to, co pokazują testy, rozjeżdża się wyraźnie. Szare słupki to wyniki nieistotne statystycznie.

    Mechanizm: rozproszony nie mózg, tylko sposób pracy

    Skoro w teście, który wymaga pełnego skupienia, osoby wielozadaniowe radzą sobie prawie jak wszyscy, a w codziennym życiu czują się rozproszone, to co naprawdę się dzieje? Badacze proponują kilka wyjaśnień i żadne nie brzmi jak „uszkodzony mózg”.

    Pierwsze to wyjaśnienie strategiczne. Zdolność do skupienia zostaje, ale częściej pozwalamy sobie na rozproszenie, gdy zadanie nie wydaje się ważne albo trudne. W laboratorium stawka jest jasna, więc uwaga działa. Przy mailu o dwunastej już nie. Drugie wyjaśnienie odwraca kierunek: to osoby, którym trudniej utrzymać uwagę, na przykład z cechami ADHD, chętniej sięgają po wiele bodźców naraz. Badania są niemal wyłącznie przekrojowe, więc nie potrafią rozstrzygnąć, co jest przyczyną, a co skutkiem.

    Trzecie wyjaśnienie jest dla terapeuty najciekawsze. Przełączanie się bywa sposobem regulowania emocji. W jednym z badań osób często korzystających z wielu mediów naraz multitasking działał jak unikanie nieprzyjemnych treści emocjonalnych (Shin i Kemps, 2020). Nowe okno otwiera się często nie dlatego, że coś ważnego się pojawiło, tylko dlatego, że bieżący fragment pracy zrobił się nudny, trudny albo niepokojący.

    Jedno pozostaje bezsporne: koszt przełączenia w danej chwili. Każdy powrót do przerwanego zadania kosztuje czas i precyzję, co psychologia poznawcza pokazuje od dziesięcioleci. To jednak koszt bieżący, a nie dowód trwałej zmiany. Znika, gdy przestajemy go ponosić.

    Czego z tych liczb nie wolno zrobić

    Nie wolno uznać, że skoro związek jest mały, to multitasking jest obojętny. Mały nie znaczy zerowy, a związek z pamięcią roboczą utrzymał się także w testach. Nie wolno też robić odwrotnego i powtarzać wniosku z 2009 roku jako faktu. Ogólny wynik około 0,14 oznacza, że częstość multitaskingu wyjaśnia mniej więcej 2% różnic między ludźmi w kontroli uwagi.

    Warto pamiętać, kogo badano. Większość pomiarów dotyczyła studentów i nastolatków. Dorosłych spoza uczelni było tak niewielu, że dla nich nie da się powiedzieć nic pewnego. I jeszcze jedno: jeśli trudność ze skupieniem idzie w parze z wyczerpaniem, bólem głowy, bezsennością albo poczuciem, że nic nie cieszy, może chodzić o przeciążenie, wypalenie albo depresję, a nie o nawyki cyfrowe. O tym, dlaczego nawet urlop nie zawsze pomaga, piszę w tekście o efekcie urlopu.

    Kompas: jak odzyskać skupienie w pracy

    Z perspektywy terapii skoncentrowanej na rozwiązaniach wynik badań jest dobrą wiadomością. Skoro zdolność do skupienia w dużej mierze zostaje, pytanie nie brzmi „jak naprawić mózg”, tylko „kiedy już jej używam i co wtedy robię inaczej”.

    Skala. Od 0 do 10: jak bardzo w zwykły dzień pracy jesteś w stanie dokończyć zadanie, nie przeskakując do innego? Co sprawia, że to nie jest o jeden punkt mniej?

    Wyjątki. Kiedy w ostatnim tygodniu udało się zrobić coś od początku do końca bez skakania? Jaka była pora, jakie zadanie, gdzie był telefon, czy ktoś na coś czekał?

    Moment przed przełączeniem. Co dzieje się tuż przed tym, jak otwierasz nowe okno? Nuda, trudny fragment, niepokój, czekanie na odpowiedź? Nazwanie tego momentu często mówi więcej niż liczba otwartych kart.

    Preferowana przyszłość. Po czym koledzy albo bliscy poznaliby, że pracujesz tak, jak chcesz? Co byłoby pierwszą widoczną zmianą?

    Jeden mały krok

    Przez jeden dzień prowadź notatkę przełączeń. Za każdym razem, gdy w trakcie zadania otwierasz coś innego, dopisz na kartce jedno słowo: po co. Wieczorem policz, ile razy powodem była rzeczywista potrzeba, a ile razy ucieczka od trudniejszego momentu. Niczego jeszcze nie zmieniasz. Zbierasz dane o własnej strategii, a to pierwszy warunek, żeby dało się ją kiedyś wybrać świadomie.

    Jeśli rozproszenie wiąże się z poczuciem, że pamięć zaczyna zawodzić, przeczytaj tekst o problemach z pamięcią po czterdziestce. Wynika z niego coś podobnego: częściej zajęta uwaga niż zużyty mózg.

    Kiedy warto porozmawiać

    Jeśli przełączanie się stało sposobem na przetrwanie dnia, a za nim kryje się napięcie, zmęczenie albo lęk przed zadaniami, które odkładasz, warto przyjrzeć się temu w rozmowie. Prowadzę terapię online, także dla osób pracujących pod dużą presją. Zaczynamy od tego, co już działa, i od najmniejszego kroku, który da się zrobić w przyszłym tygodniu. Umów się na konsultację.

    Jeśli to Twoja sytuacja

    Rozmowa zamiast kolejnego artykułu

    Czytanie pomaga zrozumieć, ale zmiana zaczyna się zwykle w rozmowie. Umów bezpłatne 15 minut i sprawdź, czy mogę pomóc. Bez zobowiązań.

    Z bazy wiedzy: Poczucie własnej wartości – kompletny przewodnik  ·  Jak zbudować pewność siebie – krok po kroku