Przejdź do treści
Strona główna » Kryzys jako szansa? Ludzie deklarują rozwój, a pomiary widzą go rzadziej

Kryzys jako szansa? Ludzie deklarują rozwój, a pomiary widzą go rzadziej

    Opis przypadku jest złożony z kilku historii i zmieniony tak, żeby nie dało się rozpoznać żadnej konkretnej osoby.

    Na pierwszej sesji pani Joanna mówi szybko i pewnie: „Ten rozwód to najlepsze, co mnie spotkało. Wreszcie wiem, czego chcę. Bardzo się przez to rozwinęłam”. Kilka minut później, prawie mimochodem, dodaje, że od pół roku śpi po cztery godziny, a w pracy wszyscy pytają, czy coś się stało. Kiedy pytam, co konkretnie zmieniło się w jej życiu na lepsze, zapada cisza. Po chwili: „Nie wiem. Ale przecież tak się mówi. Kryzys to szansa”.

    To zdanie słyszę w gabinecie bardzo często. Wydana w tym roku rozmowa z Robertem Kowalczykiem i Katarzyną Waszyńską ma je nawet w tytule: „Całe szczęście to kryzys”. Autorzy uczciwie zastrzegają, że nie chodzi o cieszenie się z cierpienia, tylko o dostrzeżenie, że w trudnym momencie może kryć się potencjał zmiany. Z tym trudno się nie zgodzić. Warto jednak zadać pytanie, które rzadko pada: jak często ten potencjał naprawdę się realizuje i skąd w ogóle o tym wiemy?

    Skąd wzięło się przekonanie, że kryzys rozwija

    W polskiej psychologii ta myśl ma mocne korzenie. Kazimierz Dąbrowski w teorii dezintegracji pozytywnej opisywał rozpad dotychczasowych sposobów funkcjonowania jako etap, który może prowadzić do dojrzalszego życia. W psychologii anglojęzycznej od lat 90. mówi się o wzroście potraumatycznym. Richard Tedeschi i Lawrence Calhoun opisali go jako pozytywne zmiany, które wynikają nie z samej traumy, lecz ze zmagania się z nią, i wyróżnili pięć obszarów: większe docenianie życia, pogłębione relacje, poczucie osobistej siły, dostrzeganie nowych możliwości oraz zmiany duchowe. Stworzyli też kwestionariusz, który do dziś jest najczęściej używaną miarą tego zjawiska.

    I tu zaczyna się problem, o którym mało kto mówi. Ten kwestionariusz pyta człowieka po kryzysie, jak bardzo jego zdaniem zmienił się w wyniku kryzysu. Mierzy więc nie zmianę, tylko opowieść o zmianie. A opowieść i zmiana to nie zawsze to samo.

    Co się dzieje, gdy zmierzyć zmianę, a nie opowieść

    W 2009 roku zespół Patricii Frazier zrobił coś prostego i rzadko spotykanego. Studentów przebadano dwukrotnie w odstępie dwóch miesięcy, mierząc te obszary, w których ludzie zwykle deklarują wzrost: relacje, docenianie życia, sens, duchowość. Część osób przeżyła między pomiarami trudne wydarzenie. Dzięki temu dało się porównać dwie rzeczy u tych samych 122 osób: to, jak bardzo czuły, że się rozwinęły, i to, jak bardzo faktycznie zmieniły się ich wyniki.

    Deklarowany wzrost w większości obszarów po prostu nie miał związku ze zmianą zmierzoną. Ciekawsze jest jednak coś innego. Osoby deklarujące największy rozwój częściej miały więcej cierpienia psychicznego niż przed wydarzeniem. Ci, u których wzrost dało się zmierzyć, mieli go mniej. Poczucie rozwoju wiązało się za to ze sposobem radzenia sobie polegającym na szukaniu w sytuacji pozytywnego znaczenia. Autorzy wnioskują, że deklarowany i rzeczywisty wzrost to najpewniej dwa różne procesy.

    Pani Joanna dobrze by pasowała do tych danych. Jej zdanie o rozwoju nie było kłamstwem. Było sposobem, żeby jakoś unieść to, co się stało.

    Największa analiza: rozwój bywa, ale nie tam, gdzie go szukamy

    Jedno badanie na studentach to za mało, żeby cokolwiek przesądzać. Dlatego ważniejsza jest metaanaliza Judith Mangelsdorf, Michaela Eida i Maike Luhmann z 2019 roku. Autorki zebrały wyłącznie badania podłużne, czyli takie, w których ludzi mierzono przed wydarzeniem i po nim: 122 badania, 154 próby, łącznie ponad 98 tysięcy osób.

    Wynik jest bardziej zniuansowany, niż sugerują oba skrajne obozy. Po ważnych wydarzeniach życiowych rzeczywiście widać było niewielki wzrost samooceny, jakości relacji i poczucia wpływu na własne życie. Tyle że pojawiał się on zarówno po wydarzeniach trudnych, jak i po radosnych, i nie było ogólnych dowodów, że cierpienie rozwija bardziej niż szczęście. W obszarze sensu życia i duchowości, czyli tam, gdzie popularna narracja umieszcza najgłębszą przemianę, rzeczywistego wzrostu nie znaleziono. A w większości badań z grupą kontrolną ludzie, którzy przeżyli dane wydarzenie, nie różnili się od tych, którzy go nie przeżyli.

    Innymi słowy: ludzie z czasem się zmieniają, często na lepsze. Kryzys nie jest do tego ani konieczny, ani szczególnie wyjątkowy.

    Najczęstszy scenariusz to nie wzrost, tylko powrót

    Jest jeszcze jeden zestaw danych, który zmienia sposób patrzenia na kryzys. Isaac Galatzer-Levy, Sandy Huang i George Bonanno przejrzeli 54 badania śledzące ludzi po potencjalnie traumatycznych wydarzeniach i sprawdzili, jakie drogi przez kryzys pojawiają się najczęściej.

    Wykres słupkowy: średni odsetek osób na czterech ścieżkach po trudnym wydarzeniu w 54 badaniach. Odporność 65,7%, powrót do zdrowia 20,8%, przewlekłe objawy 10,6%, opóźniony początek objawów 8,9%.
    Średni odsetek osób na każdej ścieżce po trudnym wydarzeniu, 54 badania (Galatzer-Levy, Huang i Bonanno, 2018). Średnie liczono osobno dla każdej ścieżki, dlatego nie sumują się do 100%.

    Najczęstsza okazała się ścieżka nazwana odpornością: przejściowe pogorszenie, a potem stosunkowo stabilne funkcjonowanie na dotychczasowym poziomie. W przeciętnym badaniu przypadało na nią około dwóch trzecich osób. Około jednej piątej przechodziło wyraźny kryzys i stopniowo z niego wychodziło. Około jednej dziesiątej zostawało z objawami na długo, a u podobnej części pojawiały się one z opóźnieniem.

    W tym obrazie nie ma osobnej kategorii „wyszedł z tego lepszy niż przedtem”. To nie znaczy, że tacy ludzie nie istnieją. Znaczy tyle, że typowy dobry wynik kryzysu to odzyskanie siebie, a nie przemiana w kogoś nowego.

    Czego z tych liczb nie wolno zrobić

    Łatwo przeskoczyć od tych badań do wniosku „rozwój po kryzysie to mit”. To byłby taki sam błąd jak hasło, od którego zaczęliśmy, tylko w drugą stronę.

    Po pierwsze, liczba dwóch trzecich jest sporna. Frank Infurna i Suniya Luthar przeanalizowali 77 badań tego typu i pokazali, że większość przyjmuje uproszczone założenia statystyczne. Tam, gdzie z nich zrezygnowano, ścieżka odporności należała do najmniej licznych. Aż 82% badań nazywało kogoś odpornym na podstawie jednej miary, a człowiek może dobrze spać i jednocześnie rozpadać się w relacjach. Uczciwie trzeba więc powiedzieć: nie wiemy dokładnie, jak często ludzie przechodzą przez kryzys bez większych szkód. Wiemy, że zdarza się to częściej, niż podpowiada lęk.

    Po drugie, deklarowany rozwój nie jest bezwartościowy. Opowieść „coś mi to dało” może być dokładnie tym, co pozwala człowiekowi przetrwać najgorsze tygodnie. Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy staje się obowiązkiem albo zasłoną, za którą nikt już nie widzi cierpienia.

    Po trzecie, średnie nie opisują ciebie. Metaanaliza mówi, co dzieje się przeciętnie. Nie mówi, że w twoim przypadku zmiana jest niemożliwa. Badacze, w tym część krytyków, proponują dziś, żeby wzrost po kryzysie badać jak trwałą zmianę osobowości i zachowania, mierzoną przed i po, a nie jak wrażenie. To dobra wskazówka także poza laboratorium.

    Po czwarte, te badania nie dotyczą głębokiej traumy wymagającej leczenia. Jeśli po trudnym wydarzeniu wracają obrazy, koszmary i odrętwienie, rozmowa o „szansie” jest przedwczesna. Najpierw potrzebne jest bezpieczeństwo i pomoc w przepracowaniu tego, co się stało.

    Kiedy „kryzys to szansa” zaczyna szkodzić

    Najczęściej w trzech sytuacjach. Gdy ktoś słyszy to zdanie za wcześnie, w pierwszych dniach po stracie, i odbiera je jako komunikat, że jego ból jest czymś do szybkiego przetworzenia na zysk. Gdy sam je sobie powtarza, a brak odczuwalnego rozwoju zamienia się w kolejną porażkę: „nawet kryzys przeżywam źle”. I gdy służy do unieważnienia krzywdy, jak w zdaniu „to cię wzmocni” skierowanym do kogoś, kto doświadczył przemocy.

    Pisałem wcześniej o tym, że zmiana perspektywy pomaga głównie tam, gdzie nie mamy wpływu na sytuację, a tam, gdzie wpływ jest, potrafi zatrzymać potrzebne działanie. Z hasłem o szansie jest podobnie. Pomaga, gdy nazywa realną możliwość. Szkodzi, gdy zastępuje pytanie, czego człowiek teraz potrzebuje. Podobny mechanizm dotyczy nadziei, o czym więcej w tekście o tym, jak odzyskać nadzieję: piękna wizja przyszłości potrafi poprawić nastrój dziś i osłabić działanie jutro.

    Kompas TSR: jak szukać w kryzysie tego, co da się sprawdzić

    W terapii skoncentrowanej na rozwiązaniach nie pytam, czego kryzys kogoś nauczył. To pytanie wymusza gotową odpowiedź. Zamiast tego szukam zmian, które da się zobaczyć w codziennym życiu. Oto sześć kroków, z których możesz skorzystać sam lub sama.

    1. Najpierw przetrwanie, potem sens. Zanim zapytasz, co ci to dało, zapytaj: „Co pomogło mi przetrwać najgorszy tydzień?”. Odpowiedzią może być siostra, spacer z psem albo to, że codziennie rano wstawałaś do dzieci. To są twoje zasoby i to jest pierwszy prawdziwy wzrost, jaki da się uchwycić.

    2. Skala zamiast opowieści. Na skali od 0 do 10, gdzie 10 to „radzę sobie tak, jak chcę”, a 0 to najgorszy moment kryzysu, gdzie jesteś dziś? Co sprawia, że to nie jest zero? Liczba zmienia się w czasie i pokazuje zmianę, której nie trzeba sobie wmawiać.

    3. Wyjątki. Kiedy w ostatnich dniach było choć trochę lżej? Co wtedy robiłeś inaczej? Wyjątki mówią więcej o tym, co działa, niż ogólne wrażenie rozwoju.

    4. Zmiana widziana z zewnątrz. Po czym osoba, która dobrze cię zna, poznałaby, że radzisz sobie trochę lepiej? Pani Joanna odpowiedziała: „Przestałabym zmieniać temat, kiedy ktoś pyta o byłego męża”. To jest konkret, który da się zauważyć za miesiąc, w przeciwieństwie do „wiem, czego chcę”.

    5. Obszary, w których badania widzą realną zmianę. Jeśli chcesz szukać rozwoju, szukaj go tam, gdzie pojawia się najczęściej: w relacjach, w szacunku do siebie i w poczuciu, że masz wpływ na swoje sprawy. Zapytaj: czy jest dziś ktoś, z kim rozmawiam szczerzej niż rok temu? W jakiej sprawie zrobiłam coś, na co wcześniej bym się nie odważyła?

    6. Pozwolenie na brak rozwoju. Czasem najlepszym możliwym wynikiem kryzysu jest powrót do życia, które było wcześniej, albo nauczenie się życia z tym, co zostało. To nie jest porażka. To najczęstszy dobry scenariusz, jaki znają badacze.

    Jeden mały krok na dziś

    Weź kartkę i narysuj dwie kolumny. W pierwszej zapisz, co twoim zdaniem kryzys ci dał. W drugiej obok każdej pozycji wpisz jedno konkretne zachowanie z ostatniego tygodnia, które to potwierdza. Pozycje, przy których nic nie przychodzi ci do głowy, nie są fałszywe. Są kierunkiem, w którym możesz zrobić pierwszy krok. Wybierz jedną i zaplanuj najmniejsze możliwe działanie na jutro.

    Jeśli temat wzrostu potraumatycznego jest ci bliski, obejrzyj też krótki materiał o wzroście potraumatycznym. A jeśli kryzys dotyczy choroby twojej lub kogoś bliskiego, przydatny może być tekst „Gdy słyszysz: to nieuleczalne”.

    Jeśli masz myśli samobójcze albo czujesz, że nie jesteś bezpieczny lub bezpieczna, nie czekaj na sesję. Numery, pod które możesz zadzwonić, znajdziesz na stronie z numerami pomocowymi. W sytuacji zagrożenia życia dzwoń pod 112.

    Porozmawiajmy o twoim kryzysie

    Nie musisz wychodzić z kryzysu jako lepsza wersja siebie. Wystarczy, że wyjdziesz z niego jako ty, z odzyskanym wpływem na własne życie. W terapii online pomagam szukać tego, co już działa, i budować na tym kolejne kroki, w tempie, które jest do udźwignięcia. Umów się na pierwszą sesję.

    Źródła

    • Frazier, P., Tennen, H., Gavian, M., Park, C., Tomich, P., Tashiro, T. (2009). Does self-reported posttraumatic growth reflect genuine positive change? Psychological Science, 20(7), 912–919. doi:10.1111/j.1467-9280.2009.02381.x
    • Mangelsdorf, J., Eid, M., Luhmann, M. (2019). Does growth require suffering? A systematic review and meta-analysis on genuine posttraumatic and postecstatic growth. Psychological Bulletin, 145(3), 302–338. doi:10.1037/bul0000173
    • Galatzer-Levy, I. R., Huang, S. H., Bonanno, G. A. (2018). Trajectories of resilience and dysfunction following potential trauma: A review and statistical evaluation. Clinical Psychology Review, 63, 41–55. doi:10.1016/j.cpr.2018.05.008
    • Infurna, F. J., Luthar, S. S. (2018). Re-evaluating the notion that resilience is commonplace. Clinical Psychology Review, 65, 43–56. doi:10.1016/j.cpr.2018.07.003
    • Jayawickreme, E. i wsp. (2021). Post-traumatic growth as positive personality change: Challenges, opportunities, and recommendations. Journal of Personality, 89(1), 145–165. doi:10.1111/jopy.12591
    • Tedeschi, R. G., Calhoun, L. G. (1996). The Posttraumatic Growth Inventory: Measuring the positive legacy of trauma. Journal of Traumatic Stress, 9(3), 455–471.
    • Kowalczyk, R., Waszyńska, K., Podsiadły-Natorska, E. (2026). Całe szczęście to kryzys. Warszawa: Zwierciadło.

    Jeśli to Twoja sytuacja

    Rozmowa zamiast kolejnego artykułu

    Czytanie pomaga zrozumieć, ale zmiana zaczyna się zwykle w rozmowie. Umów bezpłatne 15 minut i sprawdź, czy mogę pomóc. Bez zobowiązań.

    Z bazy wiedzy: Poczucie własnej wartości – kompletny przewodnik  ·  Jak zbudować pewność siebie – krok po kroku