Przejdź do treści
Strona główna » Efekt ponadprzeciętności. Większość z nas uważa się za lepszych od średniej, dopóki zadanie jest łatwe

Efekt ponadprzeciętności. Większość z nas uważa się za lepszych od średniej, dopóki zadanie jest łatwe

    Historia poniżej łączy kilka sytuacji z gabinetu. Imię i szczegóły zostały zmienione.

    Marta ma trzydzieści cztery lata, dwoje dzieci i pracę w księgowości. Kiedy opowiada o macierzyństwie, pada zdanie: „Inne matki jakoś to ogarniają. Ja jestem gdzieś na końcu stawki”. Kilka minut później, przy okazji korków na obwodnicy, mówi mimochodem, że jeździ lepiej niż większość ludzi na drodze.

    Oba zdania wypowiada z tym samym przekonaniem. I oba mogą wynikać z tego samego mechanizmu. Psychologia zna go pod nazwą efektu ponadprzeciętności, ale jego mniej znana połowa działa dokładnie odwrotnie.

    Większość z nas jest powyżej średniej. Statystycznie to niemożliwe

    Klasyczne badanie Ola Svensona z 1981 roku było proste: kierowców zapytano, jak bezpiecznie i jak sprawnie jeżdżą w porównaniu z innymi osobami w tej samej sali. Większość umieściła się powyżej mediany grupy, choć z definicji powyżej mediany może być tylko połowa. W 2023 roku wynik powtórzono w dużym, wcześniej zarejestrowanym badaniu na 1203 osobach. Efekt wrócił bez zmian.

    Najpełniejszy obraz daje metaanaliza Zella i współpracowników z 2020 roku. Objęła 124 publikacje, 291 niezależnych prób i ponad 950 tysięcy osób. Średnia wielkość efektu wyniosła d = 0,78, co w psychologii uchodzi za efekt duży. Był on silniejszy przy cechach charakteru niż przy umiejętnościach i silniejszy przy cechach pożądanych niż przy niepożądanych. Wiązał się też umiarkowanie z samooceną (r = 0,34) i z zadowoleniem z życia (r = 0,33).

    Na tym etapie łatwo o prosty wniosek: ludzie się przeceniają. Tyle że ten sam mechanizm potrafi dać wynik odwrotny.

    Mechanizm: patrzymy na siebie, zapominamy o innych

    Justin Kruger w 1999 roku sprawdził, co się dzieje, gdy zadanie jest trudne. Przy czynnościach, które większości idą dobrze, badani oceniali się powyżej średniej. Przy takich, które większości idą słabo, na przykład przy żonglowaniu czy programowaniu komputerów, pojawiał się stabilny efekt odwrotny: ludzie uznawali, że są poniżej przeciętnej.

    Wyjaśnienie okazało się wspólne dla obu wyników. Porównując się z innymi, zakotwiczamy się na ocenie własnych umiejętności i zbyt słabo bierzemy pod uwagę umiejętności grupy, z którą się porównujemy. Jeśli coś przychodzi mi łatwo, zakładam, że jestem dobry. Jeśli przychodzi mi z trudem, zakładam, że jestem słaby. W obu przypadkach niemal pomijam to, że innym idzie podobnie. Gdy badanym dodatkowo obciążano uwagę, to zniekształcenie się nasilało.

    Późniejsze badania Burson, Larricka i Klaymana z 2006 roku potwierdziły ten wzór: o kierunku błędu w dużej mierze decyduje to, jak trudne wydaje się zadanie, a nie to, jak dobrze ktoś naprawdę sobie radzi.

    Wróćmy do Marty. Jazda samochodem wydaje jej się łatwa, więc wypada „powyżej średniej”. Macierzyństwo wydaje jej się trudne, a do tego zna własne trudności z bliska: niewyspanie, krzyk przy odrabianiu lekcji, wieczorne poczucie winy. Cudze macierzyństwo widzi głównie od frontu, na szkolnym festynie i w relacjach znajomych. To nie jest dowód, że jest gorszą matką. To ten sam błąd porównania, który przy kierownicy działa na jej korzyść.

    Kilka osób waży więcej niż cała statystyka

    Jest jeszcze jeden element, ważny dla każdego, kto „porównuje się ze wszystkimi”. Zell i Alicke opisali tak zwany efekt dominacji lokalnej: porównanie z kilkoma konkretnymi osobami wpływa na ocenę siebie silniej niż informacja o tym, jak wypadamy na tle dużej grupy. W jednym z ich badań uczestnicy dostawali informację o swoim ryzyku cukrzycy albo poważnego wypadku. Gdy wiedzieli tylko, że ich ryzyko jest „powyżej średniej”, oceniali je wyżej niż ci, którzy usłyszeli „poniżej średniej”. Ta różnica znikała jednak, gdy dostawali dodatkowo informację o swojej pozycji wobec kilku konkretnych osób.

    W praktyce „wszyscy radzą sobie lepiej” zwykle oznacza dwie albo trzy osoby: siostrę, koleżankę z biura, znajomą z Instagrama. Właśnie dlatego porównania w mediach społecznościowych potrafią tak mocno uwierać, o czym więcej w tekście o FOMO.

    Schemat: przy zadaniu odbieranym jako łatwe ludzie oceniają się powyżej średniej (np. prowadzenie samochodu), przy trudnym poniżej średniej (np. żonglowanie, programowanie), bo kotwiczą się na własnych umiejętnościach i pomijają umiejętności innych. Wykres słupkowy z metaanalizy 75 badań: pozytywne zniekształcenie w ocenie siebie wynosi d = 0,29 u osób bez depresji i d = 0,14 u osób z obniżonym nastrojem.
    Ten sam błąd porównania daje „jestem lepszy” przy łatwych zadaniach i „jestem gorszy” przy trudnych. Dane: Kruger 1999; Moore i Fresco 2012.

    A depresja? Nie widzi „prawdy”, tylko trochę mniej się myli na swoją korzyść

    Od lat krąży teza o „depresyjnym realizmie”: osoby w depresji mają widzieć siebie trzeźwo, a reszta żyje w przyjemnych złudzeniach. Metaanaliza Moore’a i Fresco z 2012 roku, obejmująca 75 badań i 7305 osób, tego nie potwierdza. Ogólny efekt realizmu był znikomy (d = −0,07). Obie grupy wykazywały pozytywne zniekształcenie w ocenie siebie: osoby bez depresji wyraźniejsze (d = 0,29), osoby z obniżonym nastrojem słabsze (d = 0,14). Co ważne, „realizm” wychodził częściej w badaniach, w których nie było obiektywnej miary rzeczywistości, a objawy mierzono samoopisem.

    Dlatego zdanie „nie oszukuję się, po prostu jestem na końcu stawki” nie ma dobrego oparcia w danych. Gdy ktoś w obniżonym nastroju ocenia się jako gorszy od wszystkich, bardziej prawdopodobne jest, że ta dziedzina życia wydaje mu się trudna, a własne potknięcia widzi z bliska, niż że odkrył obiektywną prawdę o sobie.

    Czego z tych liczb nie wolno wyciągnąć

    Że konkretna osoba się przecenia. Efekt ponadprzeciętności dotyczy średniej w grupie. Część ludzi naprawdę jest powyżej przeciętnej i ocenia się trafnie. Użycie tych danych jako argumentu w sporze („statystycznie się przeceniasz”) to nadużycie.

    Że wielkość efektu jest stała. W metaanalizie Zella i współpracowników efekt był większy, gdy pytano wprost „jak wypadasz na tle przeciętnego rówieśnika”, niż gdy osobno oceniano siebie i innych. Był też słabszy w próbach z Azji Wschodniej niż w próbach amerykańskich. Większość danych pochodzi z USA.

    Że pozytywne złudzenie chroni zdrowie. Związek z samooceną i zadowoleniem z życia to korelacja. Nie wiadomo, czy lepsza ocena siebie poprawia samopoczucie, czy zadowoleni ludzie po prostu tak się oceniają.

    Że efekt Dunninga-Krugera jest przesądzony. Popularny wykres, na którym najsłabsi najbardziej się przeceniają, w dużej części tłumaczą dwa zjawiska statystyczne: regresja do średniej i sam efekt ponadprzeciętności. W badaniu Gignaca i Zajenkowskiego na 929 osobach związek między samooceną inteligencji a wynikiem w teście był liniowy, bez szczególnego „przeceniania się najsłabszych”. Ta analiza ma krytyków i spór trwa. Tym bardziej nie warto używać „Dunninga-Krugera” jako diagnozy na drugiego człowieka.

    Kiedy to już nie jest błąd porównania

    Mechanizm opisany wyżej dotyczy konkretnych dziedzin. Inaczej wygląda sytuacja, w której ktoś czuje się gorszy od innych prawie we wszystkim i od dłuższego czasu, zwłaszcza gdy towarzyszy temu utrata radości, problemy ze snem, wycofanie z kontaktów albo myśli, że innym byłoby lepiej bez niego. To już nie jest ciekawostka z psychologii społecznej, tylko sygnał, że warto porozmawiać ze specjalistą. Jeśli pojawiają się myśli o odebraniu sobie życia, zadzwoń pod 116 123 (telefon zaufania dla dorosłych) albo 112.

    Z perspektywy psychotraumatologii trzeba pamiętać jeszcze o jednym. U osób, które latami słyszały, że są „gorsze”, nieudolne albo przynoszą wstyd, ocena siebie bywa na stałe ustawiona nisko. Wtedy każde porównanie tylko potwierdza starą etykietę. Pokrewny wzorzec, w którym sukcesy przypisuje się szczęściu, opisuje tekst o syndromie oszusta, a szerzej o fundamentach oceny siebie piszę w przewodniku o poczuciu własnej wartości.

    Kompas TSR: porównanie jako informacja, nie wyrok

    W terapii skoncentrowanej na rozwiązaniach nie przekonuje się nikogo, że „wcale nie jest gorszy”. To rzadko działa. Zamiast tego zmienia się punkt odniesienia i szuka tego, co już się udaje.

    1. Nazwij dziedzinę. W czym dokładnie czujesz się „na końcu stawki”? Czy to obszar, w którym swoje wysiłki znasz od środka, a cudze tylko od frontu?

    2. Zamień „wszystkich” na imiona. Z kim konkretnie się porównujesz? Zwykle to dwie, trzy osoby. Co o nich wiesz z bliska, a co tylko z tego, co pokazują?

    3. Skala wobec siebie, nie wobec innych. Na skali od 0 do 10, gdzie 10 oznacza „radzę sobie tak, jak chcę”, gdzie jesteś dziś? Co sprawia, że nie niżej?

    4. Szukaj wyjątków. Kiedy ostatnio w tej dziedzinie poszło choć trochę lepiej? Co wtedy robiłaś albo robiłeś inaczej?

    5. Przeczytaj porównanie jako informację o wartościach. Porównujemy się tam, gdzie nam zależy. Czego chcesz w tej dziedzinie więcej?

    6. Pół punktu wyżej. Po czym poznasz, że jesteś o pół punktu wyżej na swojej skali? Co zauważą bliscy?

    Marta oceniła się na 3. Nie niżej, bo „dzieci są zadbane i wiedzą, że je kocham”. Przy drugim pytaniu zauważyła, że porównuje się z dwiema przyjaciółkami, których dzieci są już nastolatkami. Pół punktu wyżej oznaczało dla niej jeden wieczór w tygodniu bez sprawdzania zeszytów, spędzony na czymś, co robią razem dla przyjemności.

    Jeden mały krok na ten tydzień

    Zapisz jedno porównanie, które dziś zabolało. Obok dopisz dwie kolumny: co o tej osobie wiesz z bliska i co wiesz tylko z tego, co pokazuje. Już samo zobaczenie, jak nierówne są te kolumny, osłabia siłę porównania.

    Jeśli porównania z innymi zabierają ci więcej, niż dają, i trudno ci wyjść z poczucia, że wszyscy radzą sobie lepiej, możemy przyjrzeć się temu razem na terapii online. Umów się na pierwszą rozmowę.

    Źródła

    • Burson, K. A., Larrick, R. P., Klayman, J. (2006). Skilled or unskilled, but still unaware of it: How perceptions of difficulty drive miscalibration in relative comparisons. Journal of Personality and Social Psychology, 90(1), 60–77. doi:10.1037/0022-3514.90.1.60
    • Gignac, G. E., Zajenkowski, M. (2020). The Dunning-Kruger effect is (mostly) a statistical artefact: Valid approaches to testing the hypothesis with individual differences data. Intelligence, 80, 101449. doi:10.1016/j.intell.2020.101449
    • Hiller, A. (2023). Comment on Gignac and Zajenkowski. Intelligence, 97, 101732. doi:10.1016/j.intell.2023.101732
    • Koppel, L., Andersson, D., Tinghög, G., Västfjäll, D., Feldman, G. (2023). We are all less risky and more skillful than our fellow drivers: Successful replication and extension of Svenson (1981). Meta-Psychology, 7. doi:10.15626/MP.2021.2932
    • Kruger, J. (1999). Lake Wobegon be gone! The „below-average effect” and the egocentric nature of comparative ability judgments. Journal of Personality and Social Psychology, 77(2), 221–232. doi:10.1037/0022-3514.77.2.221
    • Moore, M. T., Fresco, D. M. (2012). Depressive realism: A meta-analytic review. Clinical Psychology Review, 32(6), 496–509. doi:10.1016/j.cpr.2012.05.004
    • Svenson, O. (1981). Are we all less risky and more skillful than our fellow drivers? Acta Psychologica, 47(2), 143–148. doi:10.1016/0001-6918(81)90005-6
    • Zell, E., Alicke, M. D. (2010). The local dominance effect in self-evaluation: Evidence and explanations. Personality and Social Psychology Review, 14(4), 368–384. doi:10.1177/1088868310366144
    • Zell, E., Alicke, M. D. (2013). Local dominance in health risk perception. Psychology & Health, 28(4), 469–476. doi:10.1080/08870446.2012.742529
    • Zell, E., Strickhouser, J. E., Sedikides, C., Alicke, M. D. (2020). The better-than-average effect in comparative self-evaluation: A comprehensive review and meta-analysis. Psychological Bulletin, 146(2), 118–149. doi:10.1037/bul0000218

    Jeśli to Twoja sytuacja

    Rozmowa zamiast kolejnego artykułu

    Czytanie pomaga zrozumieć, ale zmiana zaczyna się zwykle w rozmowie. Umów bezpłatne 15 minut i sprawdź, czy mogę pomóc. Bez zobowiązań.

    Z bazy wiedzy: Poczucie własnej wartości – kompletny przewodnik  ·  Jak zbudować pewność siebie – krok po kroku