Przejdź do treści
Strona główna » Hejt boli nawet wtedy, gdy pisze obcy. Najwięcej szkody robi jednak drugie uderzenie

Hejt boli nawet wtedy, gdy pisze obcy. Najwięcej szkody robi jednak drugie uderzenie

    Pod krótkim filmem, w którym Marta pokazuje swoją pracownię ceramiki, pojawiło się ponad dwieście komentarzy. Prawie wszystkie życzliwe. Jeden brzmiał: „Zajmij się czymś, na czym się znasz, bo wyglądasz żałośnie”. Na sesji mówi: „Wiem, że to jakiś anonim. I wiem, że to głupie, że się tym przejmuję”. Pytam, ile razy go przeczytała. Pauza. „Nie liczyłam. Dużo. Zrobiłam zrzut ekranu”.

    Marta to postać złożona z kilku historii, szczegóły zostały zmienione.

    W tym krótkim fragmencie są dwie różne rzeczy. Pierwsza to ból po przeczytaniu komentarza. Druga to wszystko, co działo się potem: zrzut ekranu, kolejne odczytania, odpowiedzi układane w głowie o drugiej w nocy. Badania pokazują, że te dwie rzeczy rządzą się innymi prawami. Nad pierwszą mamy niewielką kontrolę. Z drugą da się pracować.

    Dlaczego boli, skoro pisał ktoś obcy

    W 2000 roku zespół Kiplinga Williamsa zaprosił do prostej gry internetowej 1486 osób z 62 krajów. Trzech graczy podaje sobie wirtualną piłkę. W pewnym momencie dwaj pozostali przestają podawać ją badanemu. Nie znał ich, nigdy ich nie zobaczy, a w rzeczywistości byli sterowani przez komputer. Mimo to im mniej razy dostawał piłkę, tym gorzej się czuł, tym mniejsze miał poczucie kontroli i przynależności (Williams, Cheung i Choi, 2000).

    Kolejne eksperymenty próbowały ten efekt osłabić. Uczestnikom mówiono wprost, że grają z komputerem, i odrzucenie nadal obniżało im poczucie przynależności, kontroli i własnej wartości (Zadro, Williams i Richardson, 2004). W innym badaniu pozostałymi graczami byli rzekomo członkowie Ku Klux Klanu, czyli grupy, którą badani szczerze pogardzali. Odrzucenie przez nich bolało tak samo jak odrzucenie przez własną grupę (Gonsalkorale i Williams, 2007).

    Metaanaliza 120 takich eksperymentów z udziałem 11 869 osób pokazała, że efekt jest duży, a jego siła niewiele zależy od wieku, płci czy kraju badanych (Hartgerink i wsp., 2015).

    Wniosek jest prosty i dla wielu osób ulgowy. Układ, który wykrywa wykluczenie, nie sprawdza, kto wykluczył. Nie pyta, czy ta osoba ma rację, czy ją znasz i czy jej opinia cokolwiek znaczy. Dlatego rada „nie przejmuj się, to obcy” prosi o coś, czego ludzki system nerwowy nie robi. To, że komentarz od anonima zabolał, nie świadczy o słabości. Świadczy o tym, że działasz tak, jak działa większość ludzi.

    Jest też druga warstwa. Wiele osób po hejcie wstydzi się tego, że w ogóle poczuło ból, i ukrywa to przed bliskimi. Tak działa wstyd, a ukrywanie jest dokładnie tym, co go podtrzymuje.

    Drugie uderzenie nie przychodzi już od hejtera

    Wojciech Kardys w książce „Homo digitalis” odróżnia hejt od krytyki: krytyka ma czemuś służyć i odnosi się do faktów, hejt nie niesie żadnej treści poza chęcią zranienia. To rozróżnienie ma znaczenie psychologiczne. Umysł, który dostał sygnał zagrożenia, próbuje go zrozumieć: szuka w komentarzu sensu, sprawdza, czy coś w nim jest prawdą, planuje odpowiedź. Przy rzeczowej krytyce to rozważanie się kończy, bo jest z czego wyciągnąć wniosek. Przy hejcie nie ma czego zrozumieć, więc myślenie krąży w miejscu.

    Właśnie to krążenie badacze nazywają ruminacją i to ono wydaje się łączyć hejt z późniejszymi objawami. W badaniu 565 młodych dorosłych doświadczenie przemocy w sieci przewidywało w ciągu trzech tygodni wzrost ruminacji, a ten z kolei wzrost objawów depresji. Mechanizm potwierdził się u kobiet, u mężczyzn nie (Feinstein, Bhatia i Davila, 2014). W badaniu 661 chińskich nastolatków to natrętne, mimowolne powracanie myślami pośredniczyło między cyberprzemocą a objawami depresji i stresu pourazowego (Liu, Liu i Yuan, 2020). W węgierskiej próbie 1500 dorosłych, z których 29,8% doświadczyło przemocy w sieci w ciągu roku, związek z objawami był silniejszy u osób, które długo przeżuwały złość i były przekonane, że świat jest niesprawiedliwy (Zsila, Urbán i Demetrovics, 2018).

    Żeby było jasne: odpowiedzialność za hejt zawsze ponosi ten, kto go pisze. Ruminacja nie jest winą osoby atakowanej, tylko naturalną reakcją umysłu na coś, czego nie da się zrozumieć. Ale to właśnie ona jest ogniwem, na które masz wpływ. Autor komentarza dawno o nim zapomniał. Ten sam splot milczenia i wstydu opisuję w tekście o tym, co zostaje po oszustwie w sieci. Zrzut ekranu wciąż jest w twoim telefonie.

    Schemat: Hejt uderza dwa razy. Pierwsze uderzenie: odrzucenie w sieci boli niezależnie od źródła, zarówno od nieznajomych w grze online, od komputera, gdy badany o tym wie, jak i od członków pogardzanej grupy; metaanaliza 120 eksperymentów i 11 869 osób, efekt d większy niż 1,4. Drugie uderzenie: hejt prowadzi do powracania myślami, a to do objawów depresji i stresu, według badań podłużnych na 565 młodych dorosłych i 661 nastolatkach.
    Pierwsze uderzenie jest automatyczne i nie zależy od tego, kto odrzuca. Drugie ma swój mechanizm i to z nim da się pracować.

    Czego z tych liczb nie wolno zrobić

    Nie przenosić gry w piłkę na tygodnie nagonki. Eksperymenty z wirtualną grą trwają kilka minut i mierzą natychmiastową reakcję. Pokazują, że ból jest powszechny i niezależny od źródła, ale nie mówią, jak wygląda życie osoby, którą atakuje się miesiącami.

    Nie traktować ruminacji jako udowodnionej przyczyny. Badania nad ruminacją są krótkie (trzy tygodnie, dwa pomiary) albo przekrojowe i opierają się na samoopisie. Możliwe, że osoby skłonne do przeżuwania częściej odbierają komentarze jako atak. Mechanizm u mężczyzn w badaniu Feinsteina się nie potwierdził.

    Nie zamieniać „ruminacja pośredniczy” w „sama sobie szkodzisz”. To byłby kolejny cios w osobę, która już została zraniona. Chodzi o wskazanie miejsca, w którym pomoc działa, a nie o przerzucenie winy.

    Nie obiecywać gotowej metody. Brakuje dobrych badań nad tym, co konkretnie pomaga dorosłym po hejcie. Programy uczące świadków reagowania na cyberprzemoc dają efekt mały (d = 0,25 w metaanalizie 49 badań, głównie szkolnych) (Chen i wsp., 2025). Wskazówki poniżej wynikają z mechanizmu, nie z badań porównujących strategie.

    Kiedy to przestaje być sprawą na samotny wieczór

    U młodych ludzi doświadczenie cyberprzemocy wiąże się z ponad dwukrotnie wyższym ryzykiem samookaleczeń i myśli samobójczych. Tak wynika z przeglądu 26 badań obejmujących ponad 156 tysięcy dzieci i młodych dorosłych (John i wsp., 2018). To dane korelacyjne, ale wystarczająco mocne, żeby traktować je poważnie.

    Sygnały, że warto sięgnąć po pomoc: gorzej śpisz, unikasz ludzi albo wychodzenia z domu, odkładasz rzeczy, które lubiłaś lub lubiłeś, a w głowie pojawia się myśl, że lepiej byłoby zniknąć. Jeśli tak jest, porozmawiaj z kimś jeszcze dziś. Całodobowo działa Centrum Wsparcia dla Osób Dorosłych w Kryzysie Psychicznym (800 70 2222), telefon zaufania dla dorosłych 116 123, a dla dzieci i młodzieży 116 111. W nagłej sytuacji dzwoń pod 112.

    Część hejtu to także sprawa prawna. Znieważenie, zniesławienie, uporczywe nękanie i podszywanie się pod kogoś są w Polsce przestępstwami. Zabezpieczenie dowodów ma sens, ale da się je zrobić tak, żeby nie stało się kolejną okazją do czytania wszystkiego od nowa. O tym niżej.

    Kompas TSR: co zrobić z drugim uderzeniem

    W terapii skoncentrowanej na rozwiązaniach nie zaczynamy od pytania, dlaczego komentarz tak zabolał. Zaczynamy od tego, co już działa i dokąd chcesz dojść.

    1. Skala. Na ile, od 0 do 10, ten komentarz zajmuje dziś twoją głowę, jeśli 10 to najgorszy dzień? Co jest inaczej dziś niż wtedy, gdy było najgorzej? Różnica między „8” a „6” zwykle mówi więcej niż sama liczba.

    2. Wyjątki. Czy był moment, w którym komentarz przyszedł ci na myśl i cię nie wciągnął? Co wtedy robiłaś lub robiłeś, z kim byłaś lub byłeś? Wyjątki pokazują, co już przerywa krążenie myśli, i to jest lepszy materiał niż jakakolwiek rada z zewnątrz.

    3. Oddziel dowód od czytania. Jeśli chcesz zachować zrzuty ekranu na wypadek zgłoszenia, zapisz je raz w jednym folderze i nazwij go po prostu „dowody”. Możesz poprosić zaufaną osobę, żeby przechowała je u siebie. Dowód ma leżeć w szufladzie, a nie na ekranie blokady.

    4. Powiedz jednej osobie, ale nie przeżuwajcie tego razem. Rozmowa z bliskimi pomaga, wspólne wielogodzinne roztrząsanie tego samego komentarza już niekoniecznie. Różnicę opisuję w tekście o narzekaniu i współruminacji. Dobra rozmowa kończy się czymś innym niż kolejną analizą słów hejtera.

    5. Zmień perspektywę tam, gdzie nie masz wpływu. Na to, co ktoś napisał, wpływu nie masz. Badania pokazują, że właśnie przy takim stresie przeformułowanie pomaga najbardziej. Pomocne bywa na przykład pytanie: „co ten komentarz mówi o autorze, a co o mnie?”.

    6. Preferowana przyszłość. Wyobraź sobie, że ten komentarz stracił moc. Po czym to poznasz? Co będziesz robić w czasie, który dziś zajmuje ci czytanie go od nowa? Odpowiedź jest zwykle bardzo konkretna: wrócę do pracowni, wstawię następny film, wyśpię się.

    Jeden mały krok na dziś

    Przenieś zrzuty ekranu do jednego folderu, zamknij go i na kartce zapisz jedną rzecz, którą zrobisz w czasie, który zwykle zajmuje ci ponowne czytanie. Nie musisz niczego czuć inaczej. Wystarczy, że drugie uderzenie przyjdzie o jeden raz rzadziej.

    Marta po dwóch spotkaniach oddała zrzuty ekranu przyjaciółce. Komentarz nadal czasem wraca jej do głowy, ale w zeszłym tygodniu wstawiła kolejny film. Pod nim znowu było ponad sto życzliwych komentarzy, a tym razem je przeczytała.

    Kiedy warto porozmawiać z terapeutą

    Jeśli hejt, nawet sprzed miesięcy, wciąż wraca w myślach, odbiera sen albo sprawia, że wycofujesz się z tego, co było dla ciebie ważne, nie musisz radzić sobie z tym w pojedynkę. Pracuję w podejściu skoncentrowanym na rozwiązaniach, z perspektywą psychotraumatologiczną: szukamy tego, co już działa, i budujemy na tym małe, konkretne kroki. Prowadzę terapię online, więc możemy spotkać się bez względu na to, gdzie mieszkasz. Umów pierwszą rozmowę.

    Jeśli to Twoja sytuacja

    Rozmowa zamiast kolejnego artykułu

    Czytanie pomaga zrozumieć, ale zmiana zaczyna się zwykle w rozmowie. Umów bezpłatne 15 minut i sprawdź, czy mogę pomóc. Bez zobowiązań.

    Z bazy wiedzy: Poczucie własnej wartości – kompletny przewodnik  ·  Jak zbudować pewność siebie – krok po kroku