Opisana niżej sytuacja jest złożona z kilku historii i zmieniona tak, żeby nie dało się rozpoznać żadnej osoby.
„Przeczytałam, że internet przeprogramowuje mózg. Siedzę w sieci od dwudziestu lat, w pracy i po pracy. Czy to już nieodwracalne?” Pani Ewa ma czterdzieści dziewięć lat i jest nauczycielką. Nie przyszła z powodu internetu, tylko z powodu zmęczenia i poczucia, że nic jej już nie wciąga. Ale zdanie o przeprogramowanym mózgu wracało w rozmowie kilka razy, jak wyrok, od którego nie ma odwołania.
Autorem najbardziej wpływowej wersji tej tezy jest Nicholas Carr. W książce The Shallows z 2010 roku połączył dwa fakty: mózg jest plastyczny i zmienia się pod wpływem tego, co robimy, a my coraz więcej robimy w sieci. Wniosek, że internet zmienia nasze mózgi, jest prawdziwy. Problem w tym, że jest prawdziwy tak samo jak zdanie „gra na gitarze zmienia mózg” albo „nauka języka zmienia mózg”. Sam w sobie niczego nie mówi o tym, czy na lepsze, czy na gorsze.
Jedno badanie, dwie opowieści
Ulubionym dowodem Carra było badanie z UCLA (Small i wsp., 2009). Zespół Gary’ego Smalla zbadał funkcjonalnym rezonansem magnetycznym 24 osoby w wieku od 55 do 76 lat: dwanaście z minimalnym doświadczeniem z wyszukiwarką i dwanaście korzystających z niej regularnie. Podczas wyszukiwania w sieci u osób doświadczonych aktywowało się więcej obszarów, między innymi związanych z podejmowaniem decyzji.
Carr odczytał to jako dowód, że sieć przebudowuje mózg. Autorzy badania przedstawili je jako wstępną eksplorację i zastanawiali się, czy wyszukiwanie może być dla starszych osób formą stymulacji umysłowej. Te same dane, dwie przeciwne opowieści. To dobrze pokazuje, ile można wyczytać z mapy aktywacji na 24 osobach: niewiele.
Mechanizm: mózg żonglera
Najczystszy dowód na to, jak działa neuroplastyczność, przyniosło badanie, które z internetem nie miało nic wspólnego. Bogdan Draganski i współpracownicy zbadali 24 osoby, z których dwanaście przez trzy miesiące uczyło się żonglować trzema piłkami (Draganski i wsp., 2004). U osób uczących się żonglować przybyło istoty szarej w obszarze kory odpowiedzialnym za przetwarzanie ruchu widzianego wzrokiem. Po kolejnych trzech miesiącach bez żonglowania zmiana wyraźnie się cofnęła. Ten sam zespół powtórzył badanie na 20 osobach, uzyskując podobny obraz (Driemeyer i wsp., 2008).
Z tego badania płyną trzy lekcje. Zmiana w mózgu jest normalna i towarzyszy każdej nauce. Jest specyficzna, czyli dotyczy obszarów używanych przy danej czynności, a nie całego mózgu. I jest odwracalna: mózg odpowiada na to, co robimy teraz, a nie na to, co robiliśmy kiedyś. Przypadkiem jeden z rozdziałów książki Carra nosi tytuł „Mózg żonglera”. Metafora miała straszyć, a opisuje zjawisko, które powinno raczej uspokajać.
Co mówią duże badania
Przegląd opublikowany w „World Psychiatry” zebrał dane o tym, jak internet może wpływać na uwagę, pamięć i poznanie społeczne (Firth i wsp., 2019). Autorzy wskazali możliwe skutki dla uwagi i sposobu korzystania z pamięci. Podkreślili też, że większość danych dotyczy efektów krótkoterminowych albo pochodzi z badań korelacyjnych, a skutki długofalowe pozostają nieznane.
Jedną z nielicznych długich obserwacji przeprowadził zespół z Uniwersytetu Nowojorskiego (Cho i wsp., 2023). Przez około osiem lat śledzono 18 154 osoby, które na początku miały od 50 do 65 lat i nie miały demencji. Osoby regularnie korzystające z internetu miały mniej więcej o połowę niższe ryzyko rozwoju demencji niż te, które korzystały z niego nieregularnie. Najniższe ryzyko dotyczyło osób spędzających w sieci do około dwóch godzin dziennie.

Czego z tych liczb nie wolno zrobić
Nie wolno z badania Cho wyprowadzić wniosku, że internet chroni przed demencją. To obserwacja, nie eksperyment. Autorka powiedziała wprost, że nie wiadomo, co jest przyczyną, a co skutkiem: osoby w lepszej kondycji poznawczej mogą po prostu częściej korzystać z sieci. Badanie obejmowało dorosłych po pięćdziesiątce i nic nie mówi o nastolatkach ani o mediach społecznościowych, które są osobnym tematem.
Nie wolno też traktować „więcej aktywacji” na obrazie z rezonansu jako dowodu na lepszy albo gorszy mózg. Silniejsza aktywacja może oznaczać większe zaangażowanie, a może większy wysiłek. Kolorowe plamy na mapie mózgu robią wrażenie i dlatego tak łatwo sprzedają tezy, których nie udowadniają. O podobnym mechanizmie pisałem przy okazji mitu o lewej i prawej półkuli mózgu.
I wreszcie „internet” nie jest jedną czynnością. Pisanie maila do wnuka, nauka języka z aplikacji i dwie godziny przewijania krótkich filmów to różne treningi. Pytanie, czy internet zmienia mózg, jest za ogólne, żeby miało dobrą odpowiedź.
Kompas: co codziennie ćwiczysz
Plastyczność mózgu jest w terapii skoncentrowanej na rozwiązaniach dobrą wiadomością, nie groźbą. Skoro mózg odpowiada na to, co robimy teraz, pytanie „czy już jest za późno” zamienia się w pytanie „co chcę ćwiczyć od jutra”.
Wyjątki. Przy jakich czynnościach nadal tracisz poczucie czasu w dobrym sensie, bez telefonu w ręku? Ogród, rozmowa, gotowanie, rysowanie, długi spacer? Jeśli takie chwile istnieją, mózg wciąż umie się zanurzać.
Skala. Od 0 do 10: na ile to, co robisz na co dzień w sieci, jest tym, co chcesz ćwiczyć? Co jest już po stronie punktów, które masz?
Preferowana przyszłość. Wyobraź sobie, że za pół roku twój dzień zawiera więcej tego, co cię rozwija, a mniej tego, co cię tylko zajmuje. Co konkretnie byłoby inaczej o siódmej wieczorem?
Jeden mały krok
Wybierz jedną czynność, której chcesz się nauczyć albo do której chcesz wrócić, i daj jej dwadzieścia minut ciągłej uwagi dwa razy w tym tygodniu. Instrument, język, rysunek, a nawet żonglowanie. Nie chodzi o walkę z internetem, tylko o dopisanie do planu treningu, który sam wybierasz. O tym, od czego zaczyna się nauka w dojrzałym wieku, piszę w tekście o nauce po pięćdziesiątce. A o tym, że rozmowa w gabinecie też jest treningiem, który zostawia ślad w mózgu, w tekście o tym, jak terapia zmienia mózg.
Kiedy warto porozmawiać
Jeśli za pytaniem o „przeprogramowany mózg” kryje się zmęczenie, brak radości albo poczucie, że nic cię już nie wciąga, warto zająć się tym, a nie samym telefonem. Prowadzę terapię online. Szukamy razem tego, co już działa, i małych kroków, które da się zrobić od razu. Umów się na konsultację.
